Mały i Wielki Jaworowy

2017-11-04
2017-11-27 12:16:29
Mały i Wielki Jaworowy, EmiZtg
Na szlaku na Mały Jaworowy, EmiZtg
Na szlaku na Mały Jaworowy, EmiZtg
Budynek kolejki linowej, EmiZtg
Schemat tras narciarskich, EmiZtg
Podejście pod Mały Jaworowy, EmiZtg
Na szczycie Wielkiego Jaworowego, EmiZtg
Wieża na Małym Jaworowym, EmiZtg

Z niektórych szczytów w Beskidzie Śląskim widać górę z wieżyczką, niższą niż Lysa Hora. W zasadzie stoi ona tuż nad Trzyńcem. Nie jest jakoś szczególnie wybitna, ale stanowi jakby bramę do czeskich Beskidów. Poczytałam, że jeden ze szlaków na nią prowadzących do prawdziwa "ściana płaczu" ze względu na swoją stromiznę. Cóż, postanowiliśmy się sami przekonać.



Pojechaliśmy przez Goleszów i Dzięgielów. Pierwszy raz przejeżdżałam przez te wsie. Widziałam jakieś architektoniczne ciekawostki i myślę, że w jakiś zimowy dzień zaplanujemy sobie zwiedzanie Śląska Cieszyńskiego.

Do Trzyńca dojechaliśmy opłotkami. W tym przemysłowym mieście ostatnim razem byłam dwadzieścia pięć lat temu. Zmieniło się prawie wszystko. Wielka sportowa hala, chyba lodowisko, dużo różnych nowych, ładnych budynków. I huta chyba już tak nie kopci.

Na szlak wyszliśmy z Oldrzychowic. Za zielonymi znakami zakosami w górę, bardzo stromo. Mijani przez nas ludzie głośno wyrażali swe współczucie dla nas. Jedna osoba powiedziała, że dziwi nam się, bo tędy nikt nie podchodzi, wszyscy raczej schodzą. Rzeczywiście słowa o ścianie nie były przesadzone. W godzinę doszliśmy na Mały Jaworowy, mijając po drodze kolejkę linową z pojedynczymi krzesełkami. Coś dziwnego, w Polsce nie widziałam jeszcze takiej kolejki. Chyba bym się dziwnie czuła nie mając nikogo wokół siebie. Inna sprawa, że niecierpię kolejek, bo mój błędnik nie daje sobie rady. I wtedy dobrze jest mieć kogoś obok.



Na szczycie stoi schronisko, ale na razie do niego weszliśmy, tylko udaliśmy się w stronę Wielkiego Jaworowego. Droga była rozjeżdżona przez ciężki sprzęt i bardzo ubłocona. Biegacz, który nas mijał w górę, teraz schodził i odradzał nam wejście. On nie dał rady nawet przez las - bo nie ma tam żadnej ścieżki. My nie dalismy jednak za wygraną i poszliśmy z początku lasem, krzakami, przeskakując przez powalone pnie, a potem na powrót szlakiem.

Wielki Jaworowy rozczarowuje. Na szczycie nie ma widoków. Jest tylko rozległa polana, słupek z tabliczkami i tyle. Zrobiliśmy po fotce i zeszliśmy na dół do schroniska. Oczywiście jak to ja, musiałam na koniec wyrżnąć na glebę, masakrując sobie rękę. W zasadzie szczyt został w sensie dosłownym okupiony krwią i potem. Pocieszyłam się czesnaczką i wyprażanym serem, choć ani jedno danie, ani drugie nie były zbyt smaczne. Chata na Małym Jaworowym wybitnie idzie w ilość a nie jakość. Jednak nie dziwię się, to popularne miejsce niedzielnych spacerów po górach. Blisko stąd do Trzyńca i obu Cieszynów. No i jest kolejka, a zimą prężnie działający ośrodek narciarski z kilkoma wyciągami.

Schodziliśmy tą samą drogą, już po zmroku. Zejście przyjemne nie było, z uwagi na stromiznę i zasypane liśćmi kamienie na ścieżce.

Inne wycieczki użytkownika

Pokaż więcej

Komentarze

2017-11-28 10:10:36

Ciekawe wędrówki i piękne widoki.

2017-11-28 09:44:46

Fajne krajobrazy, fajne spędzanie czasu

Newsletter
Portal pozytywnych podróżników
Copyright 2005-2017
Znajdziesz nas na: