Oj, to z przygodami ta wyprawa. A schronisko na Luboniu poznaję na fotce (jedno z mniejszych schronisk, ktore kiedys poznalam).pozdrawiam.
Tak to bywa, że często planowana wcześniej wycieczka odbywa się w deszczu. Coś takiego dziś przydarzyło się nam.
Komunikacja busikami coraz lepiej się rozwija, więc nie było żadnego problemu aby po kilku przesiadkach (czas oczekiwania na następny wynosił w najgorszym momencie 5 minut) dojechać z Bielska-Białej do Rabki Zaryte na miejce startu zielonym szlakiem na Luboń Wielki, co nastąpiło o godz.9.15.
Początkowo w mżawce, ale potem już w uciążliwym deszczu do schroniska dotarliśmy o 11.30 na godzinny pobyt. Powrót niebieskim, lecz gdzieś po drodze zagapiliśmy się i nagle ponownie znaleźliśmy się na zielonym, którym wychodziliśmy. Zejście nie było już takie spokojne, bo płynąca woda w pewnym momencie udaremniła nam dalsze schodzenie szlakiem i musieliśmy wędrować łąkami.
Zeszliśmy do Rabki Zaryte i okazało się, że przejście do Rabki Zdroju zablokowała nam woda. Potrzebny byłby kajak, lub łódka...
Zatem bezszlakowo wzdłuż drogi doszliśmy do centrum i na stację PKP Rabka Zdrój gdzie o godz. 15.00 zakończyliśmy wędrówkę, nasza meta. Stamtąd zabrał nas pociąg do Suchej Beskidzkiej a dalej znowu busy.
Miła wycieczka, choć bogata w nieprzewidziane momenty.