Być w
Gdańsku i nie wybrać się do Muzeum Bursztynu? taka opcja zdecydowanie mi nie odpowiadała, wiele czytałam o bursztynie, o jego pięknie, rzadko miałam okazję obejrzeć jantar w naturze.
Nie miałam żadnych problemów ze znalezieniem muzeum, wystarczyło zastosować się do starej dobry zasady : "koniec języka za przewodnika". Szybko pokierowano mnie do Przedbramia Ulicy Długiej, ktory to budynek jest architektoniczną perełką. Myślę, że nie tylko ja tak odbieram jego piękno.
W muzeum można spędzić długie godziny. Całość podzielona jest na działy tematyczne. Zatrzymałam się na dłużej w miejscu, gdzie można przez specjalne lupy obejrzeć inkluzje w bursztynie. Nieodmiennie nasuwa mi się pytanie, czy "Park Jurajski" niedługo nie stanie się rzeczywistościa? Juliusz Verne pisał o podwodnych wyprawach, o lotach w kosmos w czasach, kiedy było to tylko marzeniem. Czy osiągnięcie DNA z kropli krwi , którą ma komar stanie się rzeczywistością? Kiedy patrzyłam na zawarte w bursztynie owady... cóż.. może kiedyś znów fikcja przestanie być tylko marzeniem...
Cudeńka sztuki użytkowej... trudno odwrócić o nich wzrok. I nie jest to tylko szeroko rozumiana biżuteria, ale również piękne lampy, szkatuły, zegary i zegarki, szachownice... znów długo można by było wymieniać.
Wchodząc w świat bursztynu można go pokochać na zawsze. A przecież to tylko, albo może jednak aż... łza (kropla) drzewa (żywicy).
Wszystkim gorąco polecam wizytę w Muzeum Bursztynu w Gdańsku. Naprawdę warto.