Przyjechaliśmy do
Olsztyna i pierwsze kroki skierowaliśmy na
wzgórze zamkowe. Tutejsze ruiny nie są zbyt okazałe, ale lubię to miejsce, nie jest przeludnione i ma swój urok. Ale to tylko wstęp do prawdziwego celu wycieczki. Opuszczamy ruiny i ruszamy w
Góry Towarne - wzgórza ostańcowe stanowiące pomnik przyrody nieożywionej.
Tutaj odwiedzamy
Jaskinię Towarną, w której spotykamy hibernującego nocka dużego, chcieliśmy przejść też do połączonej z nią Jaskini Dzwonnicy ale przejście było trochę ciasne więc odpuściliśmy. Na chwilę wchodzimy też do
Jaskini Cabanowej i idziemy dalej.
Teraz zmierzamy w stronę Kusiąt i rezerwatu leśnego Zielona Góra. Podchodzimy pod górę by tuż pod szczytem wzniesienia, na południowym jego stoku stanąć pod otworem
Jaskini w Zielonej Górze. To bardzo ciekawa grota, choć nieduża, kryje niecodzienne nacieki - potężne kolumny, które tworzą tu coś na kształt
kamiennego lasu.
Następny cel naszej wyprawy -
Sokole Góry, leżą po drugiej stronie Olsztyna, więc czeka nas kilkukilometrowa wędrówka. To przyjemne miejsce na przechadzki i aktywny wypoczynek. Ostańcowe wzgórza kryjące wiele ciekawych jaskiń porasta las bukowy i iglasty. Prócz zwykłych spacerowiczów spotkamy tu zaprawionych grotołazów, bo tutejsze jaskinie to jedne z
najciekawszych i najtrudniejszych na Jurze.
My wchodzimy tylko do tych poziomych czyli łatwych, za wyjątkiem
Jaskini Pod Sokolą Górą, której druga nazwa - Pochyła, oddaje idealnie jej rozwinięcie. Zejście do jej otworu może nastręczyć trochę trudności, bowiem jest dość pionowe, szczególnie niebezpieczne po deszczu, gdy ziemia jest śliska. Od razu spotyka nas tu przygoda, bo spada mi plecak, który pionowo leci w dół i stacza się do wnętrza jaskini. Trochę czasu trwało aż udało mi się go na dole odnaleźć :)
Dno Pochyłej, nazywanej też Zimną pokryte jest zwalonymi pniami drzew, poza tym nie spotkamy tu większych trudności w jej zwiedzeniu, oczywiście poza mrokiem, bez
porządnej latarki (a najlepiej dwóch) nie ma co zapuszczać się do żadnej jaskini, bo gdy słońce przestaje docierać do jej wnętrza, nie widać nawet czubka nosa.
Piękną
Jaskinię Koralową z niecodziennymi naciekami w kształcie korali i Jaskinię
Studnisko -
najgłębszą na Jurze, oglądamy tylko z zewnątrz. Są to jaskinie pionowe, do penetrowania których wymagany jest odpowiedni sprzęt i umiejętności. Nie radzę robić tego niedoświadczonym turystom na własną rękę, bo może skończyć się to tragicznie.
My zwiedzamy jeszcze
Jaskinię Olsztyńską - znaną tu od bardzo dawna. Niegdyś była to jedna z piękniejszych jaskiń w Polsce, ale w XIX wieku szpatowcy eksploatowali tu szpat - kalcyt, w efekcie czego zniszczona została cała szata naciekowa. Olsztyńska łączy się z
Jaskinią Wszystkich Świętych (o pionowym wejściu) tworząc bardzo ciekawy system jaskiniowy.
Zmęczeni, pełni wrażeń wróciliśmy do samochodu i ruszyliśmy w stronę domu...