wnętrze katedry w Kownie, Danusia

Kraje nadbałtyckie-Łotwa,Estonia,Rosja,Litwa

2009-06-21 - 2009-06-28
2013-11-02 16:28:24
Avatar użytkownika
Danusia Krajtroter 183047 kilometrów

Siedmiodniowa wycieczka szlakiem państw nadbałtyckim- Łotwa,Estonia,Rosja,Litwa.

Miejsca odwiedzone podczas wycieczki
Ryga > Ryga > Tallin > Sankt Petersburg > Sankt Petersburg > Sankt Petersburg > Daugavpils > Kowno

To była jedna z dłuższych,dość męczących ze względu na ilość przejechanych kilometrów,ale i jedna z ciekawszych moich wycieczek zagranicznych. Jechaliśmy wygodnym ,klimatyzowanym autokarem .Z uwagi na daleki pierwszy przejazd nasz wyjazd nastąpił wyjątkowo wcześnie,bo o 2.00 w nocy.



Pierwsza trasa Słupsk-Ryga 861km

wnętrze katedry w Kownie

Pół nocy i prawie cały dzień w trasie. Za oknem w Polsce  pogoda smętna i deszczowa. Wszyscy śpiący. Szybko zajęliśmy miejsca  i ukołysaliśmy się do snu. Za to w dzień było już znacznie i słoneczniej i weselej. Długi przejazd nie dłużył  się bo towarzystwo rozgadało się wesoło,a nawet rozśpiewało. Tym bardziej,że na drogę zaopatrzyliśmy się w specjalnie na tą okoliczność przygotowaną płytę z rosyjskimi przebojami typu : "Kazaczok" czy"Kalinka,Kalinka...".

Do Rygi dotarliśmy pod wieczór. I tu spotkało nas pierwsze zaskoczenie. Autokar z trudem wjeżdżał po wąskich uliczkach w dzielnicę miasta,która nieco nas przeraziła. Im dalej,tym było gorzej. Puste mieszkania,okna zasłonięte gazetami,drewniane budy,rudery. Obawialiśmy się,że nie rokuje to najlepiej dla hotelu ,w którym przyjdzie nam spędzić noc. Jednak niespodzianka trwała...W dość kiepskiej dzielnicy nocowaliśmy w całkiem dobrym,nowoczesnym hotelu,który nagle pojawił się przed nami nie wiadomo skąd,nie pasujący do okolicy jak kwiatek do  kożucha. Kolacja w pobliskiej reasturacji też była na bogato więc najedzeni i z nadzieją na ciekawy poranek w Rydze  wróciliśmy do hotelu.

Następnego dnia,od samego rana przestawiamy zegarki o godzinę do przodu  i zwiedzamy miasto. I kolejna niespodzianka. Zwiedzaliśmy prawie puste miasto! Okazało się,że trafiliśmy na miejscowe święto Zrównania dnia z nocą,kiedy to mieszkańcy miast tłumnie wyruszają na łono natury. Rozpala się wtedy ogniska,śpiewa i tańczy. Domy ozdabia się kwiatami i wieńcami z liści dębu. Rzeczywiście ,takie ozdoby były w Rydze wszechobecne. Łotysze także chodzą w tych dniach ozdobieni  takimi dębowymi wiankami.



Na Starym Mieście spotkaliśmy się z miejscowym przewodnikiem,który oprowadził nas po najciekawszych zabytkach Rygi. Stara Ryga leży na prawym brzegu Dźwiny. Spacerowaliśmy uliczkami wśród secesyjnych kamieniczek,oglądaliśmy wspaniale zdobione fasady domów na Starówce oraz kamienice Trzech Braci,imponującą katedrę Doma Baznica uważaną za największy kościół w krajach nadbałtyckich,kościół św. Piotra ,z wysoką 122-metrową wieżą i kościół św. Jakuba,którego dzwon odzywa się,gdy tylko pod kościołem przechodzi niewierna żona.Przy kościele św. Piotra znajduje się pomnik przedstawiający Trzech Muzykantów z Bremy,symbolizuje on partnerstwo  Rygi i miasta Brema.Potarcie pyszczków zwierzątek podobno przynosi szczęście nic więc dziwnego,że mają one nieco powycierane pysie.Gdy, przeciskając się ciasnymi uliczkami, szliśmy w stronę katedry człowiek,który grał tam na flecie słysząc nasz język zaczął grać nasz hymn narodowy. Hmm...mieliśmy nieco mieszane uczucia.Największym zabytkiem w Rydze jest  XIV-wieczny  Zamek Ryski-Rigas Pils. Powstał jako siedziba zakonu w Inflantach. Obecnie urzęduje w nim prezydent kraju i mieszczą się muzea.Ciekawostką jest Dom Kotów,z charakterystyczną sylwetką czarnego kota na jednej z wieżyczek. Kot ten jest bez mała symbolem Rygi. Na Placu Ratuszowym znajduje się Dom Bractwa Czarnogłowych,nazywany niegdyś Dworem Artusa ,jest to jeden z najbardziej rozpoznawalnych budynków w Rydze. Jest też pomnik Rolanda-tytułowego bohatera słynnej "Pieśni o Rolandzie". Roland jest patronem Rygi i symbolem jej związku z państwami hanzeatyckimi.Na zakończenie spaceru po Starówce w Rydze wstąpiliśmy do winiarni przy Placu Ratuszowym,gdzie zaproszono nas na degustację win.Nie powiem,trochę trwało zanim wybralismy odpowiednie winko dla siebie.A potem już obkupieni w pamiątki i  w bardzo dobrych humorach ruszyliśmy do Tallina.

Ratusz w Kownie

Druga trasa Ryga-Tallin 309km

Estonia to piękny kraj.Niepoedległość uzyskał dopiero w roku 1991,wcześniej stanowił,podobnie jak Litwa i Łotwa, jedną z republik ZSRR.Naszą uwagę zwrócił stosunkowo nieduży ruch samochodowy  na drodze. Być może z powodu dni wolnych - święta zrównania dnia z nocą,które obchodzi się tu podobnie jak na Łotwie. Być może z powodu niskiego zaludnienia kraju- w Tallinie mieszka ok.430tys.mieszkańców,co stanowi 1/3 populacji Estonii.Do Tallina docieramy pod wieczór,czyli od razu logowanie w hotelu ,kolacja,szybki spacer po Starówce ,basen,relaks po podróży.

przydrożny krzyż-kapliczka w Kownie

A rano budzi nas piękne słońce.Po śniadaniu wracamy do centrum miasta. Po drodze jednak zatrzymujemy się w miejscu skąd widać przystań dla promów i plażę miejską. Rzut oka na Zatokę Fińską-przecież stąd do stolicy Finlandii Helsinek ,jest tylko w prostej linii ok.80km.Widok podobny jak w Ustce,ale mamy świadomość,że tu za horyzontem jest Finlandia,nie Szwecja.

Kolejny przystanek to już Stare Miasto. Wędrujemy wzdłuż murów obronnych. Jest w nich aż 26 baszt!  Zaczynamy od największej Grubej Małgorzaty,której średnica wynosi 24m. Mieści się w niej Muzeum Morskie. Zanim jednak wejdziemy na Starówkę przewodniczka opowiada o niezwykłym dwuczęściowym pomniku,który znajduje się w pobliżu . Jest to pomnik poświęcony pamięci 852 ofiar promu ESTONIA,który zatonął w 1994r. Przerwa w linii pomnika symbolizuje nagłe ,tragiczne przerwanie życia pasażerów i załogi promu.Wkraczamy w tzw. Dolne Miasto przez Bramę Morską. Spacerujemy urokliwymi uliczkami po kocich łbach  wśród kamieniczek,z których,o dziwo,wiele jest do sprzedania.Najbardziej charakterstyczne są kamieniczki Trzy Siostry. Mijamy kościoły,w większości protestanckie,bo ta religia dominuje w Estonii. Są tu jednak także prawosławne cerkwie oraz kościoły katolickie. Przez bramę przy maleńkiej,przesympatycznej herbaciarni, wchodzimy na rozległy plac,w którego centrum znajduje się okazały Ratusz. Tutaj mamy czas dla siebie. Niektórzy gorliwie szukają piwarni,my wybieramy samotny spacer po Starym Rynku.  Jest tu mnóstwo niezwykle klimatycznych pubów,gwar głosów w różnych językach miesza się z gruchaniem gołębi. Wszystkie dźwięki potęguje echo odbijające się od okolicznych kamienic,tworząc niepowtarzalny klimat tego miejsca. Wędrując po rynku trafiamy do niezwykłego sklepu oferującego pamiątki rodem ze średniowiecza. Można tu przenieść się w świat dawnego rzemiosła,a sprzedawcy w strojach z epoki ,dopełniają całości.

Przenosimy się powoli do Górnego Miasta. Żeby się tam dostać przechodzimy przez potężne drewniane wrota wiodące schodami ma wyższy poziom  Starego Miasta. Podobno,po zmierzchu niewierni mężowie wykradali sie tędy do knajpek w Dolnym Mieście,a ich równie niewierne  żony pozostające w Górnym Mieście zabawiały się tam pod nieobecność małżonków.My jednak kierujemy się w stronę pięknej cerkwi prawosławnego soboru pw.Aleksandra Newskiego. Następnie zatrzymujemy się na małym placyku pełniącym rolę tarasu widokowego,z którego rozciąga się fantastyczny widok na panoramę Starego Miasta oraz pobliskiego portu. Niezapomniany widok na lśniących w słońcu czerwonych dachów domów.Stąd wzdłuż murów obronnych wracamy już do autokaru i ruszamy dalej. Przed nami główny cel naszej podróży-Sankt Petersburg.

Trzecia trasa Tallin -Sankt Petersburg 362km

kościół św. Jerzego w Kownie

Po nużącej drodze umilanej jak zwykle śpiewaniem rosyjskich  i nie tylko piosenek ,dojeżdżamy do granicy z Rosją. I tu jakoś śpiew i uśmiech schodzi nam z ust. Mamy wrażenie,że wkraczamy w zupełnie inną rzeczywistość. Łotwa,Litwa,Estonia to kraje Unii Eusropejskiej. Poruszamy się między nimi bez problemów,bez wiz,bez kontroli celnej,bez stresu. Granica z Rosją to już zupełnie inna bajka. TU wszystko jest jak dawniej. Bardzo długa kolejka do odprawy celnej. Nie wolno wychodzić z autokaru. Nie wolno otwierać okna. Czekać. Gdy w końcu po chyba dwóch godzinach czekania podjeżdżamy do odprawy celnej czeka nas następne niemiłe zaskoczenie. Wszyscy musimy wyjść z autokaru,nie zabierając ze sobą niczego prócz dokumentów i bagażu z luku. Stłoczeni w ciasnym pomieszczeniu po kolei podchodzimy do odprawy. Jest ona dość długa i bardzo wnikliwa. W tym czasie ekipa innych celników z psem przeczesuje nasz autokar. ( Hmm.." a ja zostawiłam otwartą puszkę z pasztetem i kanapkę na siedzeniu!"-głos jednej z pasażerek.) W końcu męcząca odprawa się kończy i możemy jechać dalej. Mamy jedno marzenie-do toalety! Zatrzymujemy się na najbliższej stacji beznzynowej i tam spędzamy kolejną bez mała godzinę,bo jest tylko jedna kabina. W końcu ruszamy.

Droga do Sankt Petersburga jest bardzo "ciekawa". Po gładkich szosach Łotwy i Estonii trudno nam się przyzwyczaić do licznych dziur ( może dziś już ich nie ma,trwały remonty),objazdów i utrudnień na drodze. Obserwujemy krajobraz za oknem. Przypomina pejzaż Polski z lat 70-tych. Zarośnięte pobocza,duuużo barszczu Sosnowskiego przy drodze,małe,podupadłe wiejskie zabudowania. Wjazd do Sankt Petersburga niewiele poprawia sytuację. Szyny tramwajowe zapadnięte w jezdni,nierówna jezdnia. Szare blokowiska z zagraconymi balkonami i oknami zasłoniętymi dosłownie czymkolwiek zapadają w pamięć. W końcu docieramy do hotelu.Jest już późno, ale wciąż jasno na dworze. Trafiliśmy na czas słynnych "białych nocy" czas przestawiamy do przodu o kolejne dwie godziny. Późniejsze dni pokazały jak bardzo trudno było mi  się czasowo  przestawić. Wciąż czułam się senna.

kościół św. Jerzego w Kownie

Dzień 1

Kolejny dzień pokazał nam nieco inne oblicze Sankt Petersburga. Należy pamiętać,że to miasto -Piotrogród, zbudował car Piotr Wielki i jak on miało być wielkie. I takie właśnie jest. Szerokie jezdnie i chodniki,potężne kamienice,ogromny ruch pieszych oraz samochodowy. Chwilami wszystko to aż przytłacza.Na ulicach  obowiązuje zasada" kto pierwszy, ten lepszy",odnosi się wrażenie samochodowego chaosu. Szczęśliwie docieramy do pięknego w niebieskim kolorze prawosławnego Soboru  Morskiego św. Mikołaja i Objawienia Pańskiego. Kupujemy tu pierwsze pamiątki od nagabujących nas w polskim języku handlarzy.

Następnie jedziemy w kierunku twierdzy Pietropawłowskiej z widoczną z daleka iglicą Soboru św. Piotra i Pawła. Do  rewolucji pażdziernikowej w twierdzy trzymano więźniów politycznych jak  np. Trocki,Gorki,Dostojewski. Zwiedzamy wnętrze soboru,które na każdym kroku tchnie złotem i przepychem. W pięknych, marmurowych sarkofagach spoczywaja tu carowie rosyjscy. Chwilę czekamy bo o godzinie 12.00 codziennie oddawane są tu strzały z armat. Huk robi wrażenie. Niecodzienną atrakcja są tu także obwoźne,płatne  toalety- w autobusach.Mamy tu chwilę dla siebie,a na zdjęcia i krótki spacer. Potem ruszamy w stronę zacumowanego na Newie krążownika Aurora,z którego w 1917r. oddano strzał będący sygnałem do ataku na Pałac Zimowy. Widać go zresztą stąd jak na dłoni po drugiej stronie Newy. Dziś na krążowniku mieści się Muzeum Rewolucji,więc z ciekawością zaglądamy do środka.

Kolejnym punktem wycieczki po Sankt Petersburgu jest  Plac Senacki,na którym znajduje się najbardziej znany z wielu pomników cara Piotra I  Wielkiego zwany Miedzianym Jeźdźcem. Ufundowała go caryca Katarzyna II. Niedaleko podziwiamy monumentalny sobór św. Izaaka,który pełni rolę muzeum. Wreszcie dochodzimy do centrum grodu Piotra do Placu Pałacowego. Z jednej strony plac otacza Pałac Zimowy,z drugiej gmach Sztabu Generalnego. Na środku placu wznosi się kolumna na cześć cara Aleksandra I. Potem była jeszcze przejażdżka słynnym 4,5-kilometrowym Newskim Prospektem i wizytą w soborze Kazańskim zbudowanym na wzór bazyliki św. Piotra w Rzymie. Wolnym krokiem doszlismy do bajkowej cerkwi Zmartwychwstania Pańskiego i do miejscowego ,niezwykle malowniczego bazarku,pełnego babuszek i rosyjskiej ceramiki.Na zakończenie dnia udajemy się do teatru na tzw. wieczór rosyjski. Jest to fantastyczne widowisko muzyczne,bajecznie kolorowe tańce ludowe,bałałajka ,kazaczok,a w przerwie poczęstunek szampanem i kawiorem! Czuliśmy się  iście carsko dopieszczeni. Z teatru wyszliśmy ok. 23.00,ale na dworze wciąż było bardzo jasno. Eh,te białe,rosyjskie  noce!

Carskie Sioło

Dzień 2

Tego dnia zwiedzanie zaczęliśmy od wycieczki do oddalonej o 30 o km od Sankt Petersburga carskiej letniej rezydencji Peterhof. Wśród ogromnej ilości wycieczek z całego świata czekaliśmy na otwarcie przepięknych fontann i towarzyszący temu widowisku koncert. Byłam tak przejeta fotografowaniem,że nie zauwazyłam kiedy moja wycieczka oddaliła się. Gdy koncert umilkł ze zgrozą stwierdziłam,że jestem sama w obcojęzycznym tłumie. Niby język rosyjski nie jest mi obcy jednakże czułam się bardzo nieswojo. Na szczęście zauważyłam drugą jak ja amatorkę fotografii,która także się zagubiła. We dwie ruszyłyśmy więc na zwiedzanie ogrodów Peterhofu licząc ,że gdzieś po drodze trafimy na swoich. Próbowałyśmy się do nich dodzwonić,ale ze względu na wysokie ceny rozmów telefonicznych większość znajomych  miała wylączone komórki. W końcu nasza przesympatyczna,pięknie mówiąca po polsku przewdoniczka  Galina doliczyła się ,że brakuje jej dwóch osób i sama do nas zadzwoniła. W ogrodach spędziliśmy dobre dwie godziny podziwiając przepiękne rzeźby,klomby i fontanny. Jest co podziwiać,  bo jest tam aż 144 fontanny,4 kaskady i kanał dochodzący wprost do Zatoki Fińskiej. Właśnie nad zatoką znajduje się bardzo urokliwy zakątek Peterhoffu ,Mon Plaisier-Moja Przyjemność. Było to ulubione miejsce  odpoczynku cara Piotra I.

Carskie Sioło

Wracamy na parking do autokaru. Następnym punktem wycieczki jest Ermitaż-galeria sztuki w Pałacu Zimowym. Tymczasem pojawiły się poważne problemy.Okazało sie,że podczas naszego spaceru po Peterhof nasz autokar miał na  zatłoczonym parkingu stłuczkę i zostało mu urwane lusterko boczne. Pech! Chyba ze dwie godziny czekaliśmy na rozwój wydarzeń. Byliśmy głodni,zmęczeni upałem,zdenerwowani oraz niepewni ,czy zdążymy do Ermitażu przed zamknięciem galerii. W końcu okazało się ,że nasz autokar został zarekwirowany,dokumenty kierowcy także i nie ma mowy o dojeździe do Ermitażu. W tej sytuacji rezydent biura podróży zachował się bardzo w porządku ,bo dość szybko podjęto decyzję o zakupie biletów na statek rejsowy i droga wodną dopłynęlismy do Pałacu Zimowego. W tym czasie nasz kierowca i przewodniczka walczyli o odzyskanie autokaru na miejscowym komisariacie. Wysiedliśmy tuż pod galerią Ermitażu,chyba z godzinę przed zamknięciem. W błyskawicznym tempie przebiegliśmy galerię,by zdążyć jak najwięcej zobaczyć. A jest tam co oglądać! Orginalne obrazy Rembrandta,Van Dycka,Rubensa,Tycjana,Gauguina,.Moneta,Picassa,mnóstwo rzeźb ,fantastyczne wnętrza,sklepienia itp. Wieczorem,po kolacji zaproponowano nam jeszcze przejażdżkę po Newie. Wieczór był bardzo ciepły,więc przejażdżka była rewelacyjnym pomysłem i w miłych okolicznościach przyrody odreagowaliśmy stresy dnia.

Dzień 3

Dzień trzeci był już właściwie pożegnaniem się z Sankt Petersburgiem. Po śniadaniu spakowani wyruszyliśmy do Carskiego Sioła znajdującego się 25 km od miasta. Carskie Sioło to kompleks pałacowo-parkowy z XVIII wieku,rezydencja carów rosyjskich założona przez Katarzynę I. Znajduje się na terenie miasta Puszkin.Centrum stanowi Wielki Pałac Jekateryński. W jego wnętrzu największy podziw budzi Bursztynowa Komnata wyłożona bursztynem,Sala Balowa oraz Sala Tronowa pełna luster.W 1944r.  Carskie Sioło zostało zniszczone. W 1941r. Niemcy wywieźli Bursztynową Komnatę i do dziś nie odnaleziono miejsca jej ukrycia. To ,co można obecnie zobaczyć w Carskiem Siole stanowi jej rekonstrukcję. Po zwiedzeniu Pałacu spacerowaliśmy jeszcze jakiś czas  po wspaniałych ogrodach podziwiając altany,świątynie,klomby i fontanny jakie tam wzniesiono. Potem ruszyliśmy w stronę granicy rosyjsko-łotewskiej. Żegnaj Rosjo.

Czwarta trasa Sankt Petersburg-Daugavpils 547km

Carskie Sioło

Długa droga do granicy. Odprawa na granicy wyglądała równie koszmarnie jak poprzednio plus jeszcze kontrolę osobistą wybrańców losu. ( prowokacją była odpowiedź na pytanie celnika: Czto u tiebia w cziemadanu? Czieławiek? odp.Nu da,zdies czieławiek! )Umęczeni daleką drogą i późną porą pospaliśmy się w autokarze jak dzieci  i obudziło nas dopiero przybycie do hotelu w Daugavpils na Łotwie. Była już ciemna  noc i marzyłam tylko ,by znaleźć się już w łózku. Prawie przez sen podziubałam w talerzu jakąś późną obiadokolację.O tej porze nie jestem już w stanie jeść.

Piąta trasa Daugavpils-Kowno 209km

Carskie Sioło

Rano po wczesnym śniadaniu ,dalszy przejazd do Kowna, na Litwie. Znowu cofamy o  dwie godziny zegarki. W Kownie poczułam się bardzo swojsko. Być może dlatego,że niedawno tu już byłam i sporo pamiętam z poprzedniej wizyty. Dlatego nie będę dokładnie opisywała tego,co zwiedzaliśmy i widzieliśmy,bo pisałam to w poprzedniej relacji.Ogólnie powiem tylko ,że obeszliśmy Stare Miasto,zeszliśmy nad Niemen,potem pod Ratusz,do katedry i w stronę kościoła św. Jerzego. I do autokaru.

Szósta trasa Kowno-Słupsk 615km

Nareszcie droga powrotna do domu. Człowiek dwa razy się cieszy z podróży: gdy wyjeżdża i gdy wraca.I nie wiem,co milsze. Chyba jednak powroty do siebie. Z dala od domu bardziej się ceni,to czego brakuje,a do czego jesteśmy przyzwyczajeni. I dlatego dobrze jest co jakiś czas gdzieś wyjechać. Wycieczka do Rosji była pełna wrażeń. Nawet połowy ich nie byłam w stanie tu opisać. Przez to jest tym bardziej niezapomniana.

Razem:2903km

Carskie Sioło
Avatar użytkownika
Danusia Krajtroter 183047 kilometrów

Komentarze

Avatar użytkownika
Danusia Krajtroter 183047 kilometrów
2014-01-18 17:17:24

Karolu,muszę przyznać ,że warto tam pojechać,porównać,doświadczyć.  Inny ,bardzo ciekawy świat.

Avatar użytkownika
Barsolis Karol Turysta Kulturowy Krajtroter 122711 kilometrów
2014-01-17 12:52:53

piekna wyprawa Danusko  - chcialbym tez tak jak Ty .

moze kiedys ?

 

Pozdrawiam Karol 

Avatar użytkownika
Anna Piernikarczyk Krajtroter 1121217 kilometrów
2013-11-10 09:20:24

Ja wrzucam na Zs wszystkie wycieczki zagraniczne, na jakich jestem :) Więcej jeździmy po Polsce i nic na to nie poradzę :) Wrzucajcie swoje wycieczki, nawet zaległe i po prostu pod czas naszego ich przeglądania i konetowania samo sie to nakręci :)

Avatar użytkownika
Danusia Krajtroter 183047 kilometrów
2013-11-09 12:51:58

Praga,piękne miasto ze wspaniałą Starówką! Danusiu,będę czekała na Twoją relację,chętnie wrócę pamięcią do tego miejsca:-) Byliśmy tam z tzw. doskoku z Dolnego Śląska i wiem,że to było stanowczo za mało:-)

Avatar użytkownika
Danuta Krajtroter 37207 kilometrów
2013-11-08 22:51:45

Danusiu, po przeczytaniu relacji i zobaczeniu WSZYSTKICH /co przy takiej ilości nieczęsto mi się zdarza/- zdjęć-  jestem pod wrażeniem!Pieknie pokazałaś zwiedzane miejsca, zabytki, a nawet białe noce! Nie potrafiłam określić jak one wyglądają, a miałam okazję je widzieć w Norwegii i Danii. Twoja wyprawa napewno byla dość męcząca, ale wspomnienia pozostaną :-)

Masz rację." Podróże po świecie" nie są tak często odwiedzane jak PSz.Może trzeba jakiejś mobilizacji ze strony Ani, tak jak to robi w PSz? Chciałam ocenić Twoją wycieczkę Danusiu, ale okazało się, że mogę to zrobić dopiero po zamieszczeniu swojej. W nocy wyjeżdżam do Pragi. Może uda mi się w miarę szybko zamieścić tutaj chociaż krótką relację.

Pozdrawiam serdecznie:-)

Avatar użytkownika
Danusia Krajtroter 183047 kilometrów
2013-11-08 14:58:39

Fakt Tadziu,że Rosja to kraj dla nas niby znany,a jednak tak nie do końca. Nie leży jakoś na drodze naszych turystycznych oczekiwań. Może ze względu na historyczne zaszłości? Przejeżdżając przez granicę miałam wrażenie,że wkraczam do innej ,do tej pory zupełnie nieznanej mi rzeczywistości. Z innej beczki...może pomalutku i ta stronka rozkręci sie jak polskie szlaki?

Avatar użytkownika
Tadeusz Walkowicz Krajtroter 68331 kilometrów
2013-11-08 09:01:00

Piękna wycieczka, cudowne zdjęcia. Kraje tak nam bliskie a żadko odwiedzane. Byłem...lat temu na wycieczce po jeziorach Onega i Ładoga. Pływaliśmy statkiem rybackim przerobionym na jacht. Niezapomniane widoki. 

Czemu na tej stronie tak mało ludzi.

Pozdrawiam Danusiu Tadek.

Avatar użytkownika
Danusia Krajtroter 183047 kilometrów
2013-11-08 08:06:21

To prawda,była to bardzo męcząca,ale też i niezwykle ciekawa wycieczka.Zmęczenie warte było wrażeń.

Avatar użytkownika
Anna Piernikarczyk Krajtroter 1121217 kilometrów
2013-11-07 15:27:17

Ale super, przepiękna wycieczka, uwielbiam takie naszpikowane treścią i intensywne wycieczki, choc wiem ile trudu kosztują i wysiłku, ale potem jest tyle wspomnień, wrażen :)

Piękne zdjęcia i fantastyczna trasa!

Avatar użytkownika
Danusia Krajtroter 183047 kilometrów
2013-11-05 16:48:57

Łotwa,Estonia,Rosja,Litwa-zapraszam!

Newsletter Wypisz się z newslettera
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 15 lat przez aktywną rodzinkę złożoną z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami. Na przyjaznym Forum mamy 48 tys. postów. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy blisko 25 000 polubień, a na Instagramie ponad 2 300 Obserwujących.
Dreptamy.pl - wszystkie nasze wycieczki po Polsce
Copyright 2005-2020