Dziękuję za uznanie, cóż Tatry coraz bardziej zadeptane. Pozdrawiam.
Giewont to góra-symbol, której zarys często kojarzony jest z sylwetką śpiącego rycerza. Jedna z wersji legendy o rycerzach śpiących pod Tatrami, którzy obudzą się, gdy Polska znajdzie się w wielkim zagrożeniu, umiejscawia ich właśnie pod Giewontem.
Giewont to góra-symbol, której zarys często kojarzony jest z sylwetką śpiącego rycerza. Jedna z wersji legendy o rycerzach śpiących pod Tatrami, którzy obudzą się, gdy Polska znajdzie się w wielkim zagrożeniu, umiejscawia ich właśnie pod Giewontem.
W ten słoneczny, lipcowy poranek zapakowałem się i ruszyłem samotnie obejrzeć z bliska krzyż na Giewoncie. Wędrówkę rozpocząłem od Doliny Strążyska (898 m n.p.m.) czerwonym szlakiem. Po drodze mijam charakterystyczną skałę Edwarda Jelinka, z tablicą i jego wizerunkiem. Półtora godzinna wspinaczka doprowadza mnie do Polany Strążyskiej (ok. 1020 m n.p.m.). Na Polanie szałasy i bufet oraz górująca o 860 m skała Giewontu. Dalsza droga prowadzi przez las w kierunku Przełęczy w Grzybowcu (1330 m n.p.m.). Warto było się wspinać przez ciemny las, bo po wyjściu ponad las widoki powalają na kolana. Roztacza się cudowna panorama na otaczające wierzchołki gór. Następnie trasa przebiega wąskimi ścieżkami, lawirując pomiędzy skałami. W końcu daje się dostrzec zarys krzyża, w oddali. Zbliżając się do celu człowiek nabiera nowych sił, ale ze zdobyciem szczytu trzeba jeszcze poczekać w kolejce. Niestety Giewont jest tak oblężony przez turystów, że limitowane jest wchodzenie na sam szczyt, pracownik parku odlicza po ok. dwadzieścia osób i wpuszcza na górę, następna ekipa wchodzi po zejściu poprzedniej. Wchodzenie i schodzenie odbywa się drogami jednokierunkowymi. Jest to podyktowane małą ilością miejsca na szczycie i bezpieczeństwem turystów. Odstałem tak jakieś pół godziny, aż nadeszła moja kolej. Wejście na sam szczyt jest już wyzwaniem, zaczynają się skałki i łańcuchy, trzeba zachować uwagę i ostrożność, odradzam japonki , albo szpilki. Lepiej też nie zabierać tam małych dzieci.
Cel został osiągnięty, stanąłem oko w oko z piętnastometrowym krzyżem Giewontu. Stoi tam od 1901 roku z inicjatywy ówczesnego proboszcza Zakopanego, wysiłkiem parafian wkopano go 2,5 metra w skały. Składa się z 400 żelaznych elementów o łącznej wadze prawie 2 ton, które zostały podwiezione wozami konnymi na Halę Kondratową, a stąd wyniesione na szczyt na plecach. Oprócz metalowych elementów wyniesiono jeszcze 400 kg cementu i 200 płóciennych konewek wody. Montaż trwał 6 dni. W 1975 dokonano renowacji i wzmocniono mocowanie. Giewont jest najpopularniejszą wśród turystów górą Polski. Krzyż stojący na górującym nad Zakopanem Giewontem stanowi charakterystyczny i dobrze rozpoznawalny element. Można go przez lunetę obserwować ze szczytu Gubałówki. Wśród niektórych wzbudza kontrowersje swoim wyglądem nie pasującym do otoczenia. Jest też bardzo niebezpieczny w czasie burzy – ściąga pioruny. Największy wypadek zdarzył się 15 sierpnia 1937 r., kiedy to podczas pielgrzymki w wyniku uderzenia piorunem zginęły 4 osoby, a 13 zostało porażonych. W czasie zbliżającej się burzy należy bezwzględnie zejść ze szczytu. Giewont jest jednym z bardziej niebezpiecznych tatrzańskich szczytów. Do roku 2004 zginęło na nim 76 osób, tyle ofiar naliczono od 1909 roku, w którym powstało górskie pogotowie.
Sam Giewont złożony jest z trzech części: Wielkiego Giewontu (1894 m n.p.m.), Małego Giewontu (1728 m n.p.m.) i Długiego Giewontu (1867 m n.p.m.).
Pomiędzy Wielkim i Małym Giewontem znajduje się Giewoncka Przełęcz, z której opada Żleb Kirkora. Między Wielkim a Długim Giewontem znajduje się głęboka przełęcz, zwana Szczerbą (1823 m n.p.m.), opada z niej Żleb Szczerby, jego środkowy fragment nazywany jest Śmietnikiem, ze względu na to, że znajdywano tam niezidentyfikowane ludzkie zwłoki, nierzadko już częściowo zmumifikowane.
Z Giewontu roztacza się widok na całe Zakopane i okoliczne szczyty, widać szlaki niczym wstążki oraz rzędy gór aż po horyzont. Zejście jest równie, albo bardziej nawet niebezpieczne niż wejście. Kieruję się niebieskim szlakiem na Przełęcz Kondracką ( 1725 m n.p.m.), a potem dalej niebieskim szlakiem do Schroniska na Kondratowej Hali ( 1333 m n.p.m.), najmniejszego schroniska polskich Tatr. Na zboczach doliny leżą ogromne głazy, które oderwały się od ścian Giewontu i stoczyły w dół. Jeden z nich, ważący ok. 50 ton uderzył w ścianę schroniska. Później już tylko kierunek Kuźnice i odpoczynek, zasłużony, na Krupówkach.