Austria cz. I - Orle Gniazdo w Alpach Bawarskich

2011-11-03 - 2011-11-13
2011-11-03 09:51:38

Urlop w  Austrii pod namiotem.  W tej części  wyprawa do Orlego Gniazda stanowiącego część kompleksu rezydencji Hitlera w Alpach Bawarskich. Także Salzburg  i przecudne jezioro Königssee.

Austria cz. I - Orle Gniazdo w Alpach Bawarskich
Königssee
Königssee
Königssee
Königssee
jezioro Königssee
Königssee
Orle Gniazdo - widok z Königssee
parking w miejscowości Königssee
zejście doparkingu
autobus na trasie
widok na Königssee
miejsce widokowe
miejsce widokowe
szlak spacerowy
szlak spacerowy
szlak spacerowy
szlak spacerowy
szlak spacerowy
szlak spacerowy
na szczycie Kehlstein
na szczycie Kehlstein
widok z okna Herbaciarni
Kehlsteinhaus
kominek
Kehlsteinhaus, sala z kominkiem
Kehlsteinhaus
napis nad tunelem
tunel
wejście z parkingu do tunelu
droga do Kehlsteinhaus
Obersalzberg
Salzburg
Salzburg - Ogrody Mirabell
widok na twierdzę Hohensalzburg z ogrodów
Salzburg - Ogrody Mirabell
Salzburg - Ogrody Mirabell
Salzburg - Ogrody Mirabell
twierdza Hohensalzburg
Salzburg - Ogrody Mirabell
spotkany w Salzburgu Szkot
Salzburg,dom Mozarta
Salzburg, główna ulica zabytkowego centrum – Getreidegasse
Salzburg,główna ulica zabytkowego centrum – Getreidegasse
Salzburg
Salzburg
Salzburg
Salzburg
przystanego niedaleko kampingu
a na obiad będzie pomidorowa :)))
nasz \"domek\"
camping Aigen

Kiedyś moje ślubne szczęście oglądało w telewizji niemiecki program  muzyczny. Scenerię stanowiło jezioro o niesamowicie pięknej barwie, położone wśród wysokich gór. Po jeziorze kursował niewielki wycieczkowy statek z roześmianymi turystami. Po prostu sielanka. Mój mąż rzekł w rozmarzeniu: „Och, jak chciałbym tam pojechać”. Na to rzekłam ja: „A cóż stoi na przeszkodzie? Wszak chcieć to móc”. Spojrzał na mnie z politowaniem robiąc na czole wymowny znak… We mnie jednak zaczęło kiełkować postanowienie, żeby udowodnić mojemu ślubnemu, że świat stoi przed nami otworem. No… może nie cały, ale taka Austria na przykład, z przecudnymi Alpami…  Że droga? Przecież nie musimy tarzać się w luksusach.



Owym jeziorem, które zainspirowało mnie do ruszenia poza granice kraju  było  Königssee, położone na terenie Niemiec, tuż przy granicy z Austrią.

Tak zaczęła się nasza krótka przygoda z tym krajem. Spędziliśmy w Austrii dziesięć dni. Mieszkaliśmy na kempingach, pod namiotem. Opiszę wyprawę od strony organizacyjnej innym  razem, teraz chciałabym polecić wspaniałe miejsce do odwiedzenia, a mianowicie Orle Gniazdo. Jest to położona w Alpach Bawarskich, a wybudowana w 1938 roku Herbaciarnia, stanowiąca część kompleksu rezydencji Hitlera, Berghof. Pojechaliśmy tam z kempingu  Aigen w Salzburgu. Dojazd do Obersalzbergu, skąd kursują specjalne autobusy na szczyt, nie zajął nam  więcej niż pół godziny. Na miejscu okazało się, że „złota winda”, którą pokonuje się ostatni odcinek jest chwilowo nieczynna, obniżono nam zatem cenę biletów i ruszyliśmy 6,5 kilometrowymi serpentynami w górę. Droga została specjalnie wybudowana razem z Herbaciarnią i całość powstała w rekordowym tempie trzynastu miesięcy. Jest to wąska, bo mająca 4,5 m szerokości trasa, wykuta w zboczu góry. Kursują po niej wahadłowo autobusy dowożące turystów do parkingu, skąd na szczyt Kehlstein (1834 m) prowadzi wykuty w skale tunel i dalej szyb ze słynną złotą windą Hitlera. Przeżycia i widoki z trasy niezapomniane. I jeszcze jedno co nas wprawiło w zdumienie. W połowie drogi jest tzw. mijanka, to znaczy poszerzenie drogi umożliwiające wyminięcie dwóch pojazdów. W innych miejscach trasy jest to niemożliwe. A w obydwie strony, w momencie wjazdu na taką mijankę wjeżdżał z przeciwnej strony autobus – idealnie wycelowany w czasie. Niby nic takiego, ale przy ponad sześciokilometrowej , krętej trasie było to zadziwiające.

Na parkingu,  przy znajdującym się obok wejścia do tunelu okienku natychmiast ustawiła się kolejka wszystkich wysiadających. „Ki czort?” - pomyśleliśmy, ale posłusznie stanęliśmy w ogonku. Okazało się, że trzeba zadeklarować godzinę powrotu, bardzo rozsądne. Kilka dni później, przy wjeździe do Jaskini Lodowej w masywie Dachsteinu, byliśmy już „obeznani z procedurą powrotną”.  No i po „zaklepaniu” godziny powrotnej spotkała nas miła niespodzianka – winda działa. A co jeszcze lepsze – nie musieliśmy dopłacać. W dawnej Herbaciarni na szczycie znajduje się obecnie restauracja, w której zjedliśmy ziemniaczano- kiełbasiane danie za zaoszczędzone na windzie euro. W głównej sali znajduje się oryginalny kominek z 1938r.



Na górze  spędziliśmy trzy godziny, przeszliśmy specjalnie wyznaczonym szlakiem, a widoki pozostaną nam w pamięci na zawsze ( no, chyba że przyplącze się wielka skleroza :)). A najważniejsze, że z góry widzieliśmy Königssee - owo jezioro, które spowodowało, że się tutaj znaleźliśmy. Pojechaliśmy oczywiście  tam i  spędziliśmy resztę dnia na „achach” i „ochach”. No i nie mogłam powstrzymać się od triumfującego –„A CO, NIE MÓWIŁAM, ŻE CHCIEĆ TO MÓC?!”

Szkoda tylko, że nie mamy żadnych zdjęć w wyprawy do Austrii. Byliśmy wtedy (2006r.) na etapie filmowania wszystkiego. Nasz przyjaciel i towarzysz podróży miał zabrać aparat, niestety, zapomniał. To co tu zamieszczam, to są przechwycone z filmu klatki – jakość fatalna, poprawiłam jak mogłam. Film jest dobrej jakości i  nie wiem dlaczego te przechwycone zdjęcia nigdy nie wychodzą dobrze, chyba jest to kwestia przechwytywania ruchomego obrazu…

Aha, zapomniałam dodać, że zwiedziliśmy również Salzburg :)))

Jeszcze kilka słów o noclegach. Kamping w Aigen (dzielnica Salzburga) jest idealnym miejscem wypadowym, do centrum można dojechać tramwajem. Za trzy osoby +samochód +namiot  płaciliśmy wtedy 16 euro za dobę. Uważam, że to tanio. Właścicielka prowadziła na miejscu sklepik z podstawowymi produktami, sanitariaty były OK., pralka  na „wrzuć monetę” :).

Odwiedzone miejsca

czwartek, 2011-11-03
    piątek, 2011-11-04
      sobota, 2011-11-05
        niedziela, 2011-11-06
          poniedziałek, 2011-11-07
          • Salzburg
          wtorek, 2011-11-08
          • Kehlsteinhaus
          • Königssee

          Inne wycieczki użytkownika

          Pokaż więcej

          Komentarze

          2011-12-14 18:37:21

          wow ale super miejsce!

          2011-12-14 16:41:17

          Fantastyczna relacja, bardzo ciekawie opisana wyprawa. Przejście ścieżką spacerową ekscytujące i wierzę że żadna skleroza uczestników nie dopadnie i będziecie pamiętali wycieczkę i dłuuuugo ją wspominali. Żeby podróżować i zwiedzać - niekoniecznie trzeba dysponować dużą kasą. Masz rację Toju- chcieć, to móc. Pozdrawiam :-)

          2011-11-08 23:34:03

          Fakt, ekspozycja szczególnie w jednym miejscu niezła.  Ale jak widać szłam (jak wszyscy) nieprzygotowana na górskie wędrówki, adidaski aż w oczy kłują :))) Skoro nie zawróciłam tylko przeszłam całą pętlę,to znaczy, że nie było tak źle. Zaznaczam, że nie należę do ryzykantów, czuję respekt przy każdym spotkaniu  z górami, wiem, jakie mogą być niebezpieczne. Zastanawiam się z jakim tatrzańskim szlakiem możnaby to porównać, ale nic mi nie przychodzi do głowy... Może czerwony szlak  z Kasprowego na Kopę, tamprzy Czubach jest  trochę podobnie...

          2011-11-08 21:52:59

          :) Na kilku zdjęciach ekspozycje, że hej.

          2011-11-08 21:24:54

          Trochę adrenalinki było, ale teraz widzę, że na zdjęciach wyglada to jakoś "groźniej". Hmmm... być może byłam tak zafascynowana widokami, że nie zwracałam uwagi na przepaść i inne niebezpieczeństwa.

          Pozdrawiam :)

          2011-11-08 10:47:43

          Super relacja i miejsca. Naprawdę warto zobaczyć. Zdjęcia ze stopklatek nie są wcale  takie złe.  Szlak spacerowy - chyba z odrobiną adrenaliny?

          Newsletter
          Portal pozytywnych podróżników
          Copyright 2005-2017
          Znajdziesz nas na: