Zamek Dobczycki jest małym, choć bardzo ciekawym zabytkiem. Jest on prawie w całości zrekonstruowany. Był zamieszkiwany jeszcze w XIX wieku. Niestety póżniej popadł w ruinę, między innymi przyczynili się do tego mieszkańcy wioski, szukając wśród ruin skarbów. Dopiero w 1900 zaczęto zamek odgruzowywać, a w 1964 otwarto tu muzeum.Sam zamek jest usytuowany nad jeziorem co dodaje mu uroku. Wchodzi się na niego przez drewniany most nad dawną fosą . W środku można zobaczyć dawne komnaty, armate, kominki i eksponaty.Niestety nie ma wieży, na którą by można było wejść. Wprawdzie pierwotnie na zamku była kwadratowa baszta, ale jej nie odbudowano. Obok zamku jest skansen z kilkoma budynkami i dużą ilością starych przedmiotów oraz maszyn do prac rolnych.
Miejsce to jest bardzo urokliwe choć nie znaleźliśmy miejsca żeby sobie poleżeć nad jeziorem, bo jest całe ogrodzone.
Była wtedy bardzo ładna pogoda więc postanowiliśmy, że znajdziemy jakiś krótki szlak do przejścia. I tak trafiliśmy do
schroniska na Kudłaczach, gdzie jest przepięknie. Przed schroniskiem znajduje się duża polana, na której można poleżeć, słuchać ptaków i zachwycać się widokiem Beskidów. Jest tam też atrakcja dla dzieci stworzona przez naturę. Ogromne drzewo mające kilka pni, a pomiędzy którymi dzieci cały czas przechodziły i miały z tego ogromną frajdę. Bardzo polecam to miejsce, a my na pewno w tym roku też się tam wybierzemy.
Do Dobczyc jechaliśmy przez Kraków, a w
Myślenicach na Zakopiance skęciliśmy już właśnie na
Dobczyce. Zaraz zaczęło się jezioro Dobczyckie, które jest bardzo rozległe. Nasz zamek jest na drugim końcu jeziora. Zatrzymaliśmy się w centrum miasteczka i dalej poszliśmy piechotą do naszego celu. Szliśmy kawałek pod górkę, po drodze minęliśmy uroczy kościółek, który jest zbudowany między innymi z kamieni pochodzących z ruin zamku, a tuż za nim zobaczyliśmy już jezioro i zamek usytuowany tuż nad jego brzegiem. Do skansenu i zamku wchodzi się na ten sam bilet, gdyż jest to jedno muzeum.