Sprawdź nasz projekt Jurajskie Szlaki Jesienne
Casablanca nocą, Danusia

Maroko-wzdłuż brzegu Oceanu Atlantyckiego

2014-01-24 - 2014-01-31
2015-07-07 12:25:56
Avatar użytkownika
Danusia Krajtroter 183047 kilometrów

To była jedna z dłuższych, trudniejszych ,a zarazem najciekawszych jak dotąd moich objazdowych wycieczek zagranicznych.

Miejsca odwiedzone podczas wycieczki
Agadir > Essaouira > Safi > ElJadida > Casablanca > Rabat > Meknes > Volubilis > Fez > Fez > Marrakesz > Agadir

    Wyjeżdżaliśmy w styczniu 2014,gdy w Polsce trwały trzaskające mrozy ( -18),więc długotrwałe kombinowanie zestawu ubrań na podróż miało swoje uzasadnienie. Afryka kojarzy się wszystkim z upałem, jednak i tam zimą klimat nieco się ochładza. Pytanie brzmi: w jakim miejscu do jakiego stopnia? Przed wyjazdem gorączkowo przeszukiwałam fora turystyczne ,by znaleźć odpowiedź na to pytanie. Postanowiłam wypośrodkować i  na siebie założyć średnio zimowe odzienie, by na miejscu zamienić je na ewentualnie lżejsze. Początek podróży przebiegał zgodnie z planem. Dojazd busem do lotniska w Warszawie i nocny lot do Agadiru.



Agadir

Casablanca
Casablanca


     Po blisko 5-godzinnym locie wylądowaliśmy w Agadirze. Widok miasta z lotu ptaka nocą  zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Temperatura +25, bagatela, różnica temperatur w stosunku do Polski wynosiła 43 stopnie!  Ponieważ na logowanie w hotelu ze względów formalnych musieliśmy jeszcze poczekać, zostawiliśmy tylko bagaże i pobiegliśmy na plażę. Plaża w Agadirze jest piękna, piaszczysta i szeroka, usiana kolorowymi leżakami ukrytymi pod charakterystycznymi parasolkami z palmowych liści. Jak w każdym kurorcie, tak i tu, wzdłuż brzegu ciągną się wspaniałe hotele. Pierwsze zdjęcia ( dość dziwnie wyglądaliśmy w naszych ciężkich ubraniach na słonecznej, choć pustej o tej porze dnia plaży) i szybki powrót do hotelu.

    Ten dzień był dla nas czasem wolnym i zwiedzaniem Agadiru na własną rękę. Niektórzy od razu pobiegli na plażę, inni na suk, czyli tradycyjny tutejszy targ. My spacerem wędrowaliśmy przez wspaniałą promenadę w stronę wznoszącego się nad portem wzgórza. Po drodze nieustannie opędzaliśmy się od dość namolnych sprzedawców zachęcających do zakupu wyrobów ze srebra i szlachetnych kamieni. Berberowie zwracali naszą uwagę bardzo charakterystycznymi zakapturzonymi  hmm..sukniami ( dżellaba),jednak w Agadirze nie spotkaliśmy ich tak wiele ,jak innych miejscowościach .Zachwycaliśmy się ciepełkiem i słońcem, którego w Polsce zimą tak bardzo nam brakuje. Okazało się, że choć przebrałam się i zmieniłam ubranie na lekkie , wciąż było ono za ciepłe, bo temperatura w ciągu dnia oczywiście wzrosła. Spacer skończył się więc powrotem na bosaka  z odparzonymi stopami. Mogliśmy nie żałować dirhamów i pojeździć po mieście petit lub grand taxi ( małą lub dużą taksówką). Cóż, człowiek uczy się błędach…. Zanim moje nogi odmówiły posłuszeństwa zdążyliśmy dotrzeć do centrum miasta, przeszliśmy też przez ciekawy park miejski Vallee des Oiseaux z licznymi wolierami z egzotycznymi ptakami. Wieczorem, po złapaniu oddechu, ponownie wyruszyliśmy na spacer, głównie po to, by zobaczyć oświetloną Kazbę, czyli wzgórze przy porcie, które widzieliśmy w ciągu dnia.

Latarnia morksa w Casablance
Przed meczetem Hassana w Casablance
Wejście do meczetu Hassana w Casablance

     Agadir to piękny, nowoczesny  kurort, który zaskoczył mnie swoimi nowymi budowlami. Niewiele w nim zabytkowych budynków. Zapytałam o to przewodniczkę i okazało się, że miasto w latach 60-tych XX wieku przeszło silne trzęsienie ziemi i zostało niemal doszczętnie zniszczone. Wszystko trzeba było powoli odbudowywać, peryferie miasta do dziś wyglądają jak wielki plac budowy.  Istnieje nawet muzeum poświęcone temu temu tragicznemu wydarzeniu Musee du Patrimoine Amazighe. Ze wzgórza Kasbah mogliśmy zobaczyć panoramę i okazały port z wysokości 236 mnpm. Wznoszą się na nim ruiny XVI-wiecznej kazby, czyli fortecy obronnej. Same ruiny nie stanowią wielkiej atrakcji, ale widok na miasto i ocean rozciągający się z tego miejsca jest naprawdę imponujący. Można tu zaoatrzyć się w rozmaite wyroby rękodzielnicze u przydrożnych ,wszechobecnych sprzedawców oraz zafundować sobie przejażdżkę na wielbłądzie. Ciekawym elementem jest wielki, ułożony z kamieni i widoczny z daleka,  rozświetlony nocą napis „Allah, ojczyzna, król” na zboczu Kasbah. Trzeba bowiem pamiętać, że Maroko to mocarstwo, w którym władzę absolutną ma król, aktualnie w Maroku rządzi  król Muhammed VI.



Essaouira lub Asawira ( dawniej Mogador)

Przed meczetem Hassana w Casablance
Przed meczetem Hassana w Casablance

      Z Agadiru wyjechaliśmy  raniutko następnego dnia kierując się w stronę Essaouiry, miasta założonego w XVIII wieku jako wolny port dla Europejczyków . Jechaliśmy wzdłuż malowniczych brzegu Oceanu Atlantyckiego podziwiając wspaniałe nadmorskie klify i spienione wśród nabrzeżnych kamieni fale. Po drodze zatrzymaliśmy się w przydrożnej kafejce, by napić się soku pomarańczowego. To jest coś niesamowitego pysznego, sok ze świeżo zerwanej pomarańczy, wyciskany z niej na oczach klientów w dowolnych ilościach. Owoce w ogóle kosztowały nas w Maroku bajecznie mało, więc co rusz kupowaliśmy całe siatki przesłodkich ,soczystych mandarynek.

     Mijając okoliczne pola nie mogliśmy nie zauważyć niecodziennego dla nas zjawiska, mianowicie  stad ślicznych kózek skaczących po gałęziach niskich drzewek. Okazało się, że to słynne drzewka arganowe, z których wyrabia się tak pożądany na całym świecie olej arganowy, wykorzystywany zarówno w kuchni, jak i do produkcji kosmetyków. To gatunek endemiczny, rosnący jedynie w Maroku. Za ścięcie drzewa arganowego grozi kara grzywny lub więzienia. Chwilę później zatrzymaliśmy się w tzw. cooperativie, ( coś w rodzaju naszej spółdzielni) by obserwować produkcję olejku arganowego.

Przed meczetem Hassana w Casablance
Przed meczetem Hassana w Casablance

Zajmują się tym głównie kobiety, które za pomocą kamieni zręcznie rozbijają skorupki orzeszków arganowych, a następnie w  kamiennych żarnach wytłaczają z nich olej. Podejrzewam, że dla celów przemysłowych muszą istnieć też jakieś większe przetwórnie, a cooperativy są sposobem zarabiania dla gospodarstw domowych.

W samej Essaouirze  zatrzymaliśmy się tuż nad brzegiem oceanu, na wielkim placu. Labiryntem wąziutkich uliczek, pełnych uroczych kramów z miejscowymi wyrobami podążaliśmy za przewodniczką w stronę fortu Skala de la Ville zbudowanego przez Portugalczyków. Robi wrażenie! Wyobraziłam sobie od razu bitwy morskie, jakie musiały się tu niegdyś odbywać, ile statków robiło się o otaczające fort skały. Przez otwory fortyfikacyjne obserwowaliśmy morskie fale z hukiem rozbryzgujące się o skały u podnóża fortecy. Widoki dosłownie jak z historycznego filmu np. o piratach.

meczet Hassana w Casablance
Blokowisko w Casablance
Slumsy w Casablance

    A potem był czas wolny i samodzielne spacery wśród plątaniny handlowych uliczek, taki malutki przedsmak wielkiego marokańskiego suku. Można się absolutnie zagubić w tym labiryncie. Można zapomnieć o Bożym świecie podziwiając miejscowe rękodzielnictwo. Można  zrujnować się finansowo kupując wszystko co cieszy oczy i podniebienie. Można także, a nawet wypada targować się do upadłego z miejscowymi handlarzami, bo pierwsze ceny jakie podają klientom są po prostu wzięte z kosmosu.

A tam jest na co popatrzeć i co kupować. Essaouira słynie przede wszystkim z wyrobów z inkrustowanego cedrowego drewna, podziwialiśmy więc wspaniałe mozaiki na drewnianych stolikach,  rzeźby z drzewa tui, ale także ceramiczne dzbany, misy, talerze oraz wyroby włókiennicze np. bajecznie kolorowe chusty. Niektórzy w tym czasie pokusili się o jedzenie lokalnych przysmaków, zwłaszcza świeżusieńkich, prosto z wody owoców morza. Stoły kramów uginają się od przeróżnych ryb, krabów, langust, ośmiornic, czy kałamarnic. Przyznam, że nauczona przykrymi żołądkowymi dolegliwościami w Turcji, konsekwentnie unikałam tutejszych przysmaków, jednakże jak czas pokazał, nie  dane mi było zapomnieć o tego rodzaju minusach egzotycznych podróży.

Slumsy w Casablance
Slumsy w Casablance

Safi

     Nocowaliśmy w miejscowości Safi. To kolejny nadmorski port zamieszkały głównie przez rybaków i garncarzy . Tutejsi rybacy specjalizują się w połowach sardynek, które do sprzedaży przetwarzane są już w porcie. Natomiast garncarze sprzedają swoje rękodzieła praktycznie wszędzie, jednak najwięcej jest ich w zabytkowej dzielnicy miasta Collins des Poitiers ( nazwa francuska zachowała się z czasów, gdy Maroko było protektoratem Francji). Produkuje się tu także nawozy sztuczne, a port w Safi jest portem przeładunkowym  fosforytów. Wyroby ceramiczne budziły nasz  niekłamany podziw. Na straganach panuje absolutna mnogość kolorowych, fantazyjnych wzorów oraz kształtów.  Naszą uwagę przykuwały zwłaszcza  lejkowate naczynia do tadżinu, potrawy chyba najbardziej kojarzącej się z Marokiem.  Zielone kafle ,które powstają w Safi, stanowią charakterystyczny  element dekoracyjny wielu marokańskich meczetów. Wieczorny spacer po pełnym świateł Safi był ciekawym urozmaiceniem dnia. Wartymi uwagi w safi miejscami poza portem i sukiem jest Muzeum Ceramiki, Wielki Meczet, Brama Doliny, latarnia morska oraz  Zamek Morski.

Plac Mohameda V w Casablance
Plac Mohameda V w Casablance

El Jadida

      Jechaliśmy od strony Safi do El Jadidy, nadmorskiego portu ,którego symbolami są potężne bastiony i tajemnicza podziemna cysterna. Po drodze zrobiliśmy sobie krótki postój nad brzegiem oceanu, gdzie natychmiast otoczyli nas okoliczni rybacy oferując swoje świeże połowy . Tym razem były to ostrygi i jeżowce. Do kompletu dodano prosto „z rączki” sok połówki cytryny oraz nożyczki do rozkrojenia jeżowca. Byli wśród nas tacy odważni, co lubią testować nowe wrażenia kulinarne i dali się namówić. Podobno smakowało. Nie próbowałam, nie jestem wielbicielką owoców morza. Zadowoliłam się fotkami morskich okazów i okolicznych krajobrazów.

Sprzedawca wody w Casablance
Plac Mohameda V w Casablance
Plac Mohameda V w Casablance

      Sama El Jadida to dawne portugalskie miasto nad brzegiem oceanu, z ciekawą mediną ( stare miasto arabskie ) oraz tradycyjnym sukiem. Znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO.  W towarzystwie lokalnego przewodnika przeszliśmy przez medinę w stronę bastionów. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że oprócz przewodnika „ogólnego” po każdym mieście oprowadzał nas dodatkowo lokalny ,ponieważ nie każdy jest w stanie pokazać wszelkie zakamarki labiryntu mediny i samemu się w nich nie zagubić.

      Tym sposobem bez problemów dotarliśmy nad morze, a potem wędrowaliśmy wzdłuż fortyfikacji podziwiając dawną twierdzę. Powtarzam się, ale bastiony z armatami w każdym z otworów na szczycie ,a u podnóża bryzgi fal rozbijających się o skały, to naprawdę robi wielkie wrażenie. Bastionów jest tu kilka : Bastion Anioła, Bastion św. Sebastiana, Bastion Św. Ducha. Po drodze minęliśmy piec chlebowy i zmierzających do niego ludzi z blachami pełnymi bochenków. Zostawia się je tu do upieczenia. Przez małą bramkę w murze wracaliśmy w stronę miasta. Po drodze jednak weszliśmy do największej atrakcji El Jadidy, czyli portugalskiej cysterny, znajdującej się przy głównej ulicy starej dzielnicy. Cysterna pochodzi z XVI wieku i do dziś na dobrą sprawę, tak do końca nie wiadomo, jakiemu celowi miała służyć. Podobno miał to być zbiornik na wodę, ale czy naprawdę tak było? Obecnie jest to ogromne, puste pomieszczenie, znajdujące się poniżej poziomu gruntu. W tafli stojącej tu wody odbijają się tajemniczo kolumny wsparte na malowniczych łukach.  To świetny plener filmowy, który Orson Welles wykorzystał w produkcji Otello, miejsce pojawiło się również w znanym filmie Sahara, gdzie udawało pomieszczenia biblioteczne.

Plac Mohameda V w Casablance
Plac Mohameda V w Casablance

       Po wyjściu z Portugalskiego Miasta mieliśmy znowu czas wolny. Niektórzy ruszyli  do pobliskich kafejek na małe ,marokańskie co nieco. My udaliśmy się na pobliski suk, gdzie, jak i w poprzednich miastach, można było kupić dosłownie wszystko. Ciekawostką jest fakt, że w mijanych licznych kafejkach siedzieli wyłącznie mężczyźni popijający lokalny tradycyjny napój, czyli bardzo słodką herbatę miętową. Co jeszcze bardziej ciekawe wszyscy byli zwróceni w stronę ulicy, w pewnym momencie myślałam nawet ,że oglądają jakiś film w telewizorze, ale nie. Przewodniczka wyjaśniła nam potem, że w Maroku kobiety zajmują się domem, dziećmi i pracą, a mężczyźni wypasaniem zwierząt np. kóz lub wielbłądów. Jeśli akurat nie ma takiego zajęcia to…godzinami tak siedzą, obserwują ulicę i  rozmyślają. Nic dziwnego, że podczas przejazdów z miasta do miasta widzieliśmy to tu, to tam, siedzącego sobie  pod drzewkiem „zamyślonego” faceta. Dziwne, ale co kraj, to obyczaj.

Casablanca

Plac Mohameda V w Casablance
Plac Mohameda V w Casablance

     Dotarliśmy wreszcie do Casablanci, miasta owianego filmową sławą ze słynnymi kreacjami aktorskimi Ingmar Bergman i Humphreya Bogata. Podczas przejazdu  mieliśmy możliwość przypomnieć sobie ten film i porównać go z rzeczywistością. Cóż się okazało? Otóż najsłynniejszy film sławiący Casablancę nie ma ani jednej sceny kręconej w tym mieście! Wszystko powstało w amerykańskim studio filmowym. Takie rozczarowanie!

    Współczesna Casablanca , czyli „białe miasto” to najbardziej zaludnione miasto w Maroku, a jednocześnie finansowa stolica kraju. Jest tutaj największy na świecie sztuczny port, rozwija się przemysł , a także funkcjonuje jedyna w kraju linia tramwajowa. Miasto nowoczesne i dynamiczne, w ciągłym ruchu, pełne drapaczy chmur oraz  tradycyjnych marokańskich budowli. Pełne skrajności od dzielnic slumsów i osiołków obładowanych towarami, do wyrafinowanych rezydencji i eleganckich drogich  limuzyn.

Casablanca
Casablanca
Kościół katolicki w Casablance

     Główną atrakcją Casablanki jest imponujący meczet Hassana II ( ojca obecnego króla Maroka) z najwyższą wieżą minaretu na świecie ( 210 m). Wspaniała, z daleka widoczna, usytuowana nad brzegiem morza świątynia. Śmiało można ją uznać za najwyższą na świecie.  Czytałam, że główna sala modłów z łatwością zmieściłaby Bazylikę Św.Piotra z Rzymu. Niestety, nie udało nam się zwiedzić wnętrza  meczetu, bowiem w Maroku bardzo rygorystycznie traktuje się wizyty niewiernych w świątyniach muzułmańskich. No chyba ,że się ma zbędne 10 dolarów na zakup biletu, a strażnikom dopisuje dobry humor.  Tego dnia mieli akurat kiepskie humory i napotkaliśmy stanowczy opór. Tak czy siak, jest to jedyny meczet ,do którego w ogóle istnieje jakaś opcja wstępu dla niewiernych. Na pociechę odwiedziliśmy dość nowoczesny kościół katolicki, rzadkość w tym regionie.

    Warto zatrzymać się  na placu Mohammeda V, położonym w centralnej części miasta. O każdej porze dnia roi się tu od ludzi, jest to ulubione miejsce spotkań mieszkańców, którzy gromadzą się zwłaszcza wokół ogromnej fontanny. To tutaj po raz pierwszy zobaczyliśmy barwnych i hałaśliwych,  przyciągających wzrok sprzedawców wody. Koniecznie trzeba przespacerować się po pięknym parku  Parc de la Ligue Arabe ,gdzie rosną imponujące palmy. Ciekawym miejscem także ,tradycyjnie jest i tu stara medina, a także nowa medina, czyli nowsza część starego miasta. I oczywiście niezbędna „pamiątka” z tego miasta ,czyli piwo „Casablanca”. W sumie alkoholu za bardzo nie da się w Maroku zakupić ,bo obowiązuje tam prohibicja.

Casablanca
Casablanca

cdn.

 

El Jadida
El Jadida

 

 

El Jadida
Meczet w El Jadida
Suk w El Jadida

 

 

Medina w El Jadida
Medina w El Jadida

 

 

Medina w El Jadida
Medina w El Jadida

 

 

Cysterna w El Jadida
Cysterna w El Jadida
Wejście do cysterny w El Jadida
Medina w El Jadida Port El Jadida Bastion w El Jadida El Jadida Suche doki w El Jadida Port El Jadida Medina w El Jadida Jeżowce Nad brzegiem oceanu w okolicach El Jadidy Nad brzegiem oceanu w okolicach El Jadidy W drodze do El Jadidy W drodze do El Jadidy Medina w Safi Safi W Safi Forteca w Safi Forteca w Safi Forteca w Safi Piece w safi Safi W Safi W Safi Safi Safi W drodze do Safi Owoce morza Essaouira Essaouira Medina w Essaouira Medina w Essaouira ciasne ulice w medinie w Essaouira Medina w Essaouira Medina w Essaouira Medina w Essaouira Medina w Essaouira Bastion w Essaouira Essaouira Medina w Essaouira Widok z bastionu w Essaouira Bastion w Essaouira Bastion w Essaouira Medina w Essaouira Suk w medinie w Essaouira Suk w medinie w Essaouira Suk w medinie w Essaouira Suk w medinie w Essaouira Suk w medinie w Essaouira Suk w medinie w Essaouira Medina w Essaouira Medina w Essaouira W stronę bastionu w Essaouira W stronę bastionów w Essaouira Plac w Essaouira Degustacja wyrobów argaonwych Amlou-aromatyczna pasta Produkty z oleju arganowego Cooperativa- łuskanie orzeszków arganowych Cooperitiva-łuskanie orzeszków arganowych Uliczny tadżin W drodze do Essaouiry Kozy na drzewku arganowym Kozy i drzewka arganowe W drodze do Essaouiry Przydrożny targ Brzeg Oceanu Atlantyckiego w okolicach Agadiru Wypas wielbłądów Okolice Agadiru Panorama z kazby na Agadir i plażę Widok z kazby na port w Agadirze Na wielbłądy na szczycie kazby w Agadirze W drodze na kazbę w Agadirze Dziedziniec hotelu w Agadirze Grand Taxi Ulica w Agadirze Petit Taxi w Agadirze Petit Taxi w Agadirze Park w Agadirze Park w Agadirze Park w Agadirze Park w Agadirze Aleja Ptaków w Agadirze W pobliżu promenady-Agadir Plaża w Agadirze Promenada w Agadirze Kazba w Agadirze Kazba w Agadirze kazba w Agadirze Agadir Agadir
Avatar użytkownika
Danusia Krajtroter 183047 kilometrów

Komentarze

Avatar użytkownika
Barsolis Karol Turysta Kulturowy Krajtroter 122711 kilometrów
2015-07-15 09:27:57

ladne krajobrazy   , tylko ci arabowie ?

 

pozdrawiam Karol

Avatar użytkownika
Danusia Krajtroter 183047 kilometrów
2015-07-12 08:30:15

Nas też bardzo zastanawiało o czym to oni tak rozmyślają. Ale to taka mentalność tego narodu, obca dla naszej kultury. Kobiety zajmują się domem i dziećmi,ukrywają twarz i chronią prywatność,nie bywają w kwiarniach. Mężczyźni zajmują się wypasem bydła oraz handlem ,a w wolnych chwilach,których im nie brakuje, przesiadują w kafjekach i sączą miętową herbatę. Chciałam zrobić im fotkę,ale jakoś nie miałam odwagi stanąć na wprost i cykać zdjęcia.:-)

Avatar użytkownika
marian Krajtroter 46816 kilometrów
2015-07-09 17:54:21

Pięknie tam.Wspaniała wycieczka -tyle ciekawych miejsc zwiedziliście.Dziwne te obyczaje tam są.Tak sobie myślę o czym  ci mezczyzni tak myślą, czyżby o tym jak usunąć prohibicje.A tak na poważnie cudowne miejsca udało Ci się zwiedzić.Zazdraszczam.

 

Avatar użytkownika
Danusia Krajtroter 183047 kilometrów
2015-07-07 17:54:34

Tak,to było bardzo pozytywne ,egzotyczne szaleństwo:-) W tej części opisałam tylko przedsmak uroków Maroka. Kurort Agadir i krajobrazy rzeczywiście mogą nieco przypominać Turcję ,jednak jest to zupełnie odmienny kraj

Avatar użytkownika
Anna Piernikarczyk Krajtroter 1126100 kilometrów
2015-07-07 17:08:36

Wow, to zaszalałaś :) Cudne miejsca i foty. Zazdraszczam Afryki! Ale bardzo mi te obrazki Turcję przypominają :)

Avatar użytkownika
Danusia Krajtroter 183047 kilometrów
2015-07-07 16:26:29

Zapraszam do Maroka!!!

Newsletter Wypisz się z newslettera
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 15 lat przez aktywną rodzinkę złożoną z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami. Na przyjaznym Forum mamy 48 tys. postów. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy blisko 25 000 polubień, a na Instagramie ponad 2 300 Obserwujących.
Dreptamy.pl - wszystkie nasze wycieczki po Polsce
Copyright 2005-2020