Moje Biesów poznawanie - relacja z wycieczki

Moje Biesów poznawanie
Moje Biesów poznawanie
Moje Biesów poznawanie
Termin podróży: 2009-09-17 - 2009-09-20
Andrychów, Ustrzyki Górne, Dwernik, Chmiel, Zatwarnica, Ustrzyki Górne, Halicz, Ustrzyki Górne, Połonina Caryńska, Wielka Rawka, Ustrzyki Górne, Połonina Wetlińska, Andrychów
Trasa: Andrychów » Ustrzyki Górne

Tagi: samochodowa, piesza, górska, tania, średniotrudna
Nasz bieszczadzki Sheraton*****
Nasz bieszczadzki Sheraton*****
Apartamenta ;)
Apartamenta ;)
Wiszący most na Sanie.
Wiszący most na Sanie.
Wodospad na Hulskim
Wodospad na Hulskim
Wodospad na Hulskim.
Wodospad na Hulskim.
Wodospad na Hylatym.
Wodospad na Hylatym.
Dawna Cerkiew św. Mikołaja w Chmielu.
Dawna Cerkiew św. Mikołaja w Chmielu.

Te Bieszczady chodziły za mną chyba od czerwca. Nigdy tam nie byłem, więc ten pierwszy raz musiał w końcu nadejść. W końcu zapada decyzja - jakoś w połowie sierpnia. Plan jest prosty. Cztery dni. Dojazd i dzień relaksu, dwa dni "wyczynowe", a ostatni to sieknięcie czegoś na deser i powrót do domu. Plan napięty do granic możliwości, ale jak się później okaże, wszystko jest możliwe. Kombinujemy z Krzysiem gdzie spać, ale od czego są relacje innych forumowiczów beskidzkiego ;) W środę wieczorem wypytuję jeszcze telefonicznie i na gadu Xagę o tą słynną już stodołę i dostaję szczegółowe info, jak tam trafić. Jeden problem rozwiązany. W poczuciu dobrze wypełnionej misji idę spać.

Czwartek 17-09-2009 - dzień pierwszy (mało-górski)

Pobudka o 2:30. Abstrakcja??? Nie, można wstać o tej porze ;) Szybka kawusia i ruszamy z Renią i tobołkami do Krzysia. Ten już na nas czeka wraz z Jolą. Upychanie bagaży do auta i zaczynamy przygodę. Siadam za kółko. Początkowo nie mogę się przyzwyczaić do auta, tak to jest jak się całe życie jeździ poldkiem :D Pierwszy postój wypada w Rabce Zarytem. Jedzie się dobrze, drogi puste, większy ruch zaczyna się tak mniej więcej za Nowym Sączem. Krzyś mnie pilotuje, a dziewczyny odsypiają zarwaną noc. W połowie drogi przesiadka. Krzyś siada za kierownicą, a ja ląduję na miejscu pasażera. Kilometry lecą. W końcu jest. Pierwszy widok na połoniny :D

Dobijamy do Ustrzyk Górnych. Teraz trzeba tylko znaleźć nocleg i jesteśmy "w domu". Chwila poszukiwań, tak jak mi mówiła Xaga - szlakiem na Tarnicę, potem w prawo do kościoła i żółty dom przy starym aucie ciężarowym pod wiatą ;) Wszystko pasuje.

Meldujemy się u naszych gospodarzy, zwiedzamy apartamenta.

Normalnie "Sheraton". W dodatku ***** ;) Jest łazienka, bieżąca woda, brakuje tylko SPA :D

Na obiad za wcześnie, więc tylko jakaś kanapka, kawusia i jedziemy zwiedzać. Przez Bereżki i Prosiczne uderzamy na Dwernik i Chmiel. Tam Krzyś (jako, że już tu był) poleca wiszący most na Sanie.

Teraz szukamy wodospadu na Potoku Hylatym. Mijamy Chmiel i dojeżdżamy do Zatwarnicy. Stąd 20 minut spaceru i jesteśmy na miejscu.

Krótki popas i wracamy do auta. Kolejny cel - Wodospady na Potoku Hulskim. Tu już nie tak łatwo trafić. Ale co to dla nas. Po drodze wypatrujemy jeszcze ruin cerkwi i starego cmentarza ale niestety :( Wodospad na Hulskim okazuje się być po prostu małym progiem skalnym na niewielkim potoku.

Może przy większym stanie wody... Ale cóż, wracamy. Jeszcze krótki postój przy dawnej cerkwi św. Mikołaja z Chmielu...

... tu naprawdę czuć powiew historii.

I zmykamy na spóźniony obiad do naszego Sheratona. Po obiadku "beer-time", w czeluściach bagażnika znajduje się również coś "mocniejszego". Z gospodarzem siedzimy do późnego wieczora, gawędzimy, gospodarz opowiada kilka ciekawych historii. Czas na sen, wszak jutro w planie Halicz i Tarnica, choć ten zachód słońca nie wrózy nic dobrego, a na dodatek jest ciepło...

W nocy, w oddali słychać porykiwania jeleni...

http://picasaweb.google.pl/darkheush/Bieszczady2009DzienPierwszyMaOGorski#


Piątek 18-09-2009 - dzień drugi - 1333 metry wiatru i mgły

Szósta rano - pobudka. Jak ciężko się wyczołgać ze śpiwora. Ale słowo się rzekło. Krzyś z Jolą ruszają odrobinę wcześniej na Bukowe Berdo, a my z Renią jedziemy busem do Wołosatego. Punktualnie o 7:00 ruszamy na GSB w stronę Bukowskiej Przełęczy. Przed wyjściem umawiamy się jeszcze na spotkanie na przełęczy pod Tarnicą. Pogoda się nie zanosi... a właściwie to się zanosi, ale na deszcz.

No nic. Dreptamy, dreptamy, dreptamy. Jasna cholera, Krzyś, gdybym Cię nie znał, to pomyślałbym, że mnie złośliwie wypuściłeś na ten szlak!!! Dwie godziny asfaltem, mniej lub bardziej zniszczonym, ale asfaltem. Jak dla mnie "sama radość" ;) Tak mniej więcej od wysokości 1000 m zaczyna nas otaczać mgła.

Wreszcie docieramy na Bukowską. Zaczyna wiać. Robi się nieciekawie.

Renia pomimo przenikliwego zimna i niesionej wiatrem mżawki, dzielnie podąża za mną.

Jak tutaj musi być pięknie w słoneczną pogodę...

Nie tym razem. Na Rozsypańcu robimy mały rest. Kanapki, herbata z termosu (to był jednak dobry pomysł, aby go zabrać z domu).

I dalej pod górę. Po równej godzinie docieramy na Halicz. Szybka sesja fotograficzna...

...i zmykamy na dół w stronę Przełęczy Goprowskiej. Na zawietrznej troszkę lepiej, o tyle, że można ściągnąć kaptur ze łba :D Po dotarciu na Przełęcz Goprowską szybki telefon do Krzysia.

- Gdzie jesteście?
- Cholera wie, nic nie widać w tej mgle, ale zaraz powinniśmy dojść do was.


Za chwilę kolejny, tym razem od Krzysia:

- Dario, idźcie na tą górną przełęcz i tam czekajcie, bo ja mam na drogowskazie jeszcze 15 minut.
- OK. Nara.

Gdy dochodzimy na przeł. pod Tarnicą robi się znów nieciekawie. Miałem w planie szczyt Tarnicy, ale jakbym tu zostawił Renię i poszedł, to po powrocie mógłbym zastać kostkę lodu, a nie żonę ;) Cóż - kolejna perełka w Koronie Gór Polski nie tym razem. Przynajmniej mam powód, aby wrócić w Biesy ;)

Kilka chwil oczekiwania i z mgieł wyłaniają się wpierw Krzyś, a chwilę potem Jola]. Krótka pogawędka, wymiana wrażeń i zaczynamy zejście do Ustrzyk przez Szeroki Wierch. Wiatr, wiatr i jeszcze raz wiatr. Czuję się z lekka wydymany ;) . Na zejściu spotykamy pierwsze "stonki" wędrujące na Tarnicę. Są i sandałki na bose stopy, krótkie porcięta, trafia się też parasol.

Widać w tych warunkach niezastąpiony. Zejście bez historii. Im niżej tym lepiej. W lesie zaczyna nieśmiało przeświecać słońce. Tym razem to "stonka" miała szczęście wybierając się tak późno w góry. Jednak wiatr w końcu rozerwał te chmury. Gdy wychodzimy na drogę do Ustrzyk robi się piękna pogoda.

W Sheratonie gotujemy obiadek (spóźniony jak zwykle), przychodzi czas na "beer-time" i o 21 wszyscy śpią ;)

W nocy znów słychać jelenie...

http://picasaweb.google.pl/darkheush/Bieszczady2009DzienDrugi1333MetryWiatruIMgY#

Sobota 19-09-2009 - dzień trzeci - Dmuchanko w promieniach słońca

5:30. Piii pip, pii pip. Aaaa, to budzik w telefonie Krzysia. Wystawiam nos ze śpiwora i.... ło Jezusicku, jak zimno. Krzyś odpala kuchnię. Ciepła kawusia, śniadanko i możemy ruszać. Temperatura na zewnątrz Sheratona zmusza do ruchu. Jakieś +2 °C. Po dolinach pałętają się mgły.

Ruszamy trójką w składzie: Krzyś, Jola i mła na czerwony szlak wiodący na Połoninę Caryńską. Na razie nie wieje, a góry budzą się do życia.

Podejście dość mozolne ale rozgrzewa mocno. Wreszcie wychodzimy ponad granicę lasu. Jak tu piknie, ale zaczyna wiać :D

Dreptamy połoniną, widok co raz szerszy.

...i rzut oka na nasz drugi dziś cel - Wielką Rawkę.

Gdyby nie ten cholerny wiatr, byłoby bajkowo. Na szczycie Caryńskiej krótki popas. Czas na sesję foto. Nie daruję sobie panoramki :D

Spotykamy tu również gościa, który stwierdza, że góry sobie z niego zakpiły wczoraj. Cytuję: "Opatulone mgłą były jak cycki w staniku. Dziś stanik ściągnięty, więc jest na co popatrzeć" :D No tak. Porównanie wydaje się wyjątkowo trafne z męskiego punktu widzenia :D Teraz zejście na Wyżniańską Przełęcz. Krótkie, ale intensywne. Po drodze spotykamy jakiś baców, którzy dziwią się, że my już schodzimy z gór. Tak to bywa, jak ktoś ruszył w góry o 6:30. :D Krótka rozmowa wyjaśnia nieporozumienie. Panie, my chcemy dziś jeszcze na Rawkę ;)

Na Wyżniańskiej dzikie tłumy. Szybkie jedzonko i ruszamy dalej. Nie powiem, śpieszymy się, aby iść sobie na luzie. Tłum rusza za nami. Podejście daje w kość. Przypomina się Luboń od Glisnego albo końcówka podejścia pod Gancarz z Andrychowa. Znów obiecuję sobie, że rzucę fajki :D Nagle ni z tąd ni z owąd wychodzimy z bukowego lasu w jarzębiny. Kolory, kolory, kolory...

Widok z Małej Rawki powala. Na szczycie kilka osób. Główne uderzenie podąża za nami.

Na Wielkiej Rawce podobnie. Nic tylko siąść i tu zostać :D

Podziwiam moją wczorajszą zdobycz czyli Rozsypaniec. Przynajmniej będę wiedział jak wygląda ;)

Po krótkiej chwili restu zaczynamy schodzić do Ustrzyk. Wieje niezmiennie, z tym że teraz jest w miarę ciepło. Znów wchodzimy w jarzębiny. No zwariować idzie przez te kolory.

Do Sheratona wracamy zmęczeni ale mocno opaleni. W końcu to blisko 10 godzin wędrówki w słoneczku i wietrze. Warto było, bo góry wynagrodziły nam dziś wczorajszego focha. Obiado-kolacja i znów o 21 wszyscy smacznie śpią :D

Zachód słońca jest obiecujący...

Jelenie - bez zmian - ciągle ryczą :D

http://picasaweb.google.pl/darkheush/Bieszczady2009DzienTrzeciDmuchankoWPromieniachSOnca#

Niedziela 20-09-2009 - dzień czwarty - bajecznie-powrotowo

4:40 ( :O na początku nie wierzyłem w to, co teraz napisałem, ale to prawda - w końcu "wypoczywam" na urlopie :D). Znów ten cholerny budzik. Jak mi się nie chce wstawać, ale mamy przecież sieknąć Wetlińską i wracać do Andrychowa. Jest chyba jeszcze zimniej niż wczoraj. Chyba??? Na pewno. Schodzę na dół. Krzyś już hajcuje palnikiem. Auto skute lodem. Jak to wszystko dziś wolno idzie. Tradycyjnie - kawusia, śniadanko i jedziemy do Berehów. Autko zostaje na parkingu, a my punktualnie o 6:00 ruszamy na szlak. Drugi dzień z rzędu wschód słońca podziwiamy już ze sporej wysokości. Jest pięknie.

Schody, schody, schody... Kto wybudował to ustrojstwo??? Po równej godzinie wychodzimy ponad granicę lasu. Rest. Krzyś pyta:

- "Masz otwieracz?"
- "A po kiego Ci?"

Po chwili już wiem po kiego. Metodą surviwalowo-menelską kapsel z piwa żegna się z butelką pod naporem mojego kijka :D A więc z "dziadkami" nie jest jeszcze tak źle, skoro mogą wyżłopać browara o 7 rano niedaleko Chatki Puchatka :D

Czas ruszać dalej. Po kilku minutach dochodzimy do uśpionej jeszcze Chatki Puchatka.

W przeciwieństwie do poprzednich dwóch dni, dziś po wietrze nie ma ani śladu. Jest wręcz bardzo ciepło, a i widoki mamy przednie. Przy Chatce nie zapominam zrobić panoramki.

Krzyś fotografuje schroniskowego akrobatę :D

Ruszamy dalej. Przed nami Roh. W zasadzie spacerek, tylko pod koniec troszkę rypania w górę.

Zdobywamy szczyt i... Jezusicku - widoki tak dają, że ścina się białko w oczach.

Schodzimy powolutku na Przeł. Orłowicza. W jarzębinach robi się na tyle ciepło, że zastanawiam się nad ściągnięciem polara. Ale nie, jeszcze nie. Na przełęczy jednak troszkę wieje. Krótki rest i sesja foto. Góry puste. Jak się okaże później, "stonka" zacznie podchodzić, gdy my będziemy już niemal w Wetlinie.

Na drogowskazie stoi jak byk - Wetlina 2 h. My jesteśmy na dole po godzinie ;) Tu łapiemy stopa do Berehów. Nie wiem, może przynosimy pecha albo cuś, dość powiedzieć, że przy kampingu w Górnej Wetlince kierowca zagaduje się z nami. Nagle słyszę tylko Krzysiowe - "Hamuj!!!" i siłą bezwładności walę w przednie siedzenie. Na szczęście prędkość nie była jakaś przesadna i bus, którym jedziemy wychodzi bez szwanku, a auto przed nami ma tylko lekko zadrapany lakier nad tylnym zderzakiem. Zaczyna się spisywanie protokołu. No nic. Dziękujemy za podwiezienie i ruszamy "z buta". Po kilkuset metrach łapiemy kolejnego busa, który podwozi nas na Berehy. Krótka walka z polarem Krzysia. Zapiął w wewnętrznej kieszonce kluczyki od auta, i jak to czasem bywa, rzeczy martwe lubią być złośliwe. Zamek nijak nie chce się odpiąć :D W końcu się udaje. Odpalamy auto i jedziemy do Ustrzyk. Jest godzina 12:00. Po drodze jeszcze odrobina miejscowego folkloru :D

Dobijamy do naszego Sheratona. Dziewczyny miały za zadanie wszystko popakować, więc wrzucamy przygotowane tobołki do samochodu, obiad, pożegnanie z naszymi gospodarzami, i jedziemy do domu. 6 godzin jazdy. Ale za to jakiej. Na początek Biesy. Potem Niski, Sądecki, Gorce, Wyspowy, Żywiecki, Makowski i wreszcie ten nasz - Mały. Mówią, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Czy ja wiem. Mam pewne wątpliwości ;)

Gdy kładę się spać, po raz pierwszy od kilku dni nie słyszę ryczących jeleni. A szkoda :/

http://picasaweb.google.pl/darkheush/Bieszczady2009DzienCzwartyBajeczniePowrotowo#


P.S. Jak już mówiłem, byłem w Biesach pierwszy raz, krótko bo to tylko 4 dni, ale zakochałem się w tych górach i muszę tam wrócić. Oby jak najprędzej ;)

Newsletter

Zostaw swój email, a będziesz otrzymywać informacje o nowych wycieczkach w naszym serwisie.
Twój e-mail:
Twoje imię:
Nikomu nie dajemy Twojego maila!
Kliknij by zobaczyć nasz newsletter.

Inne wycieczki Krajtrotera

Wielka Racza Winter Expedition 2010

(4.6) głosów: 7
Twoja ocena: Zaloguj się
Uczestnicy: xaga, Iskaria, Asia zwana Krysią, Ufok, Piterus, Grześ, Marek, Andrzej, darkheush oraz częściowo Kaper...

Fioletowo - Beskid Mały

(4.4) głosów: 7
Twoja ocena: Zaloguj się
Nie będę się tym razem zbytnio rozpisywał. Powiem tylko tyle - były ich dziesiątki, setki, a może tysiące...

Opinie o hotelach

Konkurs Lato z Polską

Logo Lato z Polską
Do wygrania noclegi w hotelach
FARMA ILUZJI
Nowy park edukacji
i rozrywki
Magiczna atrakcja
dla dzieci i dorosłych
ZOBACZ NIEMOŻLIWE
e-ParkRozrywki.pl
Nowy serwis opisujący
Parki Rozrywki.
Wejdź i oceń
odwiedzone
Parki Rozrywki
Zapraszamy!
FotoAnia.pl
Fotografia reklamowa
Portrety
Blog - zdjęcia i porady
Zapraszam!
Skuteczna reklama

13 tys. odsłon dziennie
na ile dni chcesz

tylko 5 zł dziennie

Społeczność

Posiadamy:
5202 użytkowników,
4152 wycieczek,
137041 zdjęć,
466 miast,
1309 atrakcji,
14123 postów.

Newsletter

Twój e-mail:
Twoje imię:
Nikomu nie dajemy Twojego maila!
Kliknij by zobaczyć nasz newsletter.

Polecamy noclegi

Noclegi Wytchnienie

Lublin
Ceny od 35.00 PLN

VILLA POD ORZECHEM

Zaniemyśl
Ceny od 28.00 PLN

Horyzont

Międzywodzie
Ceny od 30.00 PLN

Domek na wsi

Augustów
Ceny od 30.00 PLN

Leśny Dwór

Wolibórz
Ceny od 25.00 PLN

Hotel Fero Lux***

Korbielów
Ceny od 75.00 PLN

willa GREEN HOUSE

Gdańsk
Ceny od 45.00 PLN

SIEDLISKO LEŚNE WRONKA

Ostrowite - Wronka
Ceny od 40.00 PLN

Chopper Hostel

Wrocław
Ceny od 35.00 PLN

DOMKI LETNISKOWE ŚLESIN-601766923 i SKORZĘCIN-693023456,

Ślesin-leśna, skorzęcin-dębowa
Ceny od 19.00 PLN

Marysieńka

Przysucha
Ceny od 20.00 PLN

Ostatnio na forum

Trivago

Porównaj na trivago ceny hotele w Gdansku
Polska noclegi
Strona główna | Dodaj nocleg | Kontakt | Biuro prasowe | Regulamin | Cennik | Reklama | Reklama dzienna

Polskie Szlaki 2005 - Turystyka w Polsce, Polska na wakacje czy urlop, noclegi, agroturystyka, turystyczna Polska
Przewodnik, turystyka w Polsce - Turystyka w najlepszym wydaniu