Decyzja o wycieczce zapadła szybko. Żona w rozmowie z wnukiem stwierdziła, że nikt z nas nie był w
Baranowie Sandomierskim a jest tam podobno piękny zamek. Ja dodałem
Ujazd ponieważ od dawna miałem apetyt na zwiedzenie tych ruin. Wobec tego umówiliśmy się z wnukami na piątek 25 lipca. Wyruszyliśmy rano o godzinie 8,45. Ze względu na ostatnie ulewy zdecydowaliśmy się na dojazd trasą północną (droga 79). To był nasz błąd gdyż ze względu na roboty drogowe w
Krakowie straciliśmy dużo czasu. Byliśmy na miejscu o godz.12,45. Nie zawiedliśmy się Architektura pałacu bardzo piękna. Wprawdzie wyposażenie wnętrz niezbyt bogate to jednak widać starania o uatrakcyjnienie pałacu. Aktualnie pałac oprucz funkcji muzealnej pełni funkcje użytkowe. W dawnych pomieszczeniach gospodarczych znajduje się hotel a wnętrza pałacowe często są wynajmowane na różnego rodzaju sympozja i konferencje oraz uroczystości okolicznościowe ( np. wesela). Administratorem pałacu jest Agencja Rozwoju Przemysłu, która trzeba przyznać stara się o atrakcyjność pałacu. W e wnętrzach jest sporo obrazów wypożyczonych z Muzeum Narodowego w
Warszawie (część oryginałów a część kopii). Zamek po ostatniej wojnie pomimo niewielkich zniszczeń wojennych uległ znacznej dewastacji przez stacjonujące tam wojska radzieckie. Odbudowa rozpoczęła się po przejęciu zamku przez "Siarkopol". Widocznie pracowali tam ludzie, którzy cenili historię Polski. Wokół zamku rozciąga się piękny park a w przyziemiu znajduje się muzeum acheologiczne, muzeum przemysłu siarkowego oraz w dniu pobytu była prezentowana wystawa kafli zabytkowych i obecnych. W muzeum archeologicznym znajduje się wydobyta z dna Wisły najdłuższa dłubanka znajdująca się w Polsce ( 12 m). W czasie zwiedzania pałacu przez okolicę przeszła wichura z ulewą, która uniemożliwiła zwiedzenie ruin zamku Krzyżtopór w Ujeździe gdyż zwalone drzewa zablokowały drogę dojazdową Musieliśmy zawrucić będąc w odległości około 6 km od Ujazdu. Wracając zatrzymaliśmy się w motelu w Chorzelowie koło Mielca na pyszny obiad. Wracaliśmy trasą południową przez
Mielec, Tarnów, Wieliczkę i obwodnicą Krakowa. W sumie przejechaliśmy 517 km. Nie żałujemy. Warto było.