Nasze podróże, rok 2019, strona 3

Tag:

Żary i Żagań

Czy i Wy macie czasem na wyjazdach wakacyjnych dzień kapy? U nas tak właśnie było w tym dniu. Miała być piękna pogoda i cudny Mużaków, na który czekałam kilka dobrych miesięcy, napalona jak szczerbaty na suchary, a tu od rana pogoda kiepska, żeby nie powiedzieć fatalna... Łukasz mówi, żeby zamienić plany, Mużaków zostawić na jutro, a dziś Żary i Żagań. Jak ja nie lubię głosów rozsądku!!! Ale, jako że i swój rozsądek w głowie mam, tak właśnie robimy (bardzo się to opłaciło w następnym dniu, bo Mużaków cudny nam wypalił z piękną pogodą).

No więc jedziemy do zupełnie obcych nam miejsc, poznawać nowe, przy smętnej pogodzie. No i to nowe nie poznaliśmy tak jak trzeba, bo opuściliśmy chyba najładniejszy obiekt - pałac/zamek w Żaganiu, co wyrzucamy sobie do dziś. Kiedyś to przed takim wakacyjnym wyjazdem brałam 16-kartkowy zeszyt i planowałam każdy po kolei dzień, rozpisywałam wszystkie atrakcje danego miasta, z adresami. To były dobre czasy, ale tej zorganizowanej Ani już nie ma, a przynajmniej nie w kwestii planowania zwiedzania, teraz organizowanie noclegów i pakowanie pożera cały mój czas wolny, bo właściwie to ja już go w ogóle nie mam 😉 Planujemy więc i szukamy głównie na bieżąco, przez co łatwo zrobić takie błędy jak w Żaganiu.

Ale zaczęliśmy w Żarach, to miasto w tym dniu wydało mi się trochę smutne, widok ruin olbrzymiego pałacu i zamku tak nas nastroił melancholijnie, do tego remont wzgórza winnego. Dopiero na Rynku zrobiło się raźniej, bo plaża czekała na nas i ładna ławeczka Telemanna. Ten niemiecki kompozytor, multiinstrumentalista, ponoć bardzo zdolny, przybył do pałacu Promnitzów w Żarach w wieku 23 lat i na pamiątkę jego tutaj działalności, mieszkańcy w 2010 roku wystawili mu taki pomnik laweczkę. Dla całkowitej poprawy humoru jemy na rynku deser - ja wcinam tort Pavlova 🙂 Pogoda dalej mierzi, ale postanawiamy połazić po Zielonym Lesie w Żarach, ubieramy kurtki i ruszamy w trasę na 2 wieże - Bismarcka i widokową Promnitza. Pod pierwszą pogoda się znacznie poprawia, więc z impetem ruszamy dalej, ale to tylko chwilowe, zaraz zastaje nas deszcz i jeszcze gubimy drogę, no jak wiatr w oczy to na całego 🙂 Docieramy jednak na wieżę widokową i jesteśmy z siebie dumni, bo to całkiem kawałek 🙂 

Teraz zostaje Żagań z ładną starówką i pomnikiem Keplera, to z kolei niemiecki matematyk, który mieszkał w Żaganiu. Na deptaku siadamy do pizzy, żeby się zregenerować i w tym czasie pogoda się nagle robi piękna, chmury znikają, słońce wychodzi... super, tylko że my już skończyliśmy plany na dzisiaj 🙂

19 lip 2019
Miniaturowa mapa z zaznaczeniem

Zielona Góra i Bachusiki a na koniec Skansen

Przejeżdżając w Lubuskiem z jednego noclegu w Łagowie do drugiego w Olszynie zostawiliśmy sobie cały dzień tylko na Zieloną Górę - największe odwiedzane przez nas miasto. Jejku, tego czasu zawsze mało, odpuściliśmy Nową Sól i Kożuchów, mimo że mi zależało, a i tak prawie brakło czasu na cudną Zieloną Górę!

Zaczęliśmy od Ogrodu Botanicznego i Zagrody Bajkowej, to bardzo fajne zakątki dla małych i dużych, za bardzo niewielkie pieniążki. Jak dobrze że takie miejsca powstają, głównie dla mieszkańców, bo to oni na co dzień mogą korzystać z ich dobrodziejstw nie rujnując portfela, a jednak wspaniale się z dziećmi spaceruje po takiej zadbanej i atrakcyjnej przestrzeni. Ja jestem z tych mam, co wolą z dziećmi w terenie być i na żywo pokazywać zwierzątka, rośliny, zamki itd, niż dawać do prywatnych przedszkoli, żeby to wszystko moim dzieciom pokazali w książeczkach czy w jaki tam inny sposób. Więc takie miejsca bardzo popieram, polecam, doceniam i oby jak najwięcej włodarzy myślało w ten sposób! Ogród Botaniczny to miejsce kolorowe, pełne roślin i kwitnących kwiatów, z domkami dla pszczół, z opisami rośli wybranych, więc edukacyjne, ale też z leżakami i zabawami dla dzieci. W Bajkowej Zagrodzie jest jeszcze bardziej kolorowo, tutaj prócz plastikowych postaci z bajek żyją prawdziwe zwierzątka w zagrodach, które można karmić. Amelka uwielbia zwierzątka od maleńkości, zresztą starsze dziewczyny również. Z tą różnicą, że Nala jako roczniak w Zoo rozglądała się za dziurami w asfalcie, a Amelia już jako półroczniak była bardzo zainteresowana żywymi istotami i jak tylko wózek odjeżdża od zwierzątek to jest płacz. Ale jedno nam utkwiło z Bajkowej Zagrody najbardziej, tam można kupować pokarm w tych kulkach plastikowych przekręcanych i gdy przy królikach przekręciły dziewczyny ten kluczyk po kulkę, a króliki może nie uchodzą za jakieś super inteligentne zwierzaki, to one biegiem pobiegły wszystkie do rurki, którą spadało do nich to nasze jedzonko 🙂 Niesamowite! Nie muszę mówić, jaką dziewczyny miały frajdę, jak się te puchate kulki z uszami kłębiły wokół tej jednej rureczki 🙂 No i już nam tu zeszło dużo czasu...

Starówka Zielonej Góry jest piękna, bardzo mi się to miasto spodobało, a żeby spokojnie pochodzić, jeszcze w domu wydrukowałam dziewczynom z netu mapkę z Bachusikami, żeby miały zajęcie i motyw do chodzenia 🙂 Idealnie się to sprawdziło, a że Bachusików jest sporo, bo to takie małe zazwyczaj figurki, to mieliśmy wszyscy frajdę co chwilę. Ja kolegę fotografa spotkałam nawet 🙂

18 lip 2019
Miniaturowa mapa z zaznaczeniem

Mini zoo w Mostkach

Jeszcze będąc w domu znalazłam informację o mini zoo w Mostkach, pod samym Łagowem. Istnieje jako atrakcja przy stacji Orlen, w ramach PORT 2000 Mostki. Jeździliśmy koło niego kilka razy, za każdym razem planując wejść na chwilkę. Czytałam, że jest bezpłatne i warto nie kierować się pozorami, bo myślałam, że będzie dość kiepskie. Nala jednak twardo obstawała, żeby się tam zatrzymać, więc wyjeżdżając z pensjonatu Sage i z Łagowa już na dobre postanowiliśmy zrobić radość dzieciom. I tutaj wielkie zdziwienie, bo atrakcja okazała się bardzo fajna. Już od wstępu nas zauroczyła, prowadzi do niej bowiem romantyczny mostek z kwitnącym kwieciem, a zaraz za nim w wśród kamieni spływa kaskada, również w kwieciu. Dalej wybiegi mają zwierzątka, zarówno gospodarskie - kozy, ptactwo, osły, kuce i konie, jak i rzadsze - daniele, lamy, zebry czy surykatki. Ponadto stanęły tu makiety innych stworów, a wśród nich - dinozaury, krokodyl czy goryl. Jest też fontanna.


Mnie zaś najbardziej spodobało się spore oczko wodne, na którym zbudowano podesty i wielkie parasole kryte strzechą. Wygląda to niezwykle urokliwie, niczym bambusowe chaty, przy których można urządzić piknik. Ja coś mam z tymi piknikami rodzinnymi 🙂 Wszakże my obeszliśmy mini zoo raz, a dziewczyny kilka razy, podczas gdy my relaksowaliśmy się pod bambusowymi parasolami. Jedni latają na Zanzi, inni wybierają Mostki 😉

18 lip 2019
Miniaturowa mapa z zaznaczeniem

Kostrzyn nad Odrą i Park Narodowy Ujście Warty

Na zachodnią granicę wybraliśmy się na całodniową wycieczkę z Łagowa lubuskiego. Nawet w tym dniu udało nam się przekroczyć granicę województwa lubuskiego i wywęrdowaliśmy do zachodniopomorskiego, bo sobie Łukasz wymyślił Chwarszczany a w nich dawną kaplicę Templariuszy. Musiały wtedy wiele znaczyć dla Templariuszy Chwarszczyny, a było to w XIII wieku, że wystawili tu ceglaną, wczesnogotycką kaplicę, która jest słusznych rozmiarów, jak na ten wiek i jak na kaplicę....

17 lip 2019
Miniaturowa mapa z zaznaczeniem

Majaland Kownaty - bajkowy świat

W tym roku naszym celem wycieczki stało się lubuskie, nieoczywisty kierunek na Polskich Szlakach, który chcemy odczarować i odkryć. To piękna kraina z wieloma ciekawymi zakątkami, o których Wam napiszemy i pokażemy na wielu fotografiach. Pierwszy dzień naszej wyprawy nie przywitał nas dobrą pogodą, za to zaoferował fantastyczną atrakcję, jaka jest Majaland. To nowy, tematyczny park rozrywki znajdujący się nieco na zachód od słynnego Łagowa, w miejscowości Kownaty koło Torzymia. Zjawiliśmy się parę minut po otwarciu parku, w środku pól, pośród niczego, a tu już sporo aut i wielka hala przed nami. A w jej wnętrzu... bajka! Wspaniały, kolorowy świat, o jakim marzą dzieci. Tajemnicza aura ciemności i migających światełek oraz barwnych scenerii robi duże wrażenie. Całość podzielona jest na trzy strefy - Pszczółki Maji, którą znają wszystkie polskie dzieci, niemieckiej dziewczynki Heidi z farmą zwierzątek oraz osadą Wikingów, w której mieszka skandynawski chłopiec Wiki. Zabawi się tutaj każdy, od maluszka po dorosłego, na karuzelach, wielkich ślizgach, łodziach wikingów, rollercoasterze, placach zabaw, w kulkach czy w małpim gaju. Niezależnie od pogody, tutaj zawsze jest fajnie i zabawa trwa przez cały rok. Można też wyjść na zewnątrz, gdzie również są karuzele, wielki rollercoaster Wilkołak, plac zabaw i farma Heidi z żywymi kózkami. Spędziliśmy tu kilka godzin, a dzieci mogłyby zostać sporo dłużej i się nie dziwię 🙂 Zresztą warto wybrać się tu na cały dzień, bo ceny są raczej europejskie, więc warto dobrze wykorzystać ten czas. Przy okazji polecam zabrać swoją wałówkę, bo gastronomia też do tanich nie należy. A kto ma blisko do Majalandu, niech kupuje bilet całoroczny, to się znacznie bardziej opłaca. W każdy razie na pewno warto to zobaczyć choć raz w życiu. A Park będzie się rozwijał i powstanie tu całe centrum rozrywki.


Po Majalandzie odwiedziliśmy jeszcze Międzyrzecz i Świebodzin, ale o tym w innym miejscu. Zwiedzając północną część lubuskiego swoją bazę mieliśmy w cudnym Łagowie, w pensjonacie Sage nad Jeziorem Trześniowskim, polecam to miejsce.

16 lip 2019
Miniaturowa mapa z zaznaczeniem

Międzyrzecz i Świebodzin

Po pięknej pogodzie w dniu dojazdowym nie ma ani śladu. Rano w Łagowie wita nas zimno i ponure niebo. Na szczęście chcemy ruszać do Majalandu, gdzie część atrakcji pod dachem, o tym pisałam już we wczesniejszej wycieczce. No ale cały dzień tu nie przesiedzimy, choć dzieci to i by może chciały 🙂 Mamy w planach 2 znane miasta połozone niedaleko siebie. To Międzyrzecz i Świebodzin. Międzyrzecz Tutaj sprawa ma się trochę podobnie jak z Głogowem, przynajmniej na początku powstania....

16 lip 2019
Miniaturowa mapa z zaznaczeniem

Lubin, Polkowice i Głogów w drodze na wakacje

Wracam do wakacji i naszego głównego wyjazdu w tym roku - w lubuskie, ale zanim tam zajechalismy, a droga była dość daleka, to po drodze coś musieliśmy zobaczyć. Jak się okazało, tego "coś" wyszło całkiem sporo 🙂 Lubin Pierwszy przystanek zrobiliśmy w Lubinie - to historyczne miasteczko, z ładną starówką, choć z blokami na Rynku co zawsze mnie nieco szokuje 🙂 i Wzgórzem Zamkowym. Najciekawszym jednak punktem w tym mieście okazał się Park Wrocławski, bardzo atrakcyjny...

15 lip 2019
Miniaturowa mapa z zaznaczeniem

Łagów i jeziora

Łagów to perła województwa lubuskiego, jeśli planujecie pobyt w tym regionie, koniecznie odwiedźcie to miejsce. A polecam zaplanować tam wakacje, jest bardzo urokliwie, zacisznie i sporo można zobaczyć. Sam Łagów urzeka, położony jest bardzo specyficznie, ponieważ jest jakoby wciśnięty pomiędzy dwoma jeziorami wciskającymi się brzegami niemal w ulice miasteczka, stąd z każdego miejsca blisko tu nad wodę. Od południa rozlewa się atrakcyjne Jezioro Łagowskie, zaś od północy Trześniowskie. Oba niosą cudne widoki. Miasto natomiast kryje ciekawe zabytki - zamek z hotelem i udostępnioną do zwiedzania wieżą widokową, dwie bramy miejskie - Polską i Marchijską oraz kilka ciekawych budowli szachulcowych. Wszystkie budowle są ładnie odrestaurowane i stanowią piękną starówkę, świetnie wyglądającą z wieży zamkowej, w tle z lazurowymi wodami jeziora. Można tu wypożyczyć rowerki wodne, kajaki albo wypłynąć w rejs stateczkiem z cudownej zatoczki, którą nazwałam sobie błękitną laguną, jeśli ktoś pamięta ten stary film.
Mogłabym tak codziennie odwiedzać to miejsce i nie mieć dość, ale dane nam było tylko przez 3 dni, które spędziliśmy w pensjonacie Sage nad Jeziorem Trześniowskim, polecam to miejsce. Pensjonat bardzo ładny, gustowny, czysty i zadbany, z pysznymi śniadankami i możliwością wykupienia obiadów. Atutem jest szybciutkie zejście do Jeziora Trześniowskiego, z czego często korzystaliśmy 🙂

15 lip 2019
Miniaturowa mapa z zaznaczeniem

Jura - Góra Zborów i Dzibice

Kolejny dzień na Jurze, kolejny piękny dzień 🙂 Taka słoneczna niedziela, że szkoda nie wyjechać. Zawsze to samo pytanie, gdzie? No u nas raz na parę wyjazdów odpowiedź zawsze ta sama - Jura Krakowsko-Częstochowska 🙂 Na Górze Zborów byliśmy rok temu, ale bez dzieci, za to z Negrą i Amelią jeszcze w brzuszku. Wtedy zwiedzaliśmy Skały Rzędkowickie, a na Górze Zborów zastał nas deszcz i nie skończyliśmy upragnionego szlaku. Nic straconego, postanowiliśmy to powtórzyć teraz, a przy okazji odwiedzić znajomych w pobliskich Kostkowicach 🙂

Parkujemy pod Centrum Dziedzictwa Przyrody w Podlesicach i ruszamy pieszo na czerwony szlak na Górę Zborów. Po drodze na szczyt mijamy pielgrzymkę, która sobie na stoku urządziła plenerową mszę. Przemykamy, żeby nie przeszkadzać i wychodzimy na skałki. Cudne białe skałki na tle niebieskiego nieba. "Lubię, lubię wracać tam" (akurat słucham tej piosenki Zbigniewa Wodeckiego, ale się dobrze wkomponowała 🙂). Takie widoki to ja mogę oglądać codziennie, buszujemy trochę wśród skałek, focimy, choć upał nieziemski i utrudnia bieganie tu i tam. Dzieci trochę marudzą, ale takie ich prawo, woda kończy się niemal na pierwszym przystanku, ale teraz schodzimy w lasek, a droga niedaleko, więc damy radę 😉 Idziemy dalej czerwonym szlakiem, potem na skrzyżowaniu szlaków schodzimy ze szlaków, żeby dojść do wzgórza Ptak, gdzie robimy pętelkę i myślimy, że doszliśmy do Kołoczka, ale okazuje się, że to tylko wokół Ptaka pochodziliśmy. Teraz szukamy szlaku czarnego i nim dochodzimy do Jaskini Głębokiej, Lapidarium i parkingu pod Dziedzictwem. Dzieci zdziwione, że tak szybko doszliśmy, myślały, że będzie dużo dłużej i stąd marudziły 🙂 Wszyscy zadowoleni 🙂 W budynku kupujemy wodę i lody. No i magnesik koniecznie, tym razem z ostańcem, już nam się na lodówce nie mieszczą powoli!

Potem odwiedzamy znajomych w Kostkowicach, ale mają miejscówkę, marzenie, a potem jeszcze zerkamy na Jezioro Dzibice, piękne dwa zbiorniki, w niedzielę bardzo ludne 🙂

30 cze 2019
Miniaturowa mapa z zaznaczeniem

Maciejowa w Gorcach

Kiedy w sobotę wieczorem się mocno wypogodziło i wszystko wskazywało, że w niedzielę ma być super pogoda, ucieszyliśmy się na Maciejową leżącą w Gorcach. To był nasz główny cel tej wycieczki, właściwie chcieliśmy nawet atakować Stare Wierchy, ale pogoda zweryfikowała plany i już tylko o Maciejowej marzyliśmy 🙂 Aplikacje jednak czasem się mylą, niedziela wita nas brzydką pogodą z silnym, zimnym wiatrem. Po śniadaniu w WySpie Mszanka idziemy do kościoła Św. Michała Archanioła, msza króciutka, ale tak zmarzliśmy, że zastanawiamy się nad wychodzeniem w góry. Wszystko inne jednak zrobiliśmy i tylko ta Maciejowa kusi... Aplikacja mówi, że przez 120 minut nie będzie padać, więc ubieramy wszystko, co mamy cieplejszego, wszak upały miały być, więc niewiele tego jest, opuszczamy nasz fajny hotel i jedziemy do punktu Rabka Słone tama. Znów wybieramy opcję możliwie najkrótszą i najszybszą (znów niemal stokiem narciarskim), żeby nas deszcz nie zdążył zastać. Czarny szlak wyprowadza nas dość stromo do góry, żeby dojść do czerwonego szlaku z Rabki centrum już na szczyt i do Bacówki. 

Trochę się dziwiłam, że ciężko idzie, co prawda ja mam cholernie ciężki aparat, bo z dwoma obiektywami, Łukasz ma Amelię na brzuchu, a dzieci jak to dzieci, zawsze czują się zbytnio obciążone życiem 🙂 Ale dopiero jak wyszliśmy na czerwony szlak to poczuliśmy różnicę, zrobiło się dużo bardziej płasko i znacznie wygodniej. I tak to sobie możemy iść z uśmiechem. Najpierw osiągnęliśmy szczyt niby, a potem podejście do Bacówki. Trochę tego nie rozumiem, bo szczyt jest niżej niż Bacówka, szczyt wg różnych źródeł ma 815 lub ponad 830 m n.p.m., zaś Bacówka na Maciejowej jest na wysokości około 850 m n.p.m.

O ile szczyt nie jest jakiś powalający, choć widoki są, to Bacówka zrobiła na mnie duże wrażenie, bardzo pozytywne. Najlepszy to ma taras, kurczę jaki fajny pomysł, z super widokiem i stołami na piknik. Aż się dziwię, że się na ten stół załapaliśmy, bo ludzi było sporo. Dość długo też trzeba było czekać na wyżerkę 🙂 A każdy sobie wymyślił coś innego - oscypek, żurek, chleb ze smalcem, pierogi z jagodami no i ciasto domowej roboty do podziału dla wszystkich 🙂 Tak to ja mogę świętować każde wejście na szczyt 🙂 Pierogi pyszne, inne rzeczy też smakowały. Posiedzieliśmy, pogoda widać było, że chce się poprawiać i nawet nas kusiło, żeby pomyśleć o tych Starych Wierchach, ale czasu by nam brakło, bo jeszcze musieliśmy wrócić do Beskidu Małego do naszej Negry i Dziadków. A nie wiadomo, czy Amelka znów by tak łaskawie nam całą drogę zasnęła i czy by poszło gładko 🙂 Znów widzieliśmy piękne widoki na Beskid Wyspowy, Gorce, Babią... Tatry to niby ze Starych Wierchów dopiero, ale może i tak nie byłoby ich widać, bo chmury nie wiadomo skąd ciągle w ten weekend napływały nowe... Ale usatysfakcjonowani, szczęśliwi i pełni wrażeń zakończyliśmy naszą wycieczkę w Gorce!

23 cze 2019
Miniaturowa mapa z zaznaczeniem

Wieża na Polczakówce w Rabce

Dzięki podpowiedzi naszego Macieja z Polskich Szlaków dowiedzieliśmy się o wieży widokowej na Polczakówce w Rabce. Od razu pomysł jej zdobycia bardzo mi się spodobał. Niedaleka trasa, od dawna upragnione góry no i pewne widoki z wieży, bo po co by powstawała wieża widokowa bez widoków 😉 Wydawał się to pewniak i zaplanowaliśmy go od razu na pierwszy dzień w Gorcach, jednak coś poszło nie tak. 

Z góry wieży widać Gorce, Beskid Wyspowy, pięknie Babią Górę i podobno Tatry, ale to już bardziej sobie wyobrażamy niż widać 🙂 Coś tam majaczy w dali, może chmury, może Tatry a może zwykłe majaki 🙂 Amelia śpi w najlepsze, słodkie dziecko, pozwoliło mamie spełnić małe marzenie. Schodzimy w dół, Natalia nieco na miękkich nogach, mi wyjątkowo nie pojawił się lęk wysokości, bo i wysokość nie jest zabójcza 😉 Schodzimy ze stoku i ruszamy dalej do Rabki...

22 cze 2019
Miniaturowa mapa z zaznaczeniem

Rabka Zdrój - Rabkoland, Muzea i Park Zdrojowy

Sobota podczas naszego wyjazdu to był bardzo atrakcyjny dzień, pełen wrażeń już od rana. Zwiedziliśmy wtedy dwa muzea - Muzeum Górali i Zbójników i Muzeum im. Władysława Orkana oraz wybawiliśmy się w Rabkolandzie, a dzień wcześniej pospacerowaliśmy w parku zdrojowym. Wszystkie te obiekty znajdują się w Rabce Zdrój, której nigdy wcześniej nie zwiedzaliśmy, tak więc chcieliśmy poznać ją jak najlepiej 🙂 Rabkoland to rodzinny park rozrywki z wieloma atrakcjami dla dzieci...

21 cze 2019
Miniaturowa mapa z zaznaczeniem
Polskie Szlaki - Inspirujące Pierniki
Copyright 2005-2023
Pobierz naszą aplikację