Bielizna merino na szlak – dlaczego warto ją założyć wiosną i latem?

Zanim sięgniesz po kurtkę, wybierzesz buty i spakujesz kanapki, jest jedna rzecz, która decyduje o tym, czy na szlaku będziesz czuć się dobrze przez cały dzień. To, co masz najbliżej ciała. Bielizna termoaktywna z merino to warstwa, o której rzadko się mówi głośno, a która działa od pierwszego kroku do ostatniego. I tu warto się zatrzymać, bo nie każda bielizna działa tak samo.
Czym różni się bielizna termoaktywna merino od zwykłej bielizny?
Zwykła bielizna bawełniana na szlaku zachowuje się jak gąbka. Chłonie pot, nasiąka i zostaje mokra przy ciele. Efekt? Dyskomfort, uczucie zimna i ryzyko wychłodzenia, szczególnie przy zejściu po intensywnym podejściu, kiedy wysiłek spada, a wiatr robi swoje. Bawełna może sprawdzać się na co dzień, ale w górach jej właściwości stają się wadą.
Bielizna merino działa inaczej. Jej zadaniem jest odprowadzanie wilgoci z dala od skóry i utrzymanie optymalnej temperatury ciała, niezależnie od tego, czy właśnie kończysz stromą wspinaczkę, czy stoisz w miejscu i czekasz na resztę grupy. I tu zaczyna się konkretna różnica między bielizną z wełny merino a bielizną z syntetyków.
Co wełna merino robi lepiej niż syntetyki wiosną i latem?
Syntetyki takie jak poliester czy nylon schną szybko. Ale mają jedną poważną wadę, którą każdy, kto chodził w nich wielodniowe trasy zna doskonale. Po kilku godzinach intensywnego wysiłku pochłaniają zapachy i nie ma na to rady bez prania. Na jednodniowy wypad to pół biedy. Na dłuższą wyprawę to problem, który ciągnie się za tobą przez kolejne dni.
Wełna merino działa zupełnie inaczej. Jej łuskowata struktura włókien utrudnia rozwój bakterii odpowiedzialnych za nieprzyjemny zapach, dlatego bielizna termoaktywna merino nadaje się do noszenia przez wiele dni bez prania. Wystarczy ją przewietrzyć. To szczególnie istotne na wielodniowych trasach, gdzie możliwość prania może być utrudniona.
Wiosną i latem dochodzi jeszcze jeden argument: merino nie przegrzewa. Cienkie włókna pozwalają skórze swobodnie oddychać, a materiał odprowadza pot sprawnie i szybko wraca do stanu suchego. Na szlaku w pełnym słońcu, przy zmiennym wietrze i dużym wysiłku, to właśnie ta oddychalność sprawia, że czujesz się komfortowo przez cały dzień, a nie tylko przez pierwsze dwie godziny marszu.
Ochrona UV
Jest jeszcze jedna rzecz, o której rzadko się mówi przy okazji letniej aktywności w górach. Wełna merino ma naturalne właściwości ochrony przed promieniowaniem UV. Promieniowanie UV wzrasta wraz z wysokością, średnio o około 10-12% na każde 1000 metrów n.p.m. Na tatrzańskich grzbietach ekspozycja może być więc nawet o 20-30% wyższa niż w dolinie, a na otwartym terenie, bez osłony drzew i skał, nie ma nic, co mogłoby ją ograniczyć. Przy całodniowych marszach to już robi różnicę.
Bielizna merino nie zastąpi kremu z filtrem na odkrytych częściach ciała, ale daje rzeczywistą ochronę tam, gdzie przykrywa skórę. Ta właściwość jest po prostu wbudowana w strukturę włókna. To jeden z tych argumentów, które docenisz dopiero na szlaku, kiedy wrócisz wieczorem bez zaczerwienień na ramionach.
Wiosna w górach rządzi się swoimi prawami
Wiosna w polskich górach ma numer w repertuarze, który zna każdy doświadczony turysta. Nagłe załamania pogody. Zejście z ciepłego, słonecznego grzbietu do wilgotnej kotliny potrafi zmienić odczuwalną temperaturę o kilkanaście stopni w ciągu pół godziny. Merino grzeje nawet wtedy, gdy się lekko zamoczy, co w takich momentach ma realne znaczenie nie tylko dla komfortu, ale i bezpieczeństwa.
Latem z kolei liczy się przede wszystkim zarządzanie ciepłem. Na popularnych szlakach w Beskidach, Tatrach czy Bieszczadach temperatury w lipcu i sierpniu potrafią skoczyć powyżej 30 stopni na otwartym terenie. W takich warunkach bawełna klei się do ciała, a syntetyki szybko zaczynają nieprzyjemnie pachnieć. Bielizna termoaktywna z merino odprowadza pot, oddycha i nie zostawia mokrych śladów potu widocznych na koszulce, co w praktyce oznacza, że możesz skupić się na szlaku, a nie na tym, jak wyglądasz i czujesz się po dwóch godzinach marszu.
Jak dobrać bieliznę termoaktywną z merino na wiosenny i letni szlak?
Na cieplejsze pory roku liczy się kilka rzeczy:
- Skład – im więcej wełny merino, tym lepiej. Najlepiej sprawdza się 100% merino.
- Gramatura – na lato polecamy bieliznę termoaktywną z merino o gramaturze 135 g/m². Jest wystarczająco lekka, żeby nie przegrzewać, ale wciąż skuteczna w odprowadzaniu wilgoci i regulacji temperatury przy chłodniejszym wietrze na grzbiecie. Na wiosnę, gdy poranki bywają chłodniejsze, można sięgnąć po nieco grubszą gramaturę.
- Krój – bielizna termoaktywna powinna przylegać do ciała, ale nie krępować ruchów. Zbyt luźna nie odprowadza wilgoci tak skutecznie i nie działa jak pełnowartościowa warstwa bazowa. Dobrze, jeśli szwy są płaskie, bo przy długich marszach każdy detal ma znaczenie.
- Kompletność zestawu – warto myśleć o górze i dole jako systemie. Legginsy lub spodenki z merino w połączeniu z koszulką to baza, która pracuje razem i zapewnia spójne zarządzanie wilgocią przez całe ciało.
Co to wszystko ma wspólnego z polską produkcją?
paterns to marka, która produkuje ubrania z wełny merino w Polsce. Szyta w Zabrzu, Łodzi i Pile, pakowana bez plastiku. Materiał, zanim trafi na maszynę, pochodzi z certyfikowanych źródeł i jest barwiony w Polsce, bez chemii, którą stosuje się do konserwacji odzieży podczas długich transportów.
W ofercie paterns znajdziesz bieliznę termoaktywną z merino zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Legginsy i koszulki dostępne oddzielnie lub w zestawach. Jest też wersja koszulki z zamkiem przy szyi, przydatna przy intensywnych aktywnościach, gdzie możliwość szybkiej wentylacji gra dużą rolę.
paterns szyje ubrania z merino, w których właściwości idą w parze z autorskimi wzorami tworzonymi przez Kasię, jedną z dwóch sióstr stojących za marką. Takimi, które równie dobrze sprawdzają się na szlaku co po powrocie do miasta.
Warstwa bazowa – fundament ubioru na szlaku
Dobrze przemyślany strój na trekking to system. Bielizna merino jako pierwsza warstwa odprowadza wilgoć i reguluje temperaturę. Druga warstwa, na przykład cienka bluza z wełny merino, zatrzymuje ciepło wtedy, gdy go potrzebujesz, i nie przeszkadza, gdy go nie potrzebujesz. Trzecia, wierzchnia, chroni przed wiatrem i deszczem.
Wiosną ten system działa szczególnie dobrze, bo temperatura przez cały dzień potrafi się zmieniać o 15-20 stopni. Rano chłód na parkingu, południe w pełnym słońcu na grzbiecie, wieczorne zejście w chmurze. Żadna z tych sytuacji nie będzie problemem, jeśli dobrze dobierzesz każdą warstwę. I tak jak solidne buty zaczynają się od dobrej wkładki, tak każdy strój na szlak zaczyna się od bielizny termoaktywnej z merino.
Artykuł partnera