Wyprawa na Rysy od Słowackiej strony - relacja z wycieczki

Wyprawa na Rysy od Słowackiej strony
Termin podróży: 2011-09-16 - 2011-09-18
Trasa: Zakopane » Poradzkie Pleso

Tagi: samochodowa, piesza, górska, łatwa, tania
Wschód słońca
Wschód słońca
Gotowi do drogi
Gotowi do drogi
Start - Parking Popradzkie Pleso.
Start - Parking Popradzkie Pleso.
"Ożywione konary"
Popradzkie Pleso
Popradzkie Pleso
Popradzkie Pleso
Popradzkie Pleso
Odpoczynek na mostku. W dole Żabi Potok.
Odpoczynek na mostku. W dole Żabi Potok.

16.09.2011

Wyruszamy w piątek po pracy. Jest nas siedmioro: Ewa, Mariusz, Janusz, Kamil, Robert, Marian i oczywiście ja. Już w nocy przyjechaliśmy na kwaterę w Zakopanem – Mrowce. Idziemy spać i wstajemy o świcie. Tradycyjnie na śniadanie jajecznica, przygotowuje ją Janusz.. Zjadamy pyszny posiłek i pakujemy plecaki. Świt jest piękny, zapowiada się wspaniała pogoda. Obie z Ewą fotografujemy świt i okolicę już gotowe do drogi. Część ekipy też już gotowa na podbój najwyższej góry w Polsce. Czekamy jeszcze na Janusza, przygotowywał dla nas jajecznicę z 20 jaj na śniadanie, więc ma troszkę opóźnienia. Wyjeżdżamy na Słowację, o godz. 7.30 trochę późno. Pewnie będziemy schodzić po ciemku. Zostawiamy samochody w Popradzkie Pleso (Parking) (1245)Przygotowujemy się do startu. Marian i Mariusz już gotowi i aż palą się do wędrowania, ale czekają grzecznie na pozostałych. Czeka nas długie podejście asfaltem w kierunku schroniska. Po drodze zauważamy uschnięte konary "ożywione" przez jakiegoś artystę i oczywiście urocze kamyczki, kwiatuszki, mosteczki, strumyczki. Wszystko po kolei dokumentujemy masą zdjęć.

Nareszcie koniec asfaltu i wyłania się piękny staw Popradzkie Pleso. Oczywiście sesja foto i udajemy się do schroniska . Okazało się że nie mamy rezerwacji. Wysłałam maila z prośbą o zarezerwowanie noclegu i nie wiem dlaczego nie doszedł? W schronisku nie ma miejsc, jest tam jakieś wesele. Będziemy zmuszeni wrócić do Zakopanego na noc, gdzie też nie mamy żadnej rezerwacji. Pełna improwizacja. Chwilę odpoczywamy nad Popradzkie Pleso ( nie wiem czy ta nazwa się odmienia?) Robert odpoczywa, na razie w pozycji pionowej. Zwykle robi to w poziomie. Może jak się idzie z synem to nie wypada polegiwać? I pewnie dlatego tego nie robi. Ruszamy więc na podbój najwyższego szczytu Polski . Widoczki niezłe, ale głównego celu wyprawy jeszcze nie widać. oj nie widać.....

Na pierwszym mostku pierwszy popas na konsumpcję. Czekamy na wszystkich, odpoczywamy, jest bardzo ciepło. Czekolada zjedzona, siły powracają i w drogę. Przystajemy ponownie na drugi odpoczynek, Każdy idzie swoim tempem i co jakiś czas zbieramy się wszyscy. Rzut okiem na mapę, może to już cel podróży na horyzoncie? Janusz dalej studiuje mapę. czyżby nie wierzył że do celu daleko.....na mapie to mały odcinek. Janusz skończył z mapą, teraz próbuje naprawić aparat. Niestety aparat odmówił posłuszeństwa. Ewa jeszcze pstryka parę fotek. Mnie też obleciało. Jestem na jednej. Mijamy ciekawą skałę, niestety nie wiem czy ma jakąś nazwę. Mariusz pewnie by wiedział, ale popędził przodem i nie mogę go o to zapytać. Zrobiłam fotkę bo to ciekawa forma skałki. Udajemy się w kierunku Żabiego Plesa. Ciągle zmieniamy kierunek. w lewo, w prawo, w lewo , w prawo, ale za każdym razem kilka metrów wyżej. To już drugi mostek ale nie wiem co to za strumyk. Może ktoś wie? Oczywiście Mariusz wie, to Żabi Potok. Mariusz na przedzie czeka na pozostałą załogę, no i powoli dobijamy, Czas na małe co nieco. Robert już nie baczy na syna i bez skrupułów zajmuje swoją najbardziej ulubioną pozycję. Kamil poszedł w ślady taty i zajął jego ulubioną pozycję. Jak ta młodzież szybko się uczy. Mariusz zapala papierosa w ukryciu i ma nadzieję że nikt tego nie zauważy ...nic z tego paparazzi czuwa. Nic się nie ukryje.

Idziemy powoli, przyzwyczajamy się do wysokości. Co jakiś czas zatrzymujemy się i podziwiamy widoki, a Rysów nie widać... nie widać.. Kolejny odpoczynek, słońce, bezchmurne nieb i piękna panorama . Oczywiście Mariusz po kolei nazywa wszystkie szczyty – nie myślcie że mam mapę, mówi z pamięci: Grań Baszt. Od lewej: Pośrednia Baszta, Przełęcz nad Czerwonym Żlebem, Szatan, Szatania Przełęcz, Diabla Turnia, Diabla Przełęcz, Zadnia Baszta, Capie Turnie, Basztowa Przełęcz, Hlińska Turnia, Hlińska Przełęcz.

Kolejny popas. I kolejna sesja foto. Odpoczywamy w komplecie, jest ciepło, słonko przygrzewa, i jest super!!!!! Wszyscy jakby mówili" "jest OK" ale gdzie te Rysy? Docieramy do Żabie Pleso, wciąż wypatrujemy Rysów. Kanapki z łososiem i ogórkiem.. pycha....Jest też żółty ser i kiełbasa z chrzanem, po prostu uczta! Poprawiamy czekoladką....Nic nie pobije smaku łososia - zdaje się mówić mina Sylwii. Boczuś też niczego sobie. Zauważamy „nosiczy” powracających z Chaty Pod Rysami. Muszą być zaprawieni w dźwiganiu, mnie plecak ciąży niemiłosiernie, a oni......Żabie Pleso już pod nami. Ja też już zmęczona, to już po łańcuszkach i klamerkach, łańcuchy i klamry są po polskiej stronie. Jakoś pokonaliśmy te przeszkody, część na czterech kończynach. Sylwia to się nawet nie zmęczyła, czym są dla niej te przeszkody po tym jak wchodziła na Rysy od polskiej strony..... lajcik. Marian skupiony, trzeba uważać gdzie postawić nogę. Doszliśmy do symbolicznej Bramy Wolnego Królestwa Rysów. Mariusz tym razem na końcu. Przed Schroniskiem łapiemy oddech, wejdziemy do środka wracając, mamy trochę słaby czas. Są też ślady stóp Lenina. Szedł tu boso????? Twardziel z niego.

Na Przełęczy Waga odpoczywamy Trochę tu stromo, może da się tam zejść zastanawia się Marian. Całe szczęście, że zrezygnował, ale nie jest zachwycony. Tam jest tak ładnie! Jest zimno i trochę wieje, ale jesteśmy przygotowani!!!!

Przed ostatecznym podejściem na Rysy na przełęczy Waga podziwiamy widoki, Gerlach w pełnej odsłonie i Zmarzły Staw w Dolinie Ciężkiej. Stoję, a za mną przepaś, niewiarygodne, tego się do tej pory bałam, proszę więc o uwiecznienie tego wydarzenia. Robert odpoczywa w swojej ulubionej pozycji horyzontalnej. Słońce za bardzo świeci, całe szczęście że ma czapeczkę, tym razem czapka robi za okulary. Ubieramy się cieplej, nakładamy czapeczki Mariusz pokazuje poszczególne szczyty a my chłoniemy tą wiedzę, ile z tego zostanie w pamięci??? Robert wypoczął i wzorem Mariana sprawdza czy aby na pewno nie da się tam zejść? Mariusz potwierdza, że się da, ale nie wolno, bo nie mam tam szlaku, to zabronione. Ruszamy więc dalej, to już ostatni etap przed szczytem. Marian trochę się rozpędził i poszedł za daleko i całkowicie bez szlaku. Musiał wrócić do nas. Ostatni odcinek idę na czterech, inaczej się nie da. Na szycie jest już część uczestników. Za mną tylko Sylwia i Ewa Wchodzę na szczyt i Kurczowo trzymam się skały żeby nie spaść, trudno uwierzyć że tu jestem, dałam radę. Mariusz przekonuje mnie że dam radę stanąć tam gdzie on stoi, no nie wiem.... może.. Udaje się i mam fotkę na najwyższym punkcie w Polsce. Kolejno wchodzą pozostali uczestnicy wyprawy. Ewa zdobywczyni, po raz pierwszy z nami. Ostatni stopień, ostatnie podparcie i Sylwia jest na Rysach!! Jesteśmy w komplecie. Cieszymy się że się udało i że mamy piękną pogodę,piękne widoki, wciąż nie wierzę że tu jestem. Podziwiamy panoramę. Mariusz kolejno nazywa wszystkie szczyty: „Na pierwszym planie od lewej: Wołowiec Mięguszowiecki, Wołowa Turnia, Hińczowa turnia, Mięguszowieckie Szczyty (Czarny, Pośredni, Wielki). Nad Hińczową Turnią Koprowy Wierch, na który mieliśmy iść jutro ale nie pójdziemy ze względu na brak noclegu, dalej w plątaninie możemy wyróżnić Szczyrbski Szczyt i Hrubego z jego granią. Najdalszy, wystający szczyt to dostojny Krywań”

Mariusz wchodzi jeszcze na słowacki - najwyższy szczyt Rysów i musimy wracać – mamy duże opóźnienie. W drodze powrotnej wstępujemy do Chaty Pod Rysami na „buchty na parze”. Są pyszne, zamawiamy trzy ostatnie porcje. Pozostali muszą obejść się smakiem. Przybijamy pieczątki, ja przybijam na dłoni bo książeczka została w Radomiu. Schodzimy tą samą drogą, musimy dojść do samochodów. Chwila nieuwagi i Marian przewrócił się, złamał kijek i skaleczył dwa palce. Ewa udziela mu pierwszej pomocy. Sprawnie jej to poszło. Jesteśmy świadkami akcji ratowniczej. Helikopter ląduje na Żabim Pleso, jakaś kobieta szła poza szlakiem i niestety spadła. Wracamy tą samą drogą. Za chwilę łańcuchy i zejście do Żabie Pleso. Zejście po łańcuszku, obawiałam się że moje chore dłonie nie dadzą rady , ale udało się. Przy takiej pogodzie to i bez łańcuchów da się zejść. Słońce zachodzi a my daleko od domu i jeszcze nie wiemy gdzie będziemy spać. Zmierzcha się i nakładamy czołówki. Jest całkiem ciemno, ale zauważam jakiś biały kwiatek. Fotografuję go myśląc, że to sasanka, ale czy na pewno to sprawdzę. W domu sprawdziłam i pasuje mi opis do anemona alpejskiego, sasanki alpejskiej i zawilca alpejskiego. Na 100% nie wiem jak się on nazywa, najważniejsze że był piękny i zobaczyłam go jak było już ciemno. Taki był bielutki, że trudno byłoby go nie zauważyć pomimo zmroku. Dotarliśmy szczęśliwie do parkingu na Popradzkie Pleso. Próbujemy dzwonić w znane nam miejsca w Zakopanem aby zarezerwować nocleg. Niestety wszystko zajęte. Wyruszamy więc pełni niepokoju o to gdzie będziemy spać. Do Zakopanego dojeżdżamy o północy. Zajeżdżamy pod pierwszy napotkany dom gdzie pali się światło i pełen sukces!!! Mamy nocleg i to całkiem luksusowy. Robimy sobie herbatę i idziemy do łóżek na zasłużony odpoczynek. Rano wspólne śniadanie z pozostałego prowiantu i „tort” dla jubilata. Marian ma 50-te urodziny i jest zaskoczony że jesteśmy przygotowani. Prezent i świeczki niosłam cały czas w plecaku na Rysy Planujemy co robimy dzisiaj. Musimy zmienić całkowicie wcześniejsze plany. Koprowy Wierch może zdobędziemy następnym razem. Decydujemy się na „lajtowy” spacer do Doliny Strążyskiej, ale wcześniej zwiedzamy Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku. Pogoda dopisuje, idziemy do Doliny Strążyskiej. Całkowity relaks mamy tylko napoje w plecakach, na Rysy tak się nie dało. Zatrzymujemy się chwilkę Przy wodospadzie Siklawica. W Dolinie Strążyskiej zaplanowaliśmy kawę i szarlotkę, ale było tam tak dużo turystów...... rezygnujemy i wracamy do samochodu. Kolejny szczyt do Korony zdobyty!!!!

Newsletter

Zostaw swój email, a będziesz otrzymywać informacje o nowych wycieczkach w naszym serwisie.
Twój e-mail:
Twoje imię:
Nikomu nie dajemy Twojego maila!
Kliknij by zobaczyć nasz newsletter.

Inne wycieczki Krajtrotera

Puszcza Kozienicka

(4.5) głosów: 10
Twoja ocena: Zaloguj się
Celem wycieczki jest Puszcza Kozienicka. Mamy zamiar dojechać na nartach do Kapliczki Świętego Franciszka...

Przygoda z nartami w Puszczy Kozienickiej

(4.6) głosów: 8
Twoja ocena: Zaloguj się
Radom - Jedlnia - zielony szlak pieszy w Puszczy Kozienickiej - ...
To jest tylko wycinek dyskusji z forum. Przejdź na forum o tym temacie
Autor Wiadomość
Wysłano: 2011-12-26 01:50:52

Wyprawa cudna, tylko pozazdrościć. Chba dzisiaj nie pójdę spać, tak mnie wciągnęły Polski Szlaki :)


(6872 kilometrów)
Wyślij wiadomość
Wysłano: 2011-12-23 14:08:49

Pewnie  jasne Stasiu, to są niuanse. A jeszcze jedno...Założylam nowy wątek na forum pt "ŚWIATECZNIE",właśnie na życzenia świąteczne aby każdy mógł je napisac w tym samym miejscu. Jesli będa porozrzucane po wątkach na forum , nie każdy je odnajdzie, odczyta. Może tam piszmy życzenia ?!. pozdrawiam:)))

Ostatnio edytowany: 2011-12-23 14:13

Wysłano: 2011-12-23 12:24:23

Ojej, w sumie nieważne. Zapytałem dlatego, bo trasa zaczyna się na parkingu po słowackiej stronie i tam kończy. Ja nie zaliczam dojazdu do wycieczki. Tutaj jednak jest zaznaczone, że jest "samochodowa" i skoro tak, to niech będzie, że zaczyna się i kończy w Polsce. Gdyby tak inerpretować, to każda wycieczka zagraniczna zaczyna się w Polsce, bo przecież trzeba stąd tam dojechać...

Sam czasem wgrywałem zagraniczne wycieczki tutaj, ale to było wówczas, kiedy nie można było tego uczynić z przyczyn technicznych na "zwiedzaj świat".

Mili Moi, dużo błogosławieństwa Bożega Wam życzę na całe zbliżające się Święta. Staś


Opinie o hotelach

Konkurs Lato z Polską

Logo Lato z Polską
Do wygrania noclegi w hotelach
FotoAnia.pl
Fotografia reklamowa
Portrety
Blog - zdjęcia i porady
Zapraszam!
FARMA ILUZJI
Nowy park edukacji
i rozrywki
Magiczna atrakcja
dla dzieci i dorosłych
ZOBACZ NIEMOŻLIWE
e-ParkRozrywki.pl
Nowy serwis opisujący
Parki Rozrywki.
Wejdź i oceń
odwiedzone
Parki Rozrywki
Zapraszamy!
Skuteczna reklama

13 tys. odsłon dziennie
na ile dni chcesz

tylko 5 zł dziennie

Społeczność

Posiadamy:
5202 użytkowników,
4152 wycieczek,
137040 zdjęć,
466 miast,
1309 atrakcji,
14123 postów.

Newsletter

Twój e-mail:
Twoje imię:
Nikomu nie dajemy Twojego maila!
Kliknij by zobaczyć nasz newsletter.

Polecamy noclegi

Noclegi Wytchnienie

Lublin
Ceny od 35.00 PLN

VILLA POD ORZECHEM

Zaniemyśl
Ceny od 28.00 PLN

Horyzont

Międzywodzie
Ceny od 30.00 PLN

Domek na wsi

Augustów
Ceny od 30.00 PLN

Leśny Dwór

Wolibórz
Ceny od 25.00 PLN

Hotel Fero Lux***

Korbielów
Ceny od 75.00 PLN

willa GREEN HOUSE

Gdańsk
Ceny od 45.00 PLN

SIEDLISKO LEŚNE WRONKA

Ostrowite - Wronka
Ceny od 40.00 PLN

Chopper Hostel

Wrocław
Ceny od 35.00 PLN

DOMKI LETNISKOWE ŚLESIN-601766923 i SKORZĘCIN-693023456,

Ślesin-leśna, skorzęcin-dębowa
Ceny od 19.00 PLN

Marysieńka

Przysucha
Ceny od 20.00 PLN

Ostatnio na forum

Trivago

Porównaj na trivago ceny hotele w Gdansku
Polska noclegi
Strona główna | Dodaj nocleg | Kontakt | Biuro prasowe | Regulamin | Cennik | Reklama | Reklama dzienna

Polskie Szlaki 2005 - Turystyka w Polsce, Polska na wakacje czy urlop, noclegi, agroturystyka, turystyczna Polska
Przewodnik, turystyka w Polsce - Turystyka w najlepszym wydaniu