Wycieczka do Ogrodu Zoologicznego w Gdańsku-Oliwie. Nie byliśmy tam kilka lat, czas zobaczyć, co się zmieniło.Przy okazji oczywiście często przez nas odwiedzany Park Oliwski i katedra.
Tak jakoś samo nam wyszło, żeby przypomnieć sobie czasy, kiedy to z małymi wówczas dziećmi co roku jeździło się do ZOO. Dzieci wyrosły – ale dlaczegóż by nie pojechać bez nich? Czy Ogród Zoologiczny tylko dla milusińskich? W końcu my, stare konie, też chcemy zwierzątka pooglądać.
Zaopatrzeni w aparat fotograficzny wyruszyliśmy. Będąc już w Oliwie nie mogliśmy opuścić wizyty w katedrze. No i oczywiście w parku, który zawsze zachwyca różnorodnością roślin, zadbanymi alejkami i klombami oraz stawkami i szemrzącym wodospadem.
Przed wejściem do Ogrodu Zoologicznego tłum ludzi, ale cztery kasy otwarte i kolejka sprawnie się posuwa. Na pierwszy rzut oka nie zauważamy zmian, dopiero w trakcie wędrowania pomiędzy wybiegami widać, że przybyło to i owo. Powiększony teren, nowe alejki, żyrafy, których w ogóle nie pamiętam – chyba ich kiedyś nie było. Nowe, duże pomieszczenia i wybiegi dla małp. Rozbudowana infrastruktura, sporo gastronomii, no, w ogóle widać zmiany, ale przecież dobrych kilka lat nas tu nie było…
Chodziliśmy sobie, pstrykaliśmy fotki, słoneczko świeciło i nawet nie zauważyliśmy jak minęły cztery godziny. Wrzuciliśmy do brzuszków po porcji lodów i opuściliśmy królestwo zwierząt z postanowieniem, że wrócimy tu za rok.