Zmienia się jakość parkingów przy Okęciu

Zmienia się jakość parkingów przy Okęciu

Artykuły gościnne
2020-02-04

Na takie wiadomości czekali od lat podróżni latający z warszawskiego Okęcia. Zmorą lotniska był nie tylko brak możliwości rozwoju spowodowany ograniczeniem przestrzeni, ale także fatalne parkingi, które jedynie odrobinę ułatwiały dotarcie do celu. Teraz się to zmienia.

Większe bezpieczeństwo na parkingach przy Okęciu

W związku z tym, że podróżni są coraz bardziej świadomi swoich praw, właściciele parkingów inwestują w lepsze ubezpieczenia. Do tej pory często porysowane samochody wyjeżdżały ze wściekłymi klientami, którzy nie mieli szans na pokrycie szkód z ubezpieczeń. Na rynku jednak coraz wyraźniej zaznaczali swoją obecność tacy gracze jak https://www.startparking.pl/parkingi-okecie-warszawa, którzy poważnie traktowali ubezpieczenie. Siłą rzeczy spora część parkingów musiała zainwestować i równać w górę do nowego standardu. Dziś w wielu miejscach to klient sam wybiera, z jakiego pakietu ubezpieczeniowego chce korzystać.



Lepsze oznakowanie

Problem z oznakowaniem parkingów przy Okęciu był poważny. Drogowskazy ginęły w natłoku różnych tablic, a poza tym było ich mało, bo trzeba było zapłacić srogo za ich ustawienie. I pewnie – problem trochę rozwiązał się sam dzięki temu, że administratorzy parkingów dodali je do różnych nawigacji z Google Maps i Waze na czele. Poza tym jednak wiele parkingów zdecydowało się na czytelne drogowskazy i większą ich ilość. Owszem, koszty wzrosły, nie przełożyło się to w zauważalny sposób na ceny parkowania. Kierowcom jest wygodniej, bo nie błądzą po Warszawie, a właściciele parkingów na pewno zauważyli mniejszą nerwowość na swoich placach.

Jednak XX wiek

Nie, w podtytule nie ma pomyłki. Można się cieszyć, bo parkingi weszły w XX wiek. O ile bowiem jeszcze pięć lat temu hotspot czy drukarka dostępne dla gości były rzadkością, to teraz są już normą. Nie można ich uznać za rewolucyjne udogodnienia – to po prostu standard, który powinien obowiązywać już dawno. Co dziwniejsze, w wielu miejscach w Polsce faktycznie obowiązywał, ale przy Okęciu szczytem marzeń na parkingu był byle jaki toi-toi na placu. Dziś nareszcie administratorzy zrobili krok do przodu i można już po dłuższej jeździe ogarnąć się na parkingu. Po prostu jest bardziej komfortowo. Podróż od razu staje się mniej stresująca, jeśli można ją zacząć w odpowiednich warunkach.

Jeszcze jest nad czym pracować

Przy Okęciu działa kilka doskonałych parkingów, parę dobrych, ale wciąż jest też spora grupa przeciętnych. To te ostatnie kładą się cieniem na całej branży. Nieutwardzone place, kiepska ochrona, mizerny monitoring i fatalne podejście do klienta. To się niestety zdarza, tak samo, jak upychanie aut zbyt ciasno, byle tylko weszło na plac jeszcze jedno. Tutaj jednak zmiany technologiczne nie pomogą – trzeba by było zmienić podejście właścicieli. Owszem, i w tym zakresie coś drgnęło, ale jest jeszcze nad czym pracować. Wciąż więc warto wybierać parking po przeczytaniu jego opinii, a nie stawiać po prostu na pierwszy, na którym są miejsca.

Anna Piernikarczyk to absolwentka Geografii na Uniwersytecie Śląskim. Autorka przewodników turystycznych Polska rodzinna (wyd. Pascal) oraz Jura. Od Częstochowy do Krakowa (wyd. Compass). Fotograf i łazik z natury. Zakochana w polskich krajobrazach i atrakcjach.