Mstów (mirów, przeprośna górka, wancerzów, kłobukowice, ossońskie górki) - relacja z wycieczki

Mstów (mirów, przeprośna górka, wancerzów, kłobukowice, ossońskie górki)
Mstów (mirów, przeprośna górka, wancerzów, kłobukowice, ossońskie górki)
Mstów (mirów, przeprośna górka, wancerzów, kłobukowice, ossońskie górki)
Czas trwania podróży w dniach: 1

zapowiadają burze z piorunami, budzę się - nie jest tak źle, widać słońce, wychodzę - coś się chmur nazbierało .... ale mając na uwadze, że ostatnio pogoda potrafi kaprysić z godziny na godzinę - jedziemy. na liczniku 40 km i ani kropli deszczu :)

Trasa: dolina warty » mstów » kłobukowice » przeprośna górka » Mirów

Tagi: rowerowa, łatwa, średniotrudna (w zależności od kondycji ;)
Mstów (mirów, przeprośna górka, wancerzów, kłobukowice, ossońskie górki)
Mstów (mirów, przeprośna górka, wancerzów, kłobukowice, ossońskie górki)
dolina warty (I odcinek)
dolina warty (I odcinek)
Mstów (mirów, przeprośna górka, wancerzów, kłobukowice, ossońskie górki)
Mstów (mirów, przeprośna górka, wancerzów, kłobukowice, ossońskie górki)
Mstów (mirów, przeprośna górka, wancerzów, kłobukowice, ossońskie górki)
Mstów (mirów, przeprośna górka, wancerzów, kłobukowice, ossońskie górki)
Mstów (mirów, przeprośna górka, wancerzów, kłobukowice, ossońskie górki)
Mstów (mirów, przeprośna górka, wancerzów, kłobukowice, ossońskie górki)
Mstów (mirów, przeprośna górka, wancerzów, kłobukowice, ossońskie górki)
Mstów (mirów, przeprośna górka, wancerzów, kłobukowice, ossońskie górki)
Mstów (mirów, przeprośna górka, wancerzów, kłobukowice, ossońskie górki)
Mstów (mirów, przeprośna górka, wancerzów, kłobukowice, ossońskie górki)

Wybór na poniedziałkową wyprawę rowerową pada na Mstów. Jest to miejsce już dobrze nam znane, jednak teraz dużo się tam zmieniło i nie zawsze wszędzie się dotarło, teraz postanowiliśmy zwiedzić ten teren całościowo, a nawet zapuścić się jeszcze dalej ;) i tak z tego zwiedzania zgromadziło się ok. 40 km.

Nasza podróż rozpoczyna się w Dolinie Warty, która bardziej oficjalnie nazywa się Mirowskim Przełomem Warty. Jej początkowym odcinkiem biegnie zielony szlak rowerowy. Mieliśmy szczęście, bo po nocnym deszczu, wielkie piachy nie były tak uciążliwe jak zwykle …. Na odcinku tym jedyną atrakcją jest ładny teren, który osobiście bardzo lubię i polecam. (tutaj też nurtem Warty wyznaczony jest tor kajakowy). Jadąc cały czas ścieżką, mijamy prywatną stadninę, gdzie często można spotkać pasące się konie właściwie tuż przy ścieżce. Tutaj też znajduje się tam i „niby” plaża, tutaj też można spotkać najwięcej kąpiących się. Dalszy odcinek odnajdujemy po przekroczeniu mostu. Tutaj znajdują się dwie ścieżki: jedna właściwie na wprost wyjścia ze ścieżki na most – ta prowadzi wałem. My jednak musimy skierować się na tą drugą, która znajduje się kawałek w lewo od tego miejsca. Na mapie <przynajmniej na mojej> nie ma tutaj żadnego szlaku ani nawet zarysowanej ścieżki, jest zaznaczona dopiero dalsza droga – ona jednak obiega część doliny, więc nie warto się tam zapuszczać. Zaraz na początku tego odcinka wyrasta biała masywna skałka wapienna ….

Jest to Skała Balika - oficjalnie – Strażnica Obronna „Na Kamieniu” w Częstochowie - Mirowie. (Do skałki łatwo dotrzeć autobusem nr 18 i 33A z centrum Częstochowy). Jest to fortalicja wspomniana bezpośrednio w 1555 roku. na terenie dzisiejszej dzielnicy mieściła się wieś królewska o której wspominano w XIV wieku. A przy wiosce tej górowała warownia. Dokument z 1555 wyraźnie podaje, że znajdowała się na skale po lewej stronie Warty. Ukształtowanie terenu przypomina znane grodziska stożkowe, co jednocześnie jest potwierdzeniem teorii, że skała stanowiła podstawę warowni. W obrębie skalnego występu znajduje się kopiec o średnicy 20 m. z trzech stron otoczony urwiskiem skalnym. Ostateczne wnioski: na skale balika zachowały się pozostałości średniowiecznej obronnej siedziby rycerskiej w typowej formie wieży na kopcu, otoczonej zewnętrznym walem i podwójną fosą od strony ewentualnego zagrożenia. Innym potwierdzeniem było odnalezienie fragmentów ceramiki typowych dla tego okresu.

Jak to zwykle bywa z zamkami i im podobnymi, legenda musi być: „Na szczycie skały stał niegdyś zameczek. Za panowania Augusta III Mocnego miał w nim zamieszkiwać podupadły magnat, który zorganizował bandę rozbójników, napadającą na przeciągające w pobliżu pielgrzymki pobożnych pątników. W związki z tymi zdarzeniami król wysłał oddział wojskowy, który zdobył zameczek, a zbójców ukarano śmiercią”.

Minąwszy tą atrakcję, kierujemy się dalej ścieżką. Raz podziwiamy otwartą przestrzeń z widokiem na Gąszczyk – Grodzisko, innym razem przedzieramy się przez bagienkowaty zazieleniony teren z mnóstwem robali :] u wykoty tej ścieżki nasz przełom Warty dobiega końca …. Wyjeżdżamy na drogę w kierunku tabliczki oznajmiającej koniec Jaskrowa i kierujemy się na most (kiedyś niepozorna kładka). Za mostem w lewo i na główną drogę prowadzącą prosto do Mstowa. Mijając na rogu kapliczkę.

Pierwsze co ujrzymy po prawej stronie do cmentarz, a przede wszystkim kaplica cmentarna św. Andrzeja Apostoła i św. Barbary i to nie byle jaka, bo z XVII wieku. Jednak niewiele jest informacji na jej temat. Wiadomo, że okucia drzwi wejściowych sięgają XV wieku, że restaurowana była w 1926 roku, że odnawiano ją na początku XXI wieku i, że niewiele z niej ukradziono ;] na cmentarzu znajdują się zbiorowe mogiły z września 1939 roku.

Kolejny punkt na drodze to zabytkowe stodoły. Tzw. „Dzielnica stodół” pojawiła się 100 lat temu. W większości były to budynki solidne wznoszone z kamienia wapiennego, choć zdarzają się też drewniane, kryte najczęściej słomianymi strzechami. Stawiane były wzdłuż „stodolnych ulic”. Kiedy przestały być potrzebne popadły w ruinę. Stoją one na uboczu, poza zabudowaniami mieszkalnymi.

Wystarczy przejść kawałek dalej pod górkę niepozorną kamienista ścieżką, by wyjść na zieloną polanę – punkt widokowy, z którego rozpościera się widok na Mstów i klasztor. Idealne miejsce na wytchnienie i wygrzanie się w słoneczku ;)

Teraz nasze kroki, a właściwie koła ;) kierują się ku Dolinie Warty. Jedziemy więc w kierunku klasztoru i skręcamy przed nim na prawo, zjeżdżając pod most koło drewnianej rzeźby. W tym miejscu obecnie został zrobiony teren rekreacyjny, który osobiście „nie leży” mi, a to dlatego, że wapiennym chodniczkiem przemieszczają się tłumy niedzielnych spacerowiczów ze wszystkim czym się da (wózkami, materacami, kocami, nawet pan z kucem się znalazł ;] ) więc masakrycznie się przechodzi z rowerami. Pielgrzymki te w większości zmierzają nad zalew Tasarki. Poza tym po tej nawierzchni jednak nie jedzie się zbyt przyjemnie, a i prowadzenie roweru tez miłe nie jest i dodatkowo utrudniają to porobione stopnie nie wiadomo po co. Kolejne, co mi się nie podoba to drewniane niby pomosty z widokiem na Wartę, które wyglądają jakby zaraz miały się rozlecieć i wcale terenu nie upiększają, wręcz przeciwnie :] trzecia rzecz – schody od dwóch, czy nawet trzech stron prowadzące na skałkę … hmmm … jak na niej siedzieliśmy, jeden pan schodząc stwierdził z oburzeniem, że jak oni mogli zrobić schody bez poręczy, a stromo tam nie jest, bo z rowerami tam spokojnie da się podejść i zejść nie korzystając ze schodów. Szkoda, że wszyscy zapomnieli, że to był piękny dziki teren z zielonymi ścieżkami. Ale to tylko moja osobista dygresja co do „upiększania” takich miejsc …. I według mnie to wcale nie pomoże temu miejscu …. Co kto lubi ….

Jednak my mamy tutaj swoje stałe miejscówki, gdzie można chociaż w jakimś stopniu oddalić się od korków. A jest to źródełko i skałka miłosna. Oczywiście owiane są one zacną legendą, która mówi, że „woda ze źródła posiadała właściwości lecznicze. Ciężko chora kobieta miała podobno posłać do niego swoją córkę, by przyniosła w dzbanku trochę cudownej wody. Zniecierpliwiona długim oczekiwaniem postanowiła sprawdzić, co się stało. Gdy nadeszła do źródła, zobaczyła swą córkę w miłosnym uścisku z kochankiem. Ze złości zaklęła ich w stojącą do dziś skałę”. Tak jak już pisałam mamy tam swoją miejscówkę, z której widać Wartę i okolicę, oczywiście klasztor też, a gdy drzewa są bez liści, wyłania się on w całej okazałości. Przy lepszej obserwacji dostrzeże się też z niej owe stodoły między koronami drzew. Niestety obawiam się o losy tej skałki, ponieważ na jej szczycie wyrasta drzewo i jeśli dalej tak będzie sobie rosło, to korzenie rozsadzą ją :[

Na przeciwnym brzegu wyrastają z ziemi drewniane posągi, ciosane w pniach drzew. Są to pozostałości skansenu ludowego, który miał tam powstać.

Wbrew swej woli, chcąc przejść nad zalew, wracamy do korka i przemieszczamy się w wyznaczonym kierunku. Zalew Tasarki, oznaczone na mapie jako dawne torfowiska Tasarki. Sztuczny zbiornik + plaża = tłuuuumy ludu. Jednak najlepiej udać się w innym czasie niż długi weekend … tutaj nie byłoby jeszcze tak źle, ale te budki z hot-dogami i tym podobnymi …. Chyba coś dużo narzekam tym razem w tej relacji …. :]

Po chwili posiedzenia wracamy nad źródełka, doprowadzić się trochę do porządku. Jako że to Święto Wniebowzięcia, postanawiamy udać się na Uroczystość do kościoła <właśnie Wniebowzięcia> przy klasztorze. A tam oniemiałam …. Jednak są miejsca, gdzie pamięta się, że z tym wielkim świętem związany jest poczciwy zwyczaj ludowy, święcenia ziół, kwiatów, warzyw, owoców … czyli inaczej święto Matki Bożej Zielnej. Cały kościół pełny, wszyscy z małymi wiązeczkami różnorakich roślin, udało mi się dojrzeć nawet w jednym marchewkę :) może jest więcej takich miejsc, gdzie dba się o takie tradycje, jednak u mnie na pewno nie …. I raczej bym była osaczona dziwnymi spojrzeniami pod swoim adresem gdybym z taką wiązka udała się w stronę swojego kościoła.

Więc skoro już jesteśmy przy kościele, to oczywiście nie można pominąć tego, że jest to cenny zabytek. Dokładnie to warowny klasztor Kanoników Regularnych. O jego „warowności” świadczą mury z basztami. Kanonicy utworzyli tu swą filię już w 1193 roku !!! jednak z pierwotnego romańskiego założenia nie został najmniejszy ślad. Nowy kościół powstał w XVII wieku. W późniejszych latach dokonano barokowej przebudowy. 30 lat po tej przebudowie „do gołych murów zniszczył go pożar”. Wybuchały tez kolejne, jednak zawsze odbudowywani świątynię. Obecnie kościół posiada późnobarokowy wygląd typu bazylikowego. Wyposażenie wnętrza to głównie późny barok, czyli XVIII wiek. Obecny stan murów obronnych, to stan po rekonstrukcji, odtwarzającej XVII – wieczne tutejsze fortyfikacje. Naszym odkryciem było to, że mury nie kończą się tam, gdzie się wydaje, że się kończą …. Jak, że lubimy zajrzeć w każdą dziurę, postanowiliśmy skorzystać z przewróconego trzepaka, wejść na jego kamienne fundamenty niegdyś przytwierdzające go do ziemi i wyjrzeć za ten wysoki tajemniczy mur i … okazało się, że za nim jest kolejny mur z basztami ;] czyli mur widoczny od zewnątrz to nie ten sam, co ten widoczny od wewnątrz ;] a między jednym, a drugim – zielona trawka ….

Koniec Mszy to nie koniec naszej wędrówki. Jedziemy w kierunku Rajska i dalej do Kłobukowic. Tam po pierwsze mijamy most nad Wartą, gdzie ma ona dość szerokie koryto i wygląda dość malowniczo, tutaj napadają na nas małe potwory, chcąc koniecznie skosztować naszych opon, ale nie dajemy się i jedziemy dalej. Trzeba skręcić, a za zakrętem …. Góóóóraaaa … ;] ale przy końcu widać już masywny betonowy mur. I właśnie po to tutaj przybyliśmy …. Za tym murem kolejny skarb – eklektyczny pałac wraz z parkiem z XIX wieku. Jednak brama oczywiście zamknięta, a na nim napis: „Sprzedam”, czyli jest właściciel, dworek niedostępny, musi się ktoś znaleźć, żeby o to zadbać i niekoniecznie jak już ktoś zadba będzie udostępniony. Stałą historia takich założeń. Jednak nie dajemy za wygrana … bo w końcu po to tutaj jechaliśmy, żeby go obejrzeć przynajmniej z zewnątrz. Szukamy więc dalej wejścia, przy okazji od strony ulicy, wyłoniła się nam ruina ‘czegoś’ …. Pierwsze, co przyszło mi do głowy, to – spichlerz, potem padł pomysł kościoła, kaplicy. Szukamy dalej i … W murze jest wieeelka wyrwa ;] :D więc wchodzimy …. Oglądamy … i znów, walczące zajadle o swój teren bestie … ja bardzo lubię wszystkie bestie, ale czasem mogłyby sobie po prostu usiąść, a nie truć człowiekowi za kostkami ;] żeby jednak psiaków za bardzo nie irytować wycofaliśmy się z ich terenu (to nie były psy obronne tego miejsca, ale z jakiegoś domu, który był kawałek dalej). Zresztą już go sobie obejrzeliśmy, obfociliśmy, a do środka i tak się wejść nie dało. Niestety nie znalazłam informacji czyi to był pałacyk. Wewnątrz parku okazało się, że ruina również mieści się w tym kompleksie, więc być może przypuszczenia o spichlerzu są słuszne …

Mstów to jeszcze jedna legenda: „W miejscowym dworze grasowały węże, które rozmnażały się w zastraszającym tempie. Nie było sposobu, by je wytępić. Bardzo wysoką nagrodę wyznaczono dla śmiałka, który podjąłby się tego zadania. Pewnego razu zgłosił się zaklinacz... Wykopał wielki dół i grając na flecie wyprowadzał węże z dworu. Wszystkie wpadły w pułapkę, lecz ostatni - najpotężniejszy z nich - wciągnął za sobą grajka. Chłopi zasypali węże wraz z zaklinaczem. Wieść niesie, że właściciel miał na tym miejscu postawić kapliczkę... Dziś nieopodal dawnego dworu stoi kapliczka, a w niej figurka Chrystusa Frasobliwego. Miejscowi ponoć nieraz słyszeli, jak w księżycową noc płyną stamtąd dźwięki fletu”.

Teraz już czeka nas podróż powrotna.

Wracamy przez Siedlec mirowski, czyli zamiast skręcić w drogę, z której wyjechaliśmy, jedziemy dalej tą samą ulicą. Tutaj trochę górek, które po takiej trasie i przeprawach, mogą być uciążliwe, ale co to dla nas :P i tak dojeżdżamy do Przeprośnej Górki, która generalnie podlega jeszcze pod Siedlec.

Przeprośna Górka wzięła swą nazwę z faktycznych historii, związanych z pielgrzymami, Którym tutaj właśnie przed wkroczeniem do Częstochowy, po wspięciu się pod górę od strony Mstowa, ukazywał się Jasnogórski majestat w oddali. Dlatego też było to miejsce skruchy i żalu, przepraszano się tutaj wzajemnie, przepraszano też Boga za wszelkie niegodziwości. Potem mogli już swobodnie maszerować dalej. Dawniej stała tutaj skromna kapliczka, dziś na szczycie znajduje się Sanktuarium Ojca Pio – pierwsze takie sanktuarium w Polsce. Jest to ośmioboczna świątynia Ośmiu Błogosławieństw p.w. Świętych Archaniołów: Gabriela, Michała i Rafała, którą opiekują się Apostołowie Jezusa Ukrzyżowanego. Obecnie kościół górny jest nieczynny, schodzi się w dół do kaplicy, gdzie znajdują się relikwie Ojca Pio – bandaż ze śladami krwi, wypływającej z ran. Sanktuarium jest nowe i przypomina …. Wafelek ;] ogólnie całkiem ładnie się komponuje z całym krajobrazem.

W ten naturalny pejzaż wpisane zostały rzeźby Stacji Drogi Krzyżowej, wykonane przez artystę – rzeźbiarza – Szymona Wypycha. Zastąpiły one wcześniejsze zwykłe drewniane krzyże. W tym momencie najlepiej przytoczyć słowa samego autora: „Miejsce to sprzyja relaksowi, ale też skupieniu i kontemplacji. Projektując Drogę krzyżową należało wpisać się w ten cudowny krajobraz tak, aby go nie okaleczyć, lecz pogłębić jego walory. Warunek ten określił skalę projektu oraz materiały (kamionka spiekana i kamień jurajski). Droga krzyżowa to historia sprzed ponad 2 tysięcy lat, która wciąż porusza sumienia ludzi i pogłębia ich wiarę. Treści przekazane przez Biblię są wciąż żywe i aktualne. Przyjęty pomysł na wyrzeźbienie Drogi Krzyżowej oparty jest na powtarzalnych motywach: otwarta księga Biblii, opowiadająca treści poszczególnych scen. Przewodnikiem i narratorem jest św. Ojciec Pio. Współczesne są też niektóre postacie i epizody nawiązujące do miłości bliźniego, pielgrzymowania na Jasną Górę, itp. Nie ma tu zgiełku ani krzykliwej agresji. Postacie raczej spokojne i dostojne przemawiające nastrojem i siłą wewnętrzną”.

Z Przeprośnej można skręcić trawiastą (idąc od sanktuarium jest ona właściwie na wprost) i maszerując w dół dochodzimy do miejsca zwanego Gąszczyk – Grodzisko. Tutaj odkryto pozostałości osad obronnych z okresu wczesnego średniowiecza i kultury łużyckiej. Jest to grodzisko podkowiaste typu wyżynnego w formie ufortyfikowanego cypla wysoczyzny odciętego od zaplecza podwójną linią wałów i fos oraz naturalnymi jarami, usytuowane na wysokim wzgórzu nad przełomem Warty. (jest to miejsce z jednej z ostatnich wycieczek z Doliny Warty). Stanowi ono doskonały przykład wykorzystania obronnych elementów środowiska naturalnego. Jakiś czas temu zamontowano na jego szczycie udogodnienia typu: stoliki, ławki i palenisko, ale (co było do przewidzenia) stolików już nie ma, ostało się tylko kilka ławek. W dole rozciągają się dzikie mokradła i rozlewiska Warty.

Po ty odwiedzinach wyjeżdżamy na ulicę Mstowską, którą również prowadzi szlak rowerowy. Ciągnie się on już ulicą prosto do Częstochowy. Po zjeździe z Przeprośnej zaraz po prawej znajduje się klub jeździecki TKKF Pegaz. Organizuje on naukę jazdy konnej, obozy jeździeckie, ale również kuligi zimowe. Oferta obejmuje również hipoterapię. Członkowie klubu biorą udział w licznych zawodach. Organizowany jest tutaj Hubertus, czyli gonitwa za ‘lisem’ – widowiskowa impreza, która każdy może obserwować. Stadnina dysponuje końmi różnych ras: hanowerskiej, trakeńskiej, wielkopolskiej, szlachetnej półkrwi, jednak powodem do dumy jest tutaj hodowla elitarnych koni rasy achałtekińskiej (są to konie z terenów Rosji, Turmenii, Dagestanu i Kałmucji). Atrakcję stanowią konie policyjne, a treningi odbywają się również na terenie klubu. Czasami można mieć szczęście podziwiać te cuda przy okazji jakiś uroczystości. By ominąć dużą ilość górek, jaka znajduje się na tym odcinku, skręcamy w prawo wraz z linią autobusową nr 18. Później kilka zakrętów. Całkiem niezłe drogi między łąkami i polanami. W ten sposób wyjeżdżamy na ulicę Legionów, prowadząca prosto i przyjemnie równiutkim asfalcie na Zawodzie (dzielnica Częstochowy).

Jesteśmy w domu i na szczęście tym razem przewidywana pogoda nie sprawdziła się. Ani burz z piorunami ani kropli deszczu :)

Po drodze mając jeszcze czas i siłę można zawędrować na Górę Ossona, do której można dotrzeć jadąc do końca wzdłuż linii autobusowej nr 18 (wspomnianej przed chwila) zamiast skręcać w Legionów. Jest to najwyższe wzniesienie na terenie Częstochowy (317m). ogólnie mało ciekawe, ale za to dzikie i z tego też powodu mało uczęszczane. Z samej góry roznosi się wspaniały widok na Hutę Częstochowa i jej kominy :] Wcześniej wzgórze stanowiło teren przemysłowy. Posiada ono dwa garby – jeden jest naturalny, drugi usypany sztucznie w celu przykrycia ogromnej budowli przemysłowej, do której wstęp jest w tym momencie niemożliwy, ponieważ wszystko jest zamurowane. Generalnie całe „wnętrze” tego wzniesienia to ogromna przemysłowa hala, z której nad ziemią pozostał tylko szyb wentylacyjny (osobiście go nie widziałam i są to dość stare dane, więc może się okazać, że już go nie ma – będzie trzeba to kiedyś sprawdzić). Ciekawostką związaną z tym miejscem jest to, że po II Wojnie Światowej grupa pasjonatów uruchomiła tutaj szkołę szybowcową, którą po 4 latach władza ludowa rozwiązała. Na miejscu pozostała tablica pamiątkowa przykuta do skały oraz figurka MB z Lourdes. Przy dobrej pogodzie widać stąd ruiny zamku w Olsztynie i hałdy po dawnych kopalniach rudy.

Newsletter

Zostaw swój email, a będziesz otrzymywać informacje o nowych wycieczkach w naszym serwisie.
Twój e-mail:
Twoje imię:
Nikomu nie dajemy Twojego maila!
Kliknij by zobaczyć nasz newsletter.

Inne wycieczki Krajtrotera

wzgórze chęcińskie

(4.8) głosów: 12
Twoja ocena: Zaloguj się
malownicze wzgórze jest z pewnością warte odwiedzenia na trasie zanalzło się Piekło, choć miał być Raj ;) Piekło wywiązało się też w związku z potworną burzą, gradobiciem, ulewą i wichurą jaka zastała nas w szczerym polu wysianym słupami wysokiego napięcia ...

jurajska wiosna (skarżyce, morsko, góra zborów, bobolice, mirów)

(4.6) głosów: 11
Twoja ocena: Zaloguj się
Dzień zaczął się wcześnie rano. 6.20 pociąg do zawiercia. Pociągi jeżdżą często, jednak wybór godziny był celowy, a celem tym było zdąrzyć zobaczyć zawierciańskie Sanktuarium zanim nie odjedzie autobus do Skarżyc...
To jest tylko wycinek dyskusji z forum. Przejdź na forum o tym temacie
Autor Wiadomość

(11298 kilometrów)
Wyślij wiadomość
Wysłano: 2011-08-20 07:21:48

;))

Wysłano: 2011-08-19 23:50:50

Medal za promocje Jury!


(11298 kilometrów)
Wyślij wiadomość
Wysłano: 2011-08-19 22:49:06

też podobają mi się ujęcia bardziej naturalne :) generalnie nie jestem wybredna w sposobie przedstawiania ;) a moje podejście do zdjęć jest trochę takie eksperymentalne, lubię mieć wszystko obfocone z wypraw, ale przede wszystkim traktuje te zdjęcia potem jako materiał do zrobienia czegoś z nimi ... najważniejsze, że przedstawiają, co przedstwiają i to jest niezmienne ... 

a Warta rzeczywiście w każdym swoim odcinku pokazuje inne oblicze. widać to już na samym przedstawionym  przeze mnie odcinku. niestety właśnie w innych miejscach jes mi w ogóle nie znana .... 


Opinie o hotelach

Konkurs Lato z Polską

Logo Lato z Polską
Do wygrania noclegi w hotelach
FARMA ILUZJI
Nowy park edukacji
i rozrywki
Magiczna atrakcja
dla dzieci i dorosłych
ZOBACZ NIEMOŻLIWE
e-ParkRozrywki.pl
Nowy serwis opisujący
Parki Rozrywki.
Wejdź i oceń
odwiedzone
Parki Rozrywki
Zapraszamy!
FotoAnia.pl
Fotografia reklamowa
Portrety
Blog - zdjęcia i porady
Zapraszam!
Skuteczna reklama

13 tys. odsłon dziennie
na ile dni chcesz

tylko 5 zł dziennie

Społeczność

Posiadamy:
5202 użytkowników,
4152 wycieczek,
137041 zdjęć,
466 miast,
1309 atrakcji,
14123 postów.

Newsletter

Twój e-mail:
Twoje imię:
Nikomu nie dajemy Twojego maila!
Kliknij by zobaczyć nasz newsletter.

Polecamy noclegi

Domek na wsi

Augustów
Ceny od 30.00 PLN

Chopper Hostel

Wrocław
Ceny od 35.00 PLN

Leśny Dwór

Wolibórz
Ceny od 25.00 PLN

Hotel Fero Lux***

Korbielów
Ceny od 75.00 PLN

SIEDLISKO LEŚNE WRONKA

Ostrowite - Wronka
Ceny od 40.00 PLN

Horyzont

Międzywodzie
Ceny od 30.00 PLN

willa GREEN HOUSE

Gdańsk
Ceny od 45.00 PLN

DOMKI LETNISKOWE ŚLESIN-601766923 i SKORZĘCIN-693023456,

Ślesin-leśna, skorzęcin-dębowa
Ceny od 19.00 PLN

VILLA POD ORZECHEM

Zaniemyśl
Ceny od 28.00 PLN

Marysieńka

Przysucha
Ceny od 20.00 PLN

Noclegi Wytchnienie

Lublin
Ceny od 35.00 PLN

Ostatnio na forum

Trivago

Porównaj na trivago ceny hotele w Gdansku
Polska noclegi
Strona główna | Dodaj nocleg | Kontakt | Biuro prasowe | Regulamin | Cennik | Reklama | Reklama dzienna

Polskie Szlaki 2005 - Turystyka w Polsce, Polska na wakacje czy urlop, noclegi, agroturystyka, turystyczna Polska
Przewodnik, turystyka w Polsce - Turystyka w najlepszym wydaniu