Witaj Staszku!
Gigantyczna trasa, ale piękna i widokowa. Ja zwykle dzielę ją na dwie części- Żar- Przełęcz Kocierska- Puszcza i druga z Puszczy Wielkiej przez Trzonkę do Porąbki.Pozdrawiam :-)
Ostatnio edytowany: 2011-11-22 10:38
Prawie ośmiogodzinna wędrówka Beskidem Małym wokół Porąbki.
Moja koleżanka "porwała" mnie na trasę po Beskidzie Małym, po jej "ziemi rodzinnej" wokół Porąbki. Dla mnie to frajda, bo na Żarze nie byłem już ponad 10 lat, a zielony odcinek trasy z Przełęczy Kocierskiej do Porąbki przedeptywałem po raz pierwszy w życiu.
Wcześnie, bo już o 7.16 wystartowaliśmy szlakiem czerwonym znad zapory w Porąbce. Szlakiem, który w ubiegłym roku był zamknięty przez dłuższy okres czasu, po powodziach, ze względu na osuwającą się ziemię. Wtedy mieszkańców tamtych domów na jakiś czas ewakuowano. Teraz już jest w miarę dobrze i można chodzić.
Na Żar dotarliśmy o 8.36 , trochę za wcześnie, bo jeszcze wszystko było zamknięte, nawet kolejka rusza dopiero o 9.00. Dodatkowo przywitały nas chmury i bardzo silny wiatr, dlatego od razu idziemy dalej. Okazało się, że przez te lata kiedy tędy nie chodziłem zmienił przebieg szlak czerwony. Obecnie mija zbiornik hydroelektrowni z drugiej strony aniżeli to było wtedy.
Potem była Kiczera - 9.22, a zaraz za nią, gdzieś po 10 minutach zajrzałem do posesji w której mieszkał (a może jeszcze mieszka) gość, który strzelał w tamtej okolicy do turystów. Kogoś nawet trafił. Teraz już jest spokojnie, czego dowodem jest to, że wróciłem cały i zdrowy do domu.
Kolejny etapy to przełęcze , najpierw Isepnicka (9.43), potem Przysłop (10.18). Za tą drugą widzimy odbudowywany w tym roku przez harcerzy szałas kamienny.
Kolejne szczyty to: Kocierz (10.45) i Beskid (11.13). Potem już tylko Przełęcz Kocierska, gdzie zatrzymujemy się na godzinny odpoczynek w Karczmie Kocierz. Tam jestem odważny w stosunku do eksponowanych niedżwiedzia i dzika, natomiast plagą w tym roku są wszędobylskie osy. Zanim zdążyłem wypić piwo, to chętnych z ich strony było sporo.
Przyszliśmy na Przełęcz Kocierską o 11.28 a opuściliśmy ją o 12.30, jak już wcześniej wspomniałem, tym razem szlakiem zielonym, dla mnie debiutanckim.
Beskid Targanicki mijamy o 13.15, Małą Bukową o 13.28, a do kaplicy na Trzonce dotarliśmy o 13.55.
Potem jeszcze Przełęcz Bukowska - 14.11 i o 15.55 docieramy do mety w Porąbce.
Piękna trasa, choć co chwila trzeba pokonywać różnice wzniesień, bo raz jest się na wysokości ponad 500 m, by za jakiś czas być na ponad 800m i tak stale. Ale warto to było przejść. Dużo ostrężyn i jeżyn osładzało nam żołądek, a jeden znaleziony grzyb rosnący zresztą główką w dół został po powrocie zjedzony w jajecznicy. Pycha!