Wrześniowe Tatry - relacja z wycieczki

Wrześniowe Tatry
Wrześniowe Tatry
Wrześniowe Tatry
Czas trwania podróży w dniach: 2
Dwudniowa wyprawa w Tartry Zachodnie. Zdobyte szczyty to Grześ, Rakoń, Wołowiec i Trzydniowiański Wierch.
Trasa: Zakopane » Zakopane

Tagi: górska
Wrześniowe Tatry
Wrześniowe Tatry
Wrześniowe Tatry
Wrześniowe Tatry
Wrześniowe Tatry
Wrześniowe Tatry
Wrześniowe Tatry
Wrześniowe Tatry
Wrześniowe Tatry
Wrześniowe Tatry
Wrześniowe Tatry
Wrześniowe Tatry
Wrześniowe Tatry
Wrześniowe Tatry
Wycieczka odbyła się 11-12 IX.2008r.
To były ostatnie dni przed załamaniem się pogody w Tatrach. Dzisiaj jest już tam śnieg.
Swoją podróż zaczęłyśmy na Dworcu w Krakowie, skąd wsiadłyśmy w autobus do Zakopanego. Nic konkretnego nie miałyśmy z koleżanką zaplanowane jednak rysował się słaby plan wycieczki. Zaproponowałam Tatry Zachodnie gdzie zawsze bardzo chciałam zdobyć kilka szczytów.
Po dojechaniu na miejsce i krótkim zastanowieniu udałyśmy się busem do Siwej Polany. Naszym priorytetem było dojście do Schroniska w Dolinie Chochołowskiej i zorientowanie się co do noclegu.
Najpierw musiałyśmy przejść najdłuższą doliną w Tatrach, która ciągnie się bodajże 9km. Jest to największa i najdalej na zachód wysunięta dolina w Tatrach Polskich. Wielu pokonuje tę trasę rowerem górskim, który można wypożyczyć na parkingu. Z Siwej Polany do Polany Huciska można też przejechać specjalnym pojazdem przystosowanym dla wycieczek lub dorożką konną.
Dla turystów pieszych wędrówka przebiega drogą asfaltową wzdłuż Chochołowskiego Potoku aż do Polany Huciska, dalej drogą bitą do Niżniej Bramy Chochołowskiej, na której zamontowano tablicę ku czci Bohaterów Powstania Chochołowskiego, obok umieszczono medalion upamiętniający pobyt Jana Pawła II w Dolinie Chochołowskiej w 1983r.
Przy drodze znajduje się gajówka TPN, dalej Dolina Chochołowska rozwidla się: w kierunku płd. odchodzi Starobociańska Dolina a główna oś doliny skręca na płd.-zach.
Tuż przed schroniskiem skręciłyśmy w prawo aby obejrzeć kapliczkę św. Jana Chrzciciela.
Schronisko na Polanie Chochołowskiej położone jest na wysokości 1144 m n.p.m. wybudowane na miejscu poprzedniego spalonego przez Niemców w 1945r. Jest to największe schronisko w Tatrach Polskich, posiada 121 miejsc noclegowych w pokojach dwu i wieloosobowych, dlatego też bez problemu udało nam się dostać tam pokój.
Nie tracąc zbyt wiele czasu, zostawiłyśmy tylko zbędny bagaż i ruszyłyśmy zdobywać góry.
Około godziny 13.30 udałyśmy się żółtym szlakiem na Grzesia. Pierwsze ostrzejsze podejścia dzisiejszego dnia trochę wycisnęły z nas potu. Po półtorej godzinie przysiadłyśmy tuż pod szczytem by nacieszyć się słoneczkiem. Jednak nie tracąc czasu ruszyłyśmy ostro dalej ponieważ w planie był jeszcze Rakoń i Wołowiec. Na szczycie Grzesia, który znajduje się już na granicy Polski ze Słowacją na wysokości 1653 m n.p.m. zrobiłyśmy tylko pamiątkowe zdjęcia i już nas tam nie było.
Ze szczytu widoczny był dalszy szlak naszej wędrówki, ciągnący się cały czas wzdłuż granicy. Trochę nas przeraziła odległość jednak się nie poddałyśmy. Szlak najpierw łagodnie schodzi w dół wśród kosodrzewiny, by potem z mozołem znowu zacząć się wspinać. Teraz rozciągały się przed nami fantastyczne widoki, miejscami tylko szczyty wyższych gór zasłaniała mgła. Rakoń, z daleka łagodny pagórek wymagał ponad 200-stu metrowego podejścia wzwyż. Słoneczko już się gdzieś schowało i zaczęło się robić chłodnawo. Po zdobyciu szczytu Rakonia ( 1879 m n.p.m.) i dojściu do rozwidlenia ze szlakiem zielonym, który schodzi do schroniska, zdecydowałyśmy, że spróbujemy wyjść na Wołowiec który wydawał nam się przeogromny ( 2064 m n.p.m.) a my już bez sił. Znaki pokazywały czas podejścia 30 minut , ruszyłyśmy stromizną w górę. Nasza radość była wielka kiedy już osiągnęłyśmy sczyt, tym bardziej, że podejście pokonałyśmy w 20 minut. Tam ludzi o wiele mniej niż na Grzesiu, może ze względu na późną porę. Zbliżała się już 17.00. Obowiązkowe zdjęcia i czas ruszać w dół, bo dzień już krótki. Zejście z Wołowca w kierunku zielonego szlaku zajęło nam prawie tyle samo czasu co podejście w górę ponieważ trzeba było uważać przy schodzeniu. Ze szlaku widoczna Dolina Rohacka na Słowacji i Rohackie Stawy.
Zielony szlak najpierw ostro schodzi w dół po kamiennych stopniach, które wydaje nam się , nigdy się nie skończą. Godzina 18.00 i już się robiła szarówka więc pospieszyłyśmy by około 19.00 dotrzeć na miejsce noclegu.
Zdążyłyśmy jeszcze do stołówki, która jest czynna do godziny 20.00.
Udałyśmy się na zasłużony odpoczynek wszak zdobyłyśmy trzy szczyty górskie i przekroczyłyśmy granicę 2000 m n.p.m. Byłyśmy zmęczone ale dumne z siebie.
Trudno nam było zaplanować kolejny dzień ponieważ były chęci zdobycia Starobociańskiego Wierchu jednak po przeanalizowaniu czasów przejść stwierdziłyśmy, że na pewno zabraknie nam czasu aby tego dokonać. Musiałyśmy wrócić do Zakopanego najpóżniej na godzinę 17.00. Oczywiście nie miałyśmy sił zrywać się o świcie i ostro deptać do góry. Postanowiłyśmy, że naszym celem będzie Trzydniowiański Wierch.
Rano spokojnie zjadłyśmy śniadanie, potem udałyśmy się do kuchni turystycznej, gdzie można było wziąść darmowy wrzątek, co mi się bardzo spodobało, bo w niektórych schroniskach trzeba za wrzątek płacić.
Dzień zapowiadał się bardzo ładny i wydawałoby się, że będzie upalny. Jednak po godzinie okazało się że jest mglisto i słaba widoczność. Na Trzydniowiański prowadzi czerwony szlak, który początkowo idzie równo z żółtym Szlakiem Papieskim w Dolinie Jarząbczej. Droga przez las wychodzi na Wyżnią Polanę Jarząbczą, wzdłuż Jarząbczego Potoku do zboczy Hotarza, gdzie kończy się Szlak Papieski. W pobliżu potoku krzyż i tablice upamiętniające miejsce do którego dotarł Jan Paweł II podczas wycieczki 23.06.1983r.
My jednak tam nie dotarłyśmy ponieważ nasz czerwony szlak odbił w prawo, by potem piąć się w górę klucząc i skręcając . Ostatni etap podejścia na szczyt to mozolna wspinaczka po stromym zboczu. Przed szczytem w kierunku Starobociańskiego gęste mgły zniechęciły nas do podejścia chociaż na Kończysty Wierch. Po parominutowym pobycie na Trzydniowiańskim czas było ruszać dalej czyli nadal czerwonym szlakiem w kierunku Doliny Chochołowskiej. Szlak wiedzie poprzez korzenie kosodrzewiny ale nie to jest najgorsze. Potem zaczynają się drewniane schody o bardzo wysokich stopniach. Schody te ciągną się w nieskończoność. Współczujemy ludziom, którzy coraz tłumniej atakują szczyt od tej strony. I te ciągle zadawane pytania jak długo jeszcze tak ciężko ( chyba jesteśmy jedynymi osobami, które w tym momencie schodzą w dół ). My ze swej strony też mamy dość tych schodów, już nie wiem co gorsze czy iść w górę czy w dół...
Kiedy osiągamy w miarę płaski teren przed nami prawie cała dolina do przejścia. A w dole ku naszemu zdziwieni jeszcze zimniej. To początek załamania pogodowego. Biorąc to pod uwagę pogoda nam się udała. Wieczorem po pierwszym dniu siąpił tylko mały deszczyk, który nas przegonił z Polany pod dach schroniska. Do miasta docieramy wcześniej niż zamierzałyśmy a to dlatego, że ze względu na niską temperaturę nie odpoczywałyśmy nad Potokiem Chochołowskim. Szkoda że przygoda się zakończyła, chciałoby się pooddychać tymi górami dłużej :-)

Newsletter

Zostaw swój email, a będziesz otrzymywać informacje o nowych wycieczkach w naszym serwisie.
Twój e-mail:
Twoje imię:
Nikomu nie dajemy Twojego maila!
Kliknij by zobaczyć nasz newsletter.

Inne wycieczki Krajtrotera

Puszcza w Niepołomicach

(4.4) głosów: 10
Twoja ocena: Zaloguj się
Puszcza Niepołomicka to miejsce dobre na rower jak i na niedzielny popołudniowy spacer. Są tam wytyczone szlaki , jest również pełno ścieżek i leśnych drużek ...

Jezioro Chechło

(4.4) głosów: 13
Twoja ocena: Zaloguj się
Zalew Chechło to największy w Trzebini zbiornik wodny - jego powierchnia liczy ok...
To jest tylko wycinek dyskusji z forum. Przejdź na forum o tym temacie
Autor Wiadomość
Wysłano: 2009-04-02 14:50:24
Raz w życiu wybrałem sie z grupka czerech dzieciaków na Turbacz - powiedziałem: nigdy więcej! Widac nie mam pedagogicznego zacięcia. Moge isć ale 1:1.

(3586 kilometrów)
Wyślij wiadomość
Wysłano: 2009-04-02 11:50:07
Masz rację.
Z taka większą grupką w Tatry to też nie lada wyczyn- bardzo duże niebezpieczeństwo, dzieci nie należą do osób o dużym doświadczeniu trekkingowym.
Wysłano: 2009-04-02 11:16:10
Dzieci w Tatrach to koszmar. Lubię dzieci ale w malej grupce, dwójka -trójka. Jak to jest kilkanascie osób i dwójka opiekunów to zaczyna być horror nie do opanowania.

Opinie o hotelach

Konkurs Lato z Polską

Logo Lato z Polską
Do wygrania noclegi w hotelach
e-ParkRozrywki.pl
Nowy serwis opisujący
Parki Rozrywki.
Wejdź i oceń
odwiedzone
Parki Rozrywki
Zapraszamy!
FotoAnia.pl
Fotografia reklamowa
Portrety
Blog - zdjęcia i porady
Zapraszam!
FARMA ILUZJI
Nowy park edukacji
i rozrywki
Magiczna atrakcja
dla dzieci i dorosłych
ZOBACZ NIEMOŻLIWE
Skuteczna reklama

13 tys. odsłon dziennie
na ile dni chcesz

tylko 5 zł dziennie

Społeczność

Posiadamy:
5202 użytkowników,
4152 wycieczek,
137047 zdjęć,
466 miast,
1309 atrakcji,
14123 postów.

Newsletter

Twój e-mail:
Twoje imię:
Nikomu nie dajemy Twojego maila!
Kliknij by zobaczyć nasz newsletter.

Polecamy noclegi

Noclegi Wytchnienie

Lublin
Ceny od 35.00 PLN

VILLA POD ORZECHEM

Zaniemyśl
Ceny od 28.00 PLN

Horyzont

Międzywodzie
Ceny od 30.00 PLN

Domek na wsi

Augustów
Ceny od 30.00 PLN

Leśny Dwór

Wolibórz
Ceny od 25.00 PLN

Hotel Fero Lux***

Korbielów
Ceny od 75.00 PLN

willa GREEN HOUSE

Gdańsk
Ceny od 45.00 PLN

SIEDLISKO LEŚNE WRONKA

Ostrowite - Wronka
Ceny od 40.00 PLN

Chopper Hostel

Wrocław
Ceny od 35.00 PLN

DOMKI LETNISKOWE ŚLESIN-601766923 i SKORZĘCIN-693023456,

Ślesin-leśna, skorzęcin-dębowa
Ceny od 19.00 PLN

Marysieńka

Przysucha
Ceny od 20.00 PLN

Ostatnio na forum

Trivago

Porównaj na trivago ceny hotele w Gdansku
Polska noclegi
Strona główna | Dodaj nocleg | Kontakt | Biuro prasowe | Regulamin | Cennik | Reklama | Reklama dzienna

Polskie Szlaki 2005 - Turystyka w Polsce, Polska na wakacje czy urlop, noclegi, agroturystyka, turystyczna Polska
Przewodnik, turystyka w Polsce - Turystyka w najlepszym wydaniu