Szwajcarska Riviera

2012-09-15
2012-11-24 21:06:38

Otoczone Alpami Jezioro Genewskie, promenada w Montreux, palmy i średniowieczne zamczysko Chillon.

Bardzo chcieliśmy pobyć chociaż trochę w znanym na całym świecie kurorcie, jakim jest Montreux. Przyjechaliśmy pociągiem z Genewy, mijając po drodze fantastyczne winnice w rejonie Lavaux , pomiędzy Lozanną i Vevey.



Z pociągu jest blisko nad jezioro, wystarczy przejść przez ulicę,  zejść schodami  i  ląduje się w parku przy promenadzie.

Zachwyciło nas mnóstwo kwiatów i ich intensywne kolory.  



Przystając co dwa kroki  i podziwiając  palmy,  jezioro, roślinki i bogate hotele doszliśmy na przystań statków. Akurat jakiś przypłynął więc nie myśląc długo  ustawiliśmy się w kolejce do wsiadania.  Mieliśmy w planie dopłynąć do  zamku Chillon, który znajduje się około 3 km od Montreux. Można do niego dojść spacerem, ale znajduje się na skalnej wysepce  przy brzegu i  ciekawie wygląda od strony jeziora.  

Rejs miał trwać tylko kilkanaście minut. Zajęliśmy miejsca na ławeczkach  po odpowiedniej stronie, żeby nic nie stracić z widoku zbliżającego się z każdą falą zamczyska.  Odbiliśmy i czekałam, kiedy zawrócimy w stronę Chillon, ale nic z tego. Pruliśmy prosto przed siebie w odwrotnym kierunku.  Zdenerwowana nieco zapytałam dokąd zmierzamy i usłyszałam, że do Lozanny. Fajnie – stamtąd właśnie przyjechaliśmy! Na szczęście kilka kilometrów dalej była przystań  z której zabieraliśmy następnych turystów. W popłochu  i ku wielkiemu zdziwieniu obsługi wysiedliśmy i takim sposobem mieliśmy do zamku kilka kilometrów dalej. Nikt nas nie gonił, czasu mieliśmy sporo więc przygodę przyjęliśmy  na wesoło. Znajdowaliśmy się w  Clarens.  Rozsiedliśmy się pod palmami i zabraliśmy do zajadania zabranych ze sobą kanapek po czym autobusem wróciliśmy do punktu wyjścia.

Znowu  promenadą na przystań – tym razem sprawdziliśmy dokąd płynie  statek na który wsiadamy .

Zamek Chillon to jeden z najlepiej zachowanych średniowiecznych zamków w Europie. Zwiedzanie w ramach naszego biletu  Swiss Pass mieliśmy bezpłatne, zaoszczędziliśmy więc  po 10 franków, które wydaliśmy potem na ciastka do kawy.

Przy wejściu niespodzianka -dostaliśmy szczegółowy przewodnik w języku polskim! A na dziedzińcu trafiliśmy na występy średniowiecznej trupy artystów.



Do Montreux wróciliśmy autobusem. Dalsze zwiedzanie (a właściwie spacerowanie), kawa z przepysznym tortem i powrót  inną trasą do Interlaken.

Nie widzieliśmy, niestety, pomnika  słynnego wokalisty Freddiego  Merkury ani Charlie Chaplina. Jakoś nam to umknęło. Ale i tak było super!

Odwiedzone miejsca

sobota, 2012-09-15
  • Jezioro Genewskie
  • Clarens
  • Montreux
  • Zamek Chillon

Ostatnie wycieczki użytkownika

Pokaż więcej

Komentarze

Nie znalazłem żadnych postów w tym temacie. Kliknij tutaj by dodać pierwszy
Newsletter Wypisz się z newslettera
Portal pozytywnych podróżników
Copyright 2005-2019
Znajdziesz nas na: