Teraz to ja Tobie zazdroszczę :) Uwielbiam Gdańsk i wiele bym dała, żeby częściej bywać w tych okolicach...
Nie ma w mojej okolicy zamków, do gór daleko, zatem i szlaki mniej ciekawe. Dużego wyboru nie mam – tylko okoliczne lasy i niedalekie jeziora do których mogę dojechać komunikacją miejską. No więc jadę…
Zanim opuszczę Sopot jeszcze idę zobaczyć jak „upiększono” jeden z moich ulubionych strumyków - Potok Haffnera. Wprawdzie już dwa miesiące temu zakończono prace, ale jakoś zawsze mi było nie po drodze. Teraz też nie jest, ale idę specjalnie, jest sobota i mam sporo czasu. Na miejscu stwierdzam, że zeszpecono kolejne miejsce w coraz to mniej „moim” Sopocie…
Idę na przystanek. Moim celem jest Osowa, dzielnica Gdańska, ale żeby było śmieszniej jadę tam przez Gdynię, to najdogodniejszy dojazd z Sopotu. No, przynajmniej dla mnie, bo mam bilet miesięczny na komunikację gdyńska. Ponieważ pogoda jest prześliczna postanawiam jeszcze „wpaść” na Kamienną Górę w Gdyni, a ściślej do usytuowanego tam parku i punktu widokowego. W jesiennej szacie i pięknym słońcu fajnie popatrzeć na port i miasto.
W miejscu gdzie obecnie stoi 25-cio metrowy krzyż przed II wojną miała stanąć olbrzymia trójnawowa bazylika morska. Z morzem miały ją łączyć wychodzące na plażę ogromne schody. Do realizacji projektu jednak nie doszło.
Dzisiaj tylko krótki spacer po parku, ale wrócę tu, żeby na spokojnie pochodzić wśród zabytkowej zabudowy Kamiennej Góry. Mają tutaj swoje wille znani artyści, przedsiębiorcy – Kamienna Góra to najbardziej luksusowa dzielnica Gdyni. Po zejściu robię kilka fotek gdyńskiej kolegiaty , w autobus i dalej przed siebie. Po drodze wysiadam, żeby wreszcie zrobić fotkę pięknej, starej jak świat wierzbie rosnącej przy trasie mojej wycieczki i znowu ląduję w autobusie. Jeszcze kilka przystanków i wysiadam w Wielkim Kacku, a właściwie wśród mnóstwa bloków w dzielnicy Karwiny. Po przejściu na drugą stronę ulicy wchodzę w inny świat. Niska zabudowa ciągnąca się wzdłuż głównej ulicy Wielkiego Kacka prowadzi prosto do kościoła św. Wawrzyńca otoczonego cmentarzem. Kościół pochodzi z końca dziewiętnastego wieku i są w nim odprawiane nabożeństwa także w języku kaszubskim.
Dalej mam do wyboru samotną wędrówkę przez las do Osowej lub podjechanie autobusem. Decyduję się na rozwiązanie połowiczne – trochę lasu, trochę cywilizacji. Nad jeziorami, które są celem mojej wycieczki pusto. Pięknie tak iść polną drogą, wśród zaoranych, pachnących ziemią pól. Żywej duszy nie widać, chociaż latem bywa tu sporo amatorów wypoczynku.
Szkoda, że dzień listopadowy taki krótki, po piętnastej słońce już się powoli chowa za drzewami nad Jeziorem Wysockim. Cudny widok. Pstrykam fotki moim nie najlepszym aparatem i wracam do cywilizacji.