Vincci, Mokunko, ten zlepek sytuacji zwany filmikiem powstał dzięki mojej koleżance. Ja zdecydowanie wolę się skupiać na zdjęciach.
Nakierowany przez Danusię, zainteresowałem się Strumieńskim Betlejem i kiedy przeczytałem, że dziś po raz pierwszy ulicami Strumienia przejdzie Orszak Trzech Króli, to było wiadomo,że muszę tam być.
Po 2 miesiącach przerwy ponownie w Strumieniu, ale tym razem tutaj odbędzie się cała 282 trasa. Jak już pisałem we wstępie, to, że tam dotarłem, zawdzięczam Danusi i z tego miejsca za to dziękuję.
Jest to też moja pierwsza tegoroczna trasa wspólna z moją koleżanką, z którą ostatnimi laty najczęściej wędruję. Pogoda "pod zdechłym Azorkiem", ale wola przeżycia czegoś szczególnego była silniejsza niż kaprysy aury. Przyjechałem do Strumienia o 10.00 i na rynku o tej właśnie godzinie rozpoczęła się dzisiejsza wędrówka. Można powiedzieć, że czerwonym szlakiem turystycznym, gdyż wszystko działo się w jego okolicy, a start i meta na pewno do niego należały.
Jadzia już była pół godziny wcześniej, więc zdążyła znaleźć miejsce, gdzie w chwili przerwy będziemy mogli wypić kawę. A póki co kroki kierujemy od razu do Strumieńskiego Betlejem i podziwiamy. Śmiejemy się, że goście przyszli a gospodarze jeszcze w piżamach (zebry). Nie ma co opisywać ptactwa i zwierząt, bo to będzie widać. Zatrzymam się przy osiołku Pawełku, który był tak ruchliwy, że prawie 10 zdjęć nie nadawało się do oglądania, bo były zamazane. W końcu zawołałem na niego: Pawełku stój w miejscu i uszy do góry!
I Pawełek posłusznie to wykonał , czym wywołał salwę śmiechu współzwiedzających. Wszystkie zwierzątka sympatyczne, nawet wielbłąd Czesio, który się ślinił.
Dochodzi godz. 11.00, więc pora na mszę św. Wchodzimy do kościoła i pierwszym zdjęciem ze środka jest to pokazujące tamtejszą szopkę bożonarodzeniową.
Po mszy jest trochę czasu i idziemy na kawę i ciastko. Dobrze, że Jadzia wcześniej wiedziała gdzie iść, bo przynajmniej znaleźliśmy miejsce, a z tym dziś był kłopot.
Przed 13-tą pora pójść do parku, bo tam początek będzie miał orszak. Otrzymujemy korony, których przygotowano 1.500 sztuk a i tak ich zabrakło. Przygotowania trwają pełną parą, ja witam się tak jak 2 miesiące temu z Panią Burmistrz Strumienia i już zaraz potem zaczyna się wszystko. Piękna oprawa. Przybywają na wielbłądach Trzej Królowie, na scenie rozgrywane są scenki znane z ewangelii i kiedy Herod wskazuje drogę do Betlejem , sztuczne ognie zwiastują wymarsz w Orszaku Trzech Króli ulicami Strumienia.
Jadąc tutaj zupełnie to sobie inaczej wyobrażałem. To co zastałem przerosło najśmielsze oczekiwania. Było to rewelacyjne widowisko, w którym czynnie mogłem uczestniczyć. Orszak kilkakrotnie zatrzymywał się w miejscach, gdzie prezentowali się mali mieszkańcy miasta. Pierwszym takim przystankiem było przedszkole. Niestety nie mogliśmy dalej uczestniczyć w orszaku, gdyż nie przewidzieliśmy rozciągnięcia czasowego, a autobusy na nas czekać nie będą. Zatem przed halą sportową pożegnaliśmy piękną Gwiazdę Betlejemską i poszliśmy sami pokłonoć się Małemu. Tam okazało się, że podczas naszej nieobecności figury stajenki ożyły. Na koniec poszedłem zobaczyć jeszcze moje pupile (króliki), a tu jeden łobuz pokazał mi język. Jak tak, to wracam do swojej Perełki hahaha.
Myślę, że połknęliśmy z Jadzią bakcyla i wiedząc jak to wygląda, w przyszłym roku zrobimy tak, by być do końca. A szkoda, że tak nie było dziś, bo potem jeszcze miała koncertować idąca także w Orszaku Trzech Króli - Kapela Ochodzita.
Powrót na rynek - nasza meta. Autobus przyjechał opóźniony kwadrans, ale co to znaczy skoro zawiezie mnie bez przesiadki do Ustronia. Koniec trasy o 14.45 oczywiście na strumieńskim rynku.