Kurtyka. Sztuka wolności

Polskie Szlaki polecają!

"Góry nie są stadionami, gdzie karię swoją ambicję osiągania sukcesów, są one katedrami, w których praktykuję moją religię"
 Anatolij Bukriejew
Ten i wiele innych pięknych, acz dosadnych cytatów pojawia się w opowieści Bernadette McDonald o wybitnym polskim wspinaczu - Wojtku Kurtyce, który za swe niecodzienne osiągnięcia wspinaczkowe otrzymał w 2016 roku Złoty Czekan. Mógł znacznie wcześniej, ale jego wielka skromność i chęć ucieczki przed wyścigami i komercyjnymi emocjami tego świata nakazywała mu z roku na rok odmawiać tej cennej nagrody.



Na każdej karcie książki "Kurtyka. Sztuka wolności" poznajemy głębokie refleksje wielkiego indywidualisty, który unikając rozgłosu, wypracowywał swój styl wspinaczki, jakże odmienny od panujących wówczas trendów w polskim himalaiźmie. Zamiast gonitwy i rywalizacji, interesowała go jedynie spójność ze skałą, miłość do góry, pełne powierzenie jej swego życia i poczucie wolności. Ważniejsza była droga niż cel, dlatego nie bał się porażki, wręcz potrafiła go cieszyć, bo wtedy walczył ze swą ambicją i pychą. Potrafił wiele razy w obliczu zagrożenia zawrócić, chroniąć tym samym życie swoje i swych partnerów. Dlatego, gdy inni wybitni himalaiści polscy ginęli w górach wysokich, on planował kolejne wspaniałe wejścia, a interesowały go nie tyle szczyty, co piękne ściany.

W swej wspinaczce Kurtyka uznaje jedynie czysty styl alpejski, bez zbędnego balastu, obozów itp. To tzw. wspinaczka na lekko, która daje mu największą radość, pełną "przygody, gry z nieznanym, przyjaźni i twórczych wyzwań". Właśnie przyjaźń jest dla Kurtyki bardzo ważna, starannie dobierał sobie partnerów wspinaczkowych i szukał z nimi głębszej więzi. A gdy ją odnajdywał, szanował ją i pielęgnował. Głęboko przeżywał oddalenie ze swym wspinaczkowym partnerem Jurkiem Kukuczką, który w pewnym momencie dał się wciągnąć w wir rywalizcji z Messnerem o zdobycie wszystkich ośmiotysięczników, nie zważając na styl i bezpieczeństwo. 

Dla Wojtka styl był najważniejszy, lubił nazywać go po swojemu, np. wspinaczka "bez smyczy" czy "nocą i nago". Ten ostatni styl wypracowali wspólnie ze szwajcarskimi wspinaczami - Erhardem Loretanem i Jeanem Troilletem na himalajskich szczytach Czo Oju (8188 m npm) i Sziszapangmie (8008 m npm). Polegał on na szybkiej wspinaczce w jednym podejściu, bez namiotu, a nawet śpiwora, z niewielką ilością jedzenia. Mogli sobie na to pozwolić brnąc w górę nocą, kiedy podczas stałego ruchu i wysiłku nie groziło im zbytnie wychłodzenie. Obie ściany pokonali podczas jednej wyprawy, a styl "nocą i nago" stał się dla Wojtka wyniesieniem wolności na jeszcze wyższy, ekstremalny poziom. Jak stwierdził, "Po ukończeniu takiej wspinaczki odczuwasz coś w rodzaju katharsis. Jesteś po prostu szczęśliwą istotą"



W Himalajach i Karakorum Wojciech Kurtyka zrobił wiele ciekawych, nowych dróg i pokonał cudne ściany, jak choćby Trango Tower (6239 m npm) z Erhardem Loretanem, Gaszerbrumy II (8034 m npm) i I (8080 m npm) z Jurkiem Kukuczką czy fantastyczny trawers trzech wierzchołków Broad Peak (najwyższy 8051 m npm) z Jurkiem Kukuczką. Ten wyczyn, jak wiele innych Wojtka Kurtyki, wyprzedzał swe czasy i odbił się głośnym echem w świecie wysokogórskiej wspinaczki. Wtedy to Wojtek z Jurkiem zostali okrzyknięci zespołem marzeń. Tak różni, tak doskonali w swych dążeniach.

Ale Wojciech Kurtyka nie ograniczał się jedynie do najwyższych gór świata, zaczynał w Tatrach, gdzie wyznaczył wiele nowych dróg, dokonał śmiałego przejścia zimowego słynną Ścianą Trolli w Norwegii, co stało się medialnym wydarzeniem, wspinał się też w Alpach. Uwielbia też Jurę Krakowsko-Częstochowską, na której mieszka do dziś. To tutaj wspinał się bez kompleksów z młodymi, gdy sam przekroczył już dobrze 40-tkę. Jego najsłynniejsze przejście na Jurze to Chiński Maharadża (VI.5) w Dolinie Bolechowickiej, samotne, w stylu klasycznym, bez asekuracji, na żywca! Miało miejsce w 1993 roku, gdy miał 46 lat. Długo się do niego przygotowywał, nie tylko fizycznie, ale i mentalnie. Do dziś to jedno z najtrudniejszych samotnych klasycznych przejść wspinaczkowych w Polsce!

Tak Wojtek wspomina to przejście:
"Wiedziałem, że jeśli się zawaham - runę. Lecz ciało, mądre zwierzę... nie pyta, co myśli rozgorączkowana głowa... płynnie wznoszę się tam, skąd nie ma już odwrotu, ku owym szarym plamom, do krzywego nieba i, o dziwo, tuż przed moim nosem wyłania się krawędź cieniutka jak skóra palców. Mam ją!... Chlusnęła we mnie jasność letniego nieba. Wyzwolił się we mnie radosny śmiech. Śmiałem się jak opętany, radował się we mnie każdy atom".

Choć Wojciech Kurtyka wspinał się na wysokim poziomie jeszcze po 60-tce, Chiński Maharadża był ostatnią wielką wspinaczką na żywca.

Książka: Kurtyka. Sztuka wolności
Autor: Bernadette McDonald
Wydawnictwo: Agora
Stron: 365
 

Komentarze

Nie znalazłem żadnych postów w tym temacie. Kliknij tutaj by dodać pierwszy
NewsletterWypisz się z newslettera
Portal pozytywnych podróżników
Copyright 2005-2018
Znajdziesz nas na: