Ludzie z różnych stron kraju na zarobkowej emigracji.
Koniaków, Ochodzita, Istebna i ich czerwcowe klimaty.
Jestem niesamowicie wręcz pozytywnie nakręcony faktem, że te moje relacje tutaj oglądane są w Anglii gdzie stały się one wskazówkami dla udających się na wędrówki do Polski. Powstało coś w rodzaju fan-clubu moich tras i bardzo Wam Kochani za to dziękuję, że moja praca nie idzie na marne. Już wcześniej o tym słyszałem, ale nie zdawałem sobie sprawy ze skali zjawiska.
Mam także wiele sygnałów z kraju, że podoba się ten system numerowania tras i że ludzie zaczynają robić tak samo. Bo przecież trudno nazwać konkretnie jakąś trasę, skoro każda prowadzi z jakiegoś miejsca do innego jeszcze przez inne. Cieszę się, że te moje wędrówki mogą służyć za wskazówki, swego rodzaju instruktaż, choć opisów mało.
Pora więc wyruszyć na pierwszą czerwcową tego roku trasę. Miałem wyruszyć wcześnie, bo zapowiadano popsucie pogody na popołudniowe godziny. Jednak tak się nie stało bo moja ukochana królica Pusia w nocy wyłączyła budzik. To małe zwierzątko nauczyło się to czynić, bo wie, że kiedy budzik zadzwoni, to ja wychodzę z domu i zostaje samo. Ktoś kto nie ma do czynienia z tymi stworzonkami będzie miał problem z uwierzeniem w to.
Jadę więc przed południem autubusem do Koniakowa Ochodzitej. Zaraz też podchodzę na Koczy Zamek i tam o 12.29 rozpoczynam wędrówkę szlakiem niebieskim w stronę Rupienki. Za mną od strony Wisły ciemno i pomruki burzy. Tak się szczęśliwie złożyło, że po moim obejściu Ochodzitej zaczęło się przejaśniać i mogłem spokojnie iść do przodu
Do Rupienki doszedłem o 13.05 i od tej pory idę szlakiem żółtym, który będzie mi towarzyszył prawie do końca. Do centum Koniakowa wchodzę o 13.40. Zatrzymuję się na piwko w Gospodzie Pod Ochodzitą i potem o 14.10 dalej w stronę Istebnej Zaolzia.
Schronisko młodzieżowe na Zaolziu osiągam o 14.43. Potem przez Andziołówkę i Połom o 16.11 dochodzę do Szarculi. Tutaj zmiana koloru szlaku na czerwony. Spokojnym krokiem dochodzę do Baru Beczka na Przełęczy Kubalonka gdzie mam metę. Jest 16.25.
Pół godziny czasu do odjazdu autobusu spędzam w barze i przed nim. Fajna, ciekawa wycieczka, choć był moment, że wyglądało na to, że ją zakończę pod Ochodzitą.