Tym razem zorganizowaliśmy sobie wypad do
Szklarskiej Poręby, miasta porozciąganego po dolinkach, leżące u podnóża Karkonoszy i Gór Izerskich.
Będąc w tych okolicach koniecznie należy zobaczyć
Wodospad Kamieńczyka, dawny
młyn wodny św. Łukasza na Kamieńczyku,
Wodospad Szklarki, obok niego stojące
Schronisko Kochanówka, dalej
Zakręt Śmierci i sztolnie dawnej kopalni pirytu,
Sowie Skały,
Krucze Skały, z których za dodatkową opłatą można zjechać po linie,
Muzeum Mineralogiczne, oraz oczywiście w samym centrum -
Skwer Radiowej Trójki.
Niedzielny spacer po
Szklarskiej Porębie i jej przepięknych okolicach rozpoczęliśmy najpierw czerwonym, a potem czarnym szlakiem. Tym razem podążaliśmy do Wodospadu Kamieńczyka przez Marysin, gdzie różnica wysokości wynosiła 202 m.
Na trasie natrafiliśmy na ciekawe formy skalne, niektóre z nich posiadały nawet swoje własne nazwy np. Krzywe Baszty, albo Krucze Skały. Jednak najpiękniejszy widok był wtedy kiedy naszym oczom ukazał się największy wodospad Sudetów – Wodospad Kamieńczyka. Po chwili odpoczynku i obowiązkowych fotkach, udaliśmy się w stronę dzielnicy Marysin na, której mieści się dolna stacja Kolei Linowej „Szrenica”. Następnie odwiedziliśmy Muzeum Mineralogiczne i po przez przełom rzeki Kamiennej i potoku Szklarka udaliśmy się do Wodospadu Szklarki. Szliśmy wśród oryginalnych wież skalnych o nazwie Głazowisko, Dziobata i Piekielnik, przechodziliśmy też przez Czerwoną Jamę i Czarną Topiel. Po drodze odwiedziliśmy równiez Chatę Walońską w sąsiedztwie, ktorej napotkalismy przemiłe stadko pasących się kóz. Idąc tak urozmaiconym szlakiem dotarliśmy wreszcie do malowniczego Wodospadu Szklarki, przy którym bylo gościnne Schronisko „Kochanówka”. W powrotnej drodze obejrzeliśmy jeszcze miejsce, gdzie żył i pisał wybitny polski fraszkopisarz Jan Sztaudynger i barokowy kościół p.w. Niepokalanego Serca NMP.
W tak miłych okolicznościach zakończyliśmy niedzielne zwiedzanie Szklarskiej Poręby i udaliśmy się w stronę
Legnicy.