
Bielsko i zapora w Wapienicy

Dowód na to,że też zbierałam :-)
Wybraliśmy się we czwórkę na rowerach,obładowani pudełkami na borówki. Z domu super się jechało asfaltem,kończył się dopiero pod lasem. Oczywiście cel-stoki Błatniej,ale tym razem innym szlakiem,tzn drogą dla traktorów ciągnących ścięte drzewa, kończącą się przed stromą górą,którą musieliśmy przejść żeby wyjść na konkretny szlak żółty.To było straszne ,spod nóg uciekały kamielnie,ślizgaliśmy się na starych liściach-jednym słowem załatwiliśmy się na całego :-)do tego trzeba było ciągnąć za sobą rowery:-)ale był ubaw!W końcu udało się wyjśc na szlak prowadzący na Błatnią,wyszliśmy na przeciw pomnika z napisem H.Richter 5.06.1921,kiedyś słyszałam że to miejsce w którym umarł turysta.Jeszcze kilka zakrętów i tuż przed nami ukazały się pola pełne borowiny.Zbieraliśmy aż głód nie dał znać o sobie,więc poszliśmy do schroniska na Błatniej na obiadzik. Chwila relaksu i znów na borówki,teraz w inne miejsce prowadzące na Klimczok i Szyndzielnię.Nie mogliśmy zapmnieć o robieniu ciekawych zdjęć podczas zbierania :-)