Adam, może nie było widać Babiej Góry, lecz jaka romantyczna sceneria , jak ze "Świtezianki", ta mgła. Góry lubia zaskakiwać widokami.:) pozdrawiam:)
Ostatnio edytowany: 2011-11-20 21:51
Zapoznanie się z nowymi szlakami Beskidu Małego, które w rzeczywistości są od kliku lat, a na mapy jeszcze nie zostały naniesione.
Pogoda sympatyczna, choć zamglone. Wszystko będzie dziś za mgłą, we mgle itp., raz mocniej, raz słabiej, w każdym bądź razie będzie trochę bieli.
Widoków dalszych żadnych, za to można było skupić się na tym, co nas otacza. Humory dopisywały, więc śmiało określam tę wycieczkę za najweselszą z tych odbytych w tym roku.
Dojechaliśmy samochodem do Rzyk Praciaków , do miejsca mniej więcej w połowie między początkami nowych szlaków - czarnego i żółtego. Ruszamy czarnym na Potrójną o godz. 7.30. Początkowo trochę wspinaczki, a potem już luźno, jak to w Beskidzie Małym. Im wyżej, tym więcej szronu, ale zimno nie jest. Wszyscy idziemy tym szlakiem po raz pierwszy.
Na szczyt Potrójnej dochodzimy o 9.24 i mieliśmy iść kawałek znanym nam czerwonym szlakiem, ale... no właśnie...
Zauważamy znowu nowy zielony tym razem szlak. Z ciekawości wchodzimy na niego i ten po kilku minutach doprowadza nas pomiędzy budynki, dla których kiedyś tam zatrzymał się czas. Zapomina już się o tym, że kiedyś tak to wyglądało także na dolinach. Pomiędzy tymi budynkami znajdujemy dla nas nowość Chatkę Na Samym Szczycie Potrójnej "Rafał". Tak brzmi napis na pieczątce. Świetny klimat, zatrzymujemy się, żeby napić się czegoś i mamy możliwość zwiedzenia obiektu. Podobno z tarasu budynku przy dobrej pogodzie widać Babią Górę. W chatce jesteśmy pomiędzy 9.35 a 10.00.
Ten zielony szlak jest krótki i został utworzony jako łącznik pomiędzy czerwonym głównym a tym czarnym, którym myśmy szli. Tak więc po kolejnych 8 minutach jesteśmy na czerwonym. Kawałek dosłownie nim idziemy, bo już o 10.20 obok zaniedbanego krzyża skręcamy w prawo na żółty, który z kolei doprowadzi nas do znanej ze słyszenia chatki studenckiej Pieszczołap. Tak się składa, że już do końca naszej wędrówki poprowadzi nas żółty kolor.
W drodze do chatki zatrzymujemy się przy pierwszych na trasie skałkach. Zabawy trochę było, ale pora dalej. W ten sposób napotykamy przy oznakowaniach żółte słoneczko, które nas do celu doprowadzi. Do chatki przybywamy o 10.55 i dopiero zaczynają się wesołości.
Szczerze mówiąc, jedna z koleżanek wybrała tę trasę po to, żeby tutaj przyjść. Chatka pachnie Dżemem, podobno członkowie zespołu w dalszym ciągu ją odwiedzają.
Opuszczamy ją o 11.25 i niedługo jesteśmy ponownie na głównym czerwonym szlaku, ale my idziemy towarzyszącym mu żółtym.
Mijamy po kolei Łamaną Skałę o 12.08 i Rozstaje Pod Mladą Horą zwane Anulą o 12.18. Za Anulą opuszczamy ponownie główny szlak, tym razem odbijamy w lewo. To będzie kolejny odcinek nowowytyczony, oczywiście pozostaje kolor żółty. Tutaj zejście jest strome i trzeba uważać, by nie ujechały nogi.
Pętlę zamykamy o 13.10, następnie wstępujemy do Czarnego Gronia na kończące trasę minibiesiadowanie i o 14.00 wsiadając do samochodu zamykamy ten rozdział uznając , że to godzina naszej mety.
Piękna , wesoła trasa, cudowne towarzystwo i oby tak było zawsze.