Autobusem PKS podjechaliśmy do centrum Wapienicy(dzielnica Bielska-Białej),potem już na nogach do Doliny Księżnej Elizy do zapory,autobus miejski oczywiście tam kursuje,ale po co-pieszo jest ciekawiej.Z prawej strony zapory wyszliśmy niebieskim szlakiem na górę Palenicę,gdzie na jej szczycie są pozostałości pogańskiego grodziska-badania przeprowadzone przez bielskich archeologów potwierdziły że w miejscu tym na blisko stu kopcach kamiennych palono ofiary.Gród otaczał wysoki na dwa metryi szeroki na 10m. mur z kamienia,powierzchnia grodu wynosiła 70 na 60m.Jednak ze stron grodziska była raczej niedostępna,trudna do zdobycia ze względu na bardzo strome zbocze,znaleziono też pozostałości fosy.,w samym środkiu grodziska na niewielkim wzniesieniu zjedlśmy śniadanko :-).Z Palenicy skierowaliśmy się w lewo,przechodząc przez rezerwat Jaworzyny,niedaleko jest tablica upamiętniająca tajemne spotkania ewangelików z XVII w,tzw Uroczysko ewangelików. Niedaleko już Błatnia,tam wypiliśmy kawkę w schronisku,widoki są przepiękne... ,potem skierowaliśmy się żółtym szlakiem na Klimczok-trasa bardzo piękna i ciekawa,podczas zmierzania w stronę Klimczoka tuż przy drodze natknęliśmy się na grób z wyrytym napisem MATUNIA,brak informacji co się w tym miejscu wydarzyło i jak długo ten grób tu stoi. Po jakimś już czasie wyszliśmy na stok narciarski,dalej w dół,żeby znów wspiąć się do schroniska na Klimczoku,poszliśmy do schroniska na pyszną kiełbaskę z cebulką-ale daleko jej było do pysznej :-/,chwila,relaksu,wytchnienia i w trasę,stąd na Szyndzielnię już bardzo blisko . Na Szyndzielni, można wykupić bilet na kolejkę linową( w jedną stronę 11zł,w dwie strony 14zł),jednak my nadal wolimy pieszo,schodzimy w lewo żółtym szlakiem na dół, dość długa droga kończy się z lewej strony zapory w Wapienicy.Nogi wyczerpane,ale jakie wrażenia z pobytu na szlaku... nie do zapomnienia! Polecam serdecznie:-)