Żeby się dostać na Orłową,trzeba dojechać do Ustronia Dobki,skąd prowadzi szlak czarny.Według mapy i to nowej jest zaznaczony szlak zielony,ale niestety jest on w rzeczywistości nie do przejścia.Pewnie przeszkadzało to ludziom,którzy mieszkają zaraz przy drodze w górę,zielone znaczki są zamalowane.Na parkingu zostawiamy autko-moja kuzynka Ania,kumpelka Gabrysia jamniczek Charlie i ja, idziemy asfaltem aż do lasu,obok drogi źródełko z czystą wodą ,przy nim dwie ławeczki.Szlakiem czarnym robi się spore koło przechodzi on przez wzgórze Jastrzębie (603m),potem dochodzi do niebieskiego,który prowadzi już prosto na Orłową.Droga prosta,przyjemna ,z jednej strony lasy z drugiej łąki,gdzie pasą się nadal barany,a w dole maleńkie domy stojące w Brennej,dolina Ustronia nie jest widoczna tak jak
Brenna.Po drodze mijamy turystów,rowerzystów i tych na na motocyklach crossowych.Pogoda przepiękna,zdjęcia wspaniale wychodzą w jesiennych barwach. W końcu docieramy na Orłową,gdzie całujemy klamkę schroniska i ręce nam opadają,bo marzyła się nam ciepła zupka,a tu taka niespodzianka :-/.Mimo wszystko wypad udany,kolejne piękne tereny Beskidów można odhaczyć :-)