Gorce -Pieniny dla laików - relacja z wycieczki

Gorce -Pieniny dla laików
Gorce -Pieniny dla laików
Gorce -Pieniny dla laików
Termin podróży: 2011-06-13 - 2011-06-18

Piesza, pięciodniowa  wycieczka w Gorce i Pieniny -  relacja specjalnie dla początkujących, którzy o górach wiedzą tyle , że są - czyli jak przeżyć i nie stracić tego co najwartościowsze w górach - pięknych okoliczności przyrody ;-)

Trasa: Nowy Targ » Rabka Zdrój » Łopuszna » Sromowce Niżne » Sromowce Wyżne » Szczawnica » Niedzica » Krościenko nad dunajcem » Jaworki

Tagi: piesza, górska, tania, średniotrudna
wąwóz Homole
wąwóz Homole
Krościenko nad dunajcem
Krościenko nad dunajcem
Niedzica
Niedzica
Sromowce wyżne
Sromowce wyżne
Rabka Zdrój
Rabka Zdrój
Szczawnica
Szczawnica
w drodze na Stare Wierchy
w drodze na Stare Wierchy

Na sam początek usłyszałam, że ta trasa jest dla ciężarnych i matek z małymi dziećmi...taaak...dziś mam ochotę przygwoździć temu , który to powiedział!

No to po kolei.

Przygotowanie do wycieczki

Jak rasowy mieszczuch, niewiele wiedziałam o przygotowaniu do wypadu w góry, dlatego musiałam poprosić o pomoc znajomego, korzystając jednocześnie z informacji zawartych w internecie. Weryfikacja - ważna rzecz! Nieufna jestem - ot co. Tu muszę nadmienić , że nie warto stawiać się okoniem i wymądrzać , kiedy inni dobrze nam radzą. Teraz wiem, że rzeczy dla mnie śmiesznie zbyteczne okazały się w drodze prawie niezbedne, mam tu na myśli np. latarkę, długie, grube skarpety, karimatę , czy śpiwór. Wydawało mi się , że planując tylko jeden nocleg w schronisku, w dodatku poza sezonem, gdy szlaki są puste, nie potrzebuję tachać z sobą śpiworu i karimaty. Jakież było moje zdziwienie, gdy na miejscu okazało się, że jedyne wolne miejsca noclegowe znajdują się na podłodze. Chyba mój rozpaczliwy wyraz twarzy wzbudził litość w kierowniczce obiektu i znalazła nam pokój z łóżkami i...całą masą instrumentów muzycznych należących do góralskiej kapeli - hej! ...a noc była czarniutka i nie umiałam bez tej durnej latarki trafić do wc, wolałam więc przeczekać do rana, bo wstyd było przyznać się do błędu. Nie przespałam pół nocy, podczas gdy inni spokojnie sobie chrapali - wrrrr.

Radzę więc zabrać ze sobą :

- wysokie( usztywniające kostki ) buty z twardą, grubą podeszwą i protektorem, druga para lżejszych, sportowych na zmianę, sandały, lub japonki( pod prysznic)

- 2,3 koszulki bawełniane, spodnie długie i krótkie, ciepłą bluzę, lub koszulę flanelową, kilka zmian skarpet, mocną pelerynę przeciwdeszczową(taką by plecak zmiescił sie pod nią), jakiś dres do spania, no i oczywiście kilka zmian bielizny ( nie polecam białej, dla własnego komfortu psychicznego ;-p), kurtka turystyczna

- plecak usztywniony, śpiwór, karimatę, latarkę, sztućce, metalowy kubek, otwieracz, zapalniczka

- herbatę, cukier i coś niepsującego się do jedzenia, wodę niegazowaną

- środki czystości ( mydło, szampon, pasta i szczoteczka do zębów, grzebień, krem UV, ręcznik, ściereczka, środek na komary i kleszcze), apteczkę(plaster, coś do odkażania, bandaż elastyczny, środek na biegunkę, przeciwbólowy, żołądkowy), dokument tożsamości)

Reszta według uznania, ale im mniej tym lepiej, pamiętajmy, że cały ten ciężar będziemy musieli nosić na sobie, a góry nie znają litości dla ignorantów. Warto przemyśleć więc każdy dekagram naszego bagażu :-)

Oczywiście podstawową sprawą jest solidne przygotowanie trasy wycieczki, a jakie to ma znaczenie okaże się w dalszej części tej relacji.

Ze zdobytego doświadczenia polecam ludziom , którzy nie znają swoich możliwości fizycznych, planowanie krótszych tras, wzięcie pod uwagę większej ilości odpoczynków i co najważniejsze - nie wybierajcie się na pierwszą wycieczkę sami ! Zabierzcie się z kimś, kto już góry zna - będzie bezpieczniej i łatwiej.

Wycieczka

W moim mniemaniu dobrze przygotowana wsiadłam do autobusu, który zawiózł mnie do Nowego Targu. Ze sporym plecakiem, dobrze umocowanym, w ciężkich traperach i flanelówce przepasanej na biodrach , czułam się jak wprawiona turystka. Taka dumna i blada wysiadłam na dworcu, by przesiąść się w bus do Rabki Zdroju, gdzie spotkałam się z resztą uczestników wycieczki. Po średniosytym posiłku udaliśmy się czerwonym szlakiem w kierunku Starych Wierchów. Pierwsze metry w górę uświadomiły mi , że nie będzie łatwo i przyjemnie jak sobie wyobrażałam. Dyszałam i sapałam jak stary parowóz po znacznej części trasy. Popas na Maciejowej z zimnym piwkiem i sezamkami przywrócił mi siły. Schronisko jest małe , ale bardzo urokliwe, prowadzone przez miłych ludzi. A widoki...ehh! Przepiękna pogoda sprawiała, że wstępowała we mnie jakaś niesamowita euforia. Byłam głodna piękna i pasłam się nim na każdym kroku i pstrykałam zdjęcia jak japoński turysta - wszystkiemu i wszędzie. A niech tam! Żałuję tylko , że miałam do dyspozycji tylko mój wysłużony telefon komórkowy(efekty w galerii wycieczki). Chciałam w tych fotkach zatrzymać magię miejsc , które mijaliśmy. Stara, durna romantyczka ze mnie ;-) Było już grubo popołudniu, więc należało pójść dalej , by w miarę szybko dotrzeć na Stare Wierchy, gdzie zaplanowaliśmy nocleg. W drodze widoki uszczęśliwiały oczyska, choć droga chwilami była całkiem stroma i pot strumykiem spływał z pleców między pośladki ;-) - dygresja bieliźniana z nikąd się nie wzięła przecież... Jak wcześniej wspomniałam wystąpił problem z noclegiem, gdyż grupa wycieczkowa zajęła wszystkie pokoje z łóżkami. Litościwa opiekunka chroniska uratowała nasze wielkomiejskie zadki, lokując w popeerelowskich łóżkach.

Dla zainteresowanych - ceny za nocleg od 10zł na podłodze, do 30 zł w łóżku z pościelą ( od osoby rzecz jasna ).

Wieczorkiem upiekliśmy kiełbaski na ognisku i po tak smacznym posiłku udaliśmy sie na zasłużony odpoczynek. Pobudka skoro świt, toaleta, pakowanie i wymarsz na Turbacz. Podejście było średniotrudne, za to pod samym szczytem strasznie wyczerpujące - upał i stromizna dały mi popalić. Za to widok na Gorce - przepiękny! Dotarliśmy do olbrzymiego schroniska na Turbaczu. W bardzo cywilizowanej tamtejszej restauracji wypiłam kawę i wsunęłam pyszną szarlotkę. Kto tam dotrze - polecam bardzo. Menu całkiem do rzeczy i wcale nie tak tragicznie drogo jak mnie wcześniej ostrzegano. Toalety w dobrym stanie. Dużo miejsc siedzących i wielki taras, z którego widać zalew w Czorsztynie i przy dobrej pogodzie - Tatry. Niestety nie sprawdziłam cen noclegów.

Ruszyliśmy dalej niebieskim szlakiem do Łopusznej. Długa to była droga i męcząca. Zejście zwłaszcza w dolnej partii nieciekawie strome, upaprałam sobie ręce żywicą przytrzymując się drzew by nie gruchnąć w dół. Ciągle mi się do nich cos kleiło - to było wkurzające...

Dla niewprawionych jak ja, to naprawdę wyczerpujące zejście. W Łopusznej członki zaczynały mi odmawiać posłuszeństwa, plecak ciążył, a stawy jęczały. Starość nie radość... ;-) Prawie wyłam z bólu gdy dotarliśmy do mostu. Musiałam na jakiś czas podrzucić swój plecak koledze , by trochę odciążyć staw biodrowy.

Jakoś doczłapaliśmy do przystanku autobusowego skąd udaliśmy się do Nowego Targu a stamtąd do Sromowców Niżnych (dziwne połączenie, ale najszybsze). Byłam oczarowana tym co zobaczyłam wysiadając z busu. W samym sercu Pienin, u podnóża Trzech Koron przywitała nas niezwykle urokliwa okolica. Malowniczość tego miesca jest wprost wzruszajaca.

Szybki rzut okiem na okolicę, a później smaczny obiad w naddunajskiej knajpce. Resztką sił dotarłam do domku gdzie mieliśmy zarezerwowane wcześniej noclegi. Czysto, schludnie, spokój i ogólny błogostan, szczególnie po wyciągnięciu zajechanych kopytek na łóżeczku :-) Cena za osobę - 30 zł.

Dobrze przespana noc nie postawiła nas jednak na nogi , raczej nas ich pozbawiła. Zakwasy - straszna rzecz, ale przepiękna pogoda nie pozwalała na zaleganie w łóżkach. Toaleta , sniadanie i spływ Dunajcem. Trafił nam się małogadatliwy flisak, gdyby nie młodociane towarzystwo na tratwie i widoki, przysypialibyśmy - tak miło bujało i szumiało...Przystań końcowa - Szczawnica. Miasteczko cudnie położone i bardzo atrakcyjne pod każdym względem. Raj dla wczasowiczów, urlopowiczów i zmęczonych turystów szukających wytchnienia i dobrego żarełka. Wybór w restauracjach olbrzymi, ceny różne, od kosmicznych do umiarkowanych. Po zwiedzeniu wsiadamy w bus i przez Krościenko wracamy Sromowców Wyżnych, a stamtąd piechotką , po nowopołożonym asfalcie na zaporę w Niedzicy. Tam upragnione piwko i lody, rzut oka na widoki ( pod zaporą pływa mnóstwo pstrągów, aż żal...w sensie - zjadłoby się) i wymarsz do zamku, który z zapory wygląda naprawdę bajkowo. Wnętrza zadbane, fajnie opisane - jest co oglądać. I nie żal na to wydać parę groszy. Fajnie załapać się z jakąś wyciaczką z przewodnikiem, można dowiedzieć się wielu ciekawostek, o których nie wspominają przewodniki.

Powrót busem do siebie i koniec trzeciego dnia wycieczki w wyrkach przed TV.

Rano wskakujemy w trapery i hajda na Trzy Korony! U podnóża , przed schroniskiem robimy kilka fotek, kupuję oprawiony korzonek na szczęście od staruszka przy szlaku i w górę. Ojjj długa to była dla mnie droga, stroma i bardzo męcząca. Zanim dotarliśmy na przełęcz Chwała Bogu, prawie straciłam płuca i wydawało mi się , że za monent eksploduje mi czaszka. Hihi - efekt braku codziennych ćwiczeń i czegoś jeszcze, ale tym się chwaliła nie będę ;-p Przestrzegam więc - warto się wcześniej kondycyjnie przygotować do takiego wypadu.

Ze szczytu nie widać nic, trzeba się udać na taras widokowy( płatny niestety), by móc podziwiać okolice - a jest co podziwiać!

Z Trzech Koron schodzimy łagodnym szlakiem do Krościenka, bo na Sokolicę nie miałam już siły. Fajne , małe miasteczko, gościnne i zadbane, wracamy stamtąd busikiem do siebie.

W Sromowcach Niżnych znajduje się kładka na Słowację, z której oczywiście korzystamy, by zwiedzić Czerwony Klasztor. Niestety był zamknięty, wypiliśmy zatem kawę, wsunęli smaczne ciasteczko i pożegnali południowych sąsiadów. Dla zainteresowanych - po słowackiej stronie Dunajca znajduję się ścieżka rowerowo-spacerowa prowadząca wzdłuż rzeki do Szczawnicy. Można na ten przykład, skorzystać ze spływu Dunajcem, a w Szczawnicy wypożyczyć rower i wrócić do Sromowców ( nie ma problemu ze zwrotem rowerów, zostawia się w Sromowcach w umówionym miejscu).

Wracamy do domku - koniec dnia czwartego.

Rano pakowanie plecaków, śniadanie i wymarsz w pełnym rynsztunku - zmierzamy do Jaworek, gdyż na ostatni dzień pobytu zostawiliśmy sobie Wąwóz Homole. Aby go zobaczyć musieliśmy busem przejechać do Szczawnicy, stamtąd drugim busem do wąwozu. Niezbyt ciężkie podejście i krótkie bardzo ( ok 1 km długości ), ale wrażenia nieziemskie! W załączonej galerii zdjęć, można zobaczyć o czym piszę :-). Później odwrót, szybka toaleta w zimnym strumnieniu, małe przebieranko i powrót do domu przez Szczawnicę, Nowy Targ do Jastrzębia.

"Przeżyj to sam" jak mówią słowa znanej wszystkim piosenki Lombardu. Zwiedzajcie Pieniny - księżniczkę polskich gór!

Newsletter

Zostaw swój email, a będziesz otrzymywać informacje o nowych wycieczkach w naszym serwisie.
Twój e-mail:
Twoje imię:
Nikomu nie dajemy Twojego maila!
Kliknij by zobaczyć nasz newsletter.

Inne wycieczki Krajtrotera

Barania Góra

(4.7) głosów: 3
Twoja ocena: Zaloguj się
Plan wycieczki ( poprawka ): Wisła Centrum-Wisła głębce-Kubalonaka-Zameczek Prezydencki-Wisła Czarne-Barania Góra- Przysłop- Wisła Czarne- Wisła Centrum Wycieczka praktycznie dwudniowa, ale ze wzgledu na koniec wakacji, zostałysmy dzień dłużej, coby wykorzystać, pewnie ostatnie cieplutkie dni...
To jest tylko wycinek dyskusji z forum. Przejdź na forum o tym temacie
Autor Wiadomość

(368 kilometrów)
Wyślij wiadomość
Wysłano: 2011-09-04 21:08:18

Dziękuję:-)

Myślę , że każda wycieczka jest fajna, jeśli ją spędzamy w fajnym towarzystwie:-) Może być nawet własne, jeśli w nim najlepiej się czujemy ;-)


(6872 kilometrów)
Wyślij wiadomość
Wysłano: 2011-09-04 20:26:56

Fajne foty, ciekawa wyprawa.pozdrawiam :)))

Wysłano: 2011-09-03 22:35:59

No cóż, początki są zawsze trudne. Gratuluję pokory. Proponuję ją zachować przez wiele kolejnych wędrówek i lat. Ja chodzę szlakami już ponad czterdzieści lat, ale wciąż po uprzednim szczegółowym przygotowaniu i nadal z pokorą. Aha - do listy przedmiotów niezbędnych w trasie ja dołączam gwizdek (najlepiej policyjny) gdy jest konieczność nadania sygnału wzywania pomocy i odblaski (niezbędne późnym wieczorem podczas marszu po szosie)

Pozdrawiam, życzę wspaniałych tras i czegoś, co zostaje na zawsze, czego "sam diabeł nie odbierze" - bagażu wspaniałych wspomnień.

S

Ostatnio edytowany: 2011-09-03 22:42

immerjung


Opinie o hotelach

Konkurs Lato z Polską

Logo Lato z Polską
Do wygrania noclegi w hotelach
FotoAnia.pl
Fotografia reklamowa
Portrety
Blog - zdjęcia i porady
Zapraszam!
e-ParkRozrywki.pl
Nowy serwis opisujący
Parki Rozrywki.
Wejdź i oceń
odwiedzone
Parki Rozrywki
Zapraszamy!
FARMA ILUZJI
Nowy park edukacji
i rozrywki
Magiczna atrakcja
dla dzieci i dorosłych
ZOBACZ NIEMOŻLIWE
Skuteczna reklama

13 tys. odsłon dziennie
na ile dni chcesz

tylko 5 zł dziennie

Społeczność

Posiadamy:
5202 użytkowników,
4152 wycieczek,
137041 zdjęć,
466 miast,
1309 atrakcji,
14123 postów.

Newsletter

Twój e-mail:
Twoje imię:
Nikomu nie dajemy Twojego maila!
Kliknij by zobaczyć nasz newsletter.

Polecamy noclegi

Noclegi Wytchnienie

Lublin
Ceny od 35.00 PLN

VILLA POD ORZECHEM

Zaniemyśl
Ceny od 28.00 PLN

Horyzont

Międzywodzie
Ceny od 30.00 PLN

Domek na wsi

Augustów
Ceny od 30.00 PLN

Leśny Dwór

Wolibórz
Ceny od 25.00 PLN

Hotel Fero Lux***

Korbielów
Ceny od 75.00 PLN

willa GREEN HOUSE

Gdańsk
Ceny od 45.00 PLN

SIEDLISKO LEŚNE WRONKA

Ostrowite - Wronka
Ceny od 40.00 PLN

Chopper Hostel

Wrocław
Ceny od 35.00 PLN

DOMKI LETNISKOWE ŚLESIN-601766923 i SKORZĘCIN-693023456,

Ślesin-leśna, skorzęcin-dębowa
Ceny od 19.00 PLN

Marysieńka

Przysucha
Ceny od 20.00 PLN

Ostatnio na forum

Trivago

Porównaj na trivago ceny hotele w Gdansku
Polska noclegi
Strona główna | Dodaj nocleg | Kontakt | Biuro prasowe | Regulamin | Cennik | Reklama | Reklama dzienna

Polskie Szlaki 2005 - Turystyka w Polsce, Polska na wakacje czy urlop, noclegi, agroturystyka, turystyczna Polska
Przewodnik, turystyka w Polsce - Turystyka w najlepszym wydaniu