Foto mogłoby być lepsze,ale niestety sprzęt pozostawia wiele do życzenia, może niedługo dorobię się lustrzanki:) Dziekuję za miłe komentarze i pozdrawiam.
Bezdyskusyjnie jedno z najpiękniejszych miejsc w Polsce, pozostawiające niezapomniane wrażenia, warte wspinaczki jak mało która atrakcja. Jedno z moich ulubionych punktów wędrówki. Jeśli ktoś nie był trzeba tam wejść – obowiązkowo.
Był piękny lipcowy dzień 2007 roku, będąc w Zakopanem trzeba wejść na Morskie Oko i my postanowiliśmy tak zrobić. Ta jedna z najpopularniejszych tras tatrzańskich okazała się bardzo zatłoczona. Już po wyjściu z busa, który dowiózł nas do Palenicy Białczańskiej można było zobaczyć pokaźnych rozmiarów kolejkę do wejścia na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego. W dalszej kolejności można było wybrać czy idziemy pieszo, czy też jedziemy góralską furą za niewielką opłatą. Wybraliśmy oczywiście opcję na własnych nogach.
Wspinanie na Morskie Oko (ok. 1400 m n.p.m.), przypomina zatłoczoną pielgrzymkę. Przekrój wędrowców jest bardzo różny, od dzieci w wózkach po panie w szpilkach i japonkach. Trasa jest bardzo przyjazna i wcale nie mówi nam o tym, że jesteśmy w Tatrach.
Przeważa droga asfaltowa choć można skrócić ją sobie idąc chwilami na przełaj. Trasa liczy około dziewięciu kilometrów i trzeba poświęcić na to około dwóch godzin.
Po drodze mijamy Wodogrzmoty Mickiewicza, wodospady w Dolinie Roztoki, składają się na nie trzy większe i kilka mniejszych kaskad. Nazwa Wodogrzmoty pochodzi od hałasu jakie wydaję spadająca z nich woda. Natomiast postaci naszego wieszcza Adama w żaden sposób nie da się powiązać z Tatrami, podobno nawet tu nie był. W 1890 roku jego prochy sprowadzono na Wawel i rok później Towarzystwo Tatrzańskie postanowiło upamiętnić tę chwilę nazywając jego imieniem wodospady. Obecnie z kamiennego mostu na drodze wiodącej do Morskiego Oka widać jedynie Pośredni Wodogrzmot, do pozostałych dostęp jest zabroniony. Między szosą do Morskiego Oka a Rybim Potokiem leży mała polana zwana Włosienicą ( 1310 m n.p.m.), nazwa pochodzi od trawy tak nazywanej przez górali. Tam kończą podróż furmanki góralskie.
W końcu docieramy nad największe i najbardziej znane jezioro w Tatrach. Nie bez podstawnie nazywane jest najpiękniejszym, widok zapiera dech w piersiach. Bezchmurna, słoneczna pogoda bardzo pomaga w podziwianiu widoków. Przed nami roztacza się widok na szczyty wznoszące się nad taflą jeziora na dobre tysiąc metrów. Wśród nich królują Rysy ze swoim majestatem, obok Mięguszowieckie Szczyty i po prawej stronie tak charakterystyczny wierzchołek Mnicha. Przy brzegu atmosfera jak na plaży, kostiumy kąpielowe dominują, a i tłok niczym w Międzyzdrojach w sezonie. Zaraz opodal na wzniesieniu stoi schronisko im. Stanisława Staszica, jedno z najstarszych i najpiękniejszych w Tatrach . Nieco dalej stoi stare schronisko, będące kiedyś wozownią.
Morskie Oko jest jeziorem polodowcowym o obszarze prawie 35 ha i głębokości maksymalnej prawie 51 metrów. Ma 900 metrów długości i 600 szerokości. Na około jeziora rosną dorodne limby. W wodach jeziora jest mnóstwo pstrągów głodowych, sam je widziałem i uwieczniłem na zdjęciu. Stąd wcześniejsza nazwa Rybie Jezioro. Stara legenda mówi o podziemnym połączeniu jeziora z morzem Adriatyckim.
Gdy już nasyciliśmy oczy pięknymi widokami ruszyliśmy dalej, w lewą stronę obchodząc Morsie Oko aż do szlaku na Czarny Staw. Ten szlak nie jest już tak łatwy, wspinaczka po stopniach kamiennych może skutecznie zmęczyć, a trzeba wejść prawie dwieście metrów nad Morskie Oko. Ale i te trudności da się pokonać. Czarny Staw jest mniejszy od Morskiego Oka – tylko 20 ha, ale za to głębszy prawie 77 metrów. Wody Czarnego Stawu spadają w dół niewielkimi kaskadami przeradzając się w wodospad Czarnostawiańską Siklawę. Staw naprawdę sprawia wrażenie czarnego, ciemna barwa wody to efekt cienia rzucanego przez góry dominujące nad taflą wody i występowanie w wodach sinicy. Widok z Czarnego Stawu jest równie oszałamiający, w dole Morskie Oko ze swym niebieskim kolorem osadzone wśród zielonych drzew, potem szczyty górskie i błękitne niebo. W dole da się dostrzec niczym pudełko zapałek budynek schroniska przy Morskim Oku i ludzi niczym mrówki. Stąd jest jeszcze 3,20 h czerwonym szlakiem na Rysy. Ale my odpuszczamy, Rysy nie były dziś naszym celem, schodzimy w dół tą samą trasą. Obchodzimy Morskie Oko w drugą stronę zaliczając pełne koło i wychodzimy przy schronisku. Potem jeszcze drogą do Palenicy Białczańskiej i busem do Zakopanego.
Bezdyskusyjnie jedno z najpiękniejszych miejsc w Polsce, pozostawiające niezapomniane wrażenia, warte wspinaczki jak mało która atrakcja. Jedno z moich ulubionych punktów wędrówki. Jeśli ktoś nie był trzeba tam wejść – obowiązkowo.