Kolorowo i spokojnie im tam, ładnie, dostojnie. Pozdrawiam Adam
Listopad sprzyja zadumie nad przemijaniem. Odrzucając wszelkie politykowanie i podziały religijne powędrowałam szlakiem sopockich cmentarzy i głazów pamiątkowych.
Listopadowe dni sprzyjają zadumie nad przemijaniem…
Wspominkowy spacer rozpoczynam przy Skwerze Michała Urbanka. Tym imieniem nazwano niewielki skwer znajdujący się przy głównej arterii sopockiej, naprzeciw Liceum Ogólnokształcącego w którym do 1976 r. uczył ten wybitny polonista. Michał Urbanek większość swego życia spędził w Sopocie dokąd przyjechał z rodzinnego Sanoka w 1926r. Był czynnym działaczem organizacji polonijnych na terenie Wolnego Miasta Gdańska, tworzył na jego terenie harcerstwo morskie. W czasie okupacji przebywał w Krakowie, gdzie prowadził tajne nauczanie języka polskiego. Pozostał w pamięci tych co go znali jako wybitny pedagog.
Dalej idę w stronę lasu, tam bowiem mieści się Cmentarz Żołnierzy Radzieckich – trochę zapomniany, ale przecież to także kawałek naszej historii. Po drodze - na styku ulic Żeromskiego i Abrahama - mijam pamiątkowy kamień poświęcony Adamowi Mickiewiczowi. Na końcu ul. Żeromskiego, już w lesie stoi tzw. Czarci lub Diabelski Kamień. Nie wiem skąd ta nazwa, głaz bowiem upamiętnia Ottona Gerike, prezesa powstałego w 1881r. Towarzystwa Upiększania Sopotu. Otto Gerike (1861–1933), gdański kupiec i przedsiębiorca, mieszkaniec Sopotu od 1921 roku, zajmował się wytyczaniem i znakowaniem szlaków turystycznych, urządzaniem na sopockich wzgórzach miejsc widokowych, budową leśnych altanek, ławeczek, ustawianiem tablic z mapami itp. W latach 1922–1924 był członkiem sopockiego Magistratu.
Będąc w pobliżu Łysej Góry nie mogę się powstrzymać od wejścia „na szczyt” i popatrzenia na przecudną jesienną szatę sopockich lasów. Widoczność nie najlepsza - nie widać dziś zatoki ani wybudowanego w Gdańsku na EURO 2012 stadionu.
Leśną drogą dochodzę na Wzgórze Olimpijskie. To tutaj, w środku lasu, znajduje się cmentarz żołnierzy radzieckich, którzy zginęli w walkach o wyzwolenie Sopotu. Pomijając wszelką politykę myślę, że leżą tu przecież ludzie, którzy pozostawili w kraju rodzinne domy, żony, dzieci. Na pomniku widnieją 63 nazwiska, pochowanych jest 646 żołnierzy, w większości nieznanych… Są wśród nich również Polacy, którzy zaciągnęli się do Armii Czerwonej, aby móc w ten opuścić Związek Radziecki.
W planie mam jeszcze zabytkowy cmentarz żydowski, również zapomniany i zaniedbany. Idę do niego przez kolorowy i pachnący jesienny las. Cmentarz sąsiaduje przez płot z cmentarzem katolickim. Na co dzień jest zamknięty i mówiąc szczerze pierwszy raz na niego wchodzę…
Moją wędrówkę kończę na sopockim cmentarzu komunalnym, który od lat już pełni rolę cmentarza katolickiego. Tak naprawdę to tutaj dopiero zaczyna się moja prawdziwa wędrówka śladami tych co odeszli...