Gęsi survival ;-) - relacja z wycieczki

Gęsi survival ;-)
Czas trwania podróży w dniach: 2


Tagi: górska
Gęsi survival ;-)
Gęsi survival ;-)
Gęsi survival ;-)
Gęsi survival ;-)
Gęsi survival ;-)
Gęsi survival ;-)
Gęsi survival ;-)
Gęsi survival ;-)
Gęsi survival ;-)
Gęsi survival ;-)
Gęsi survival ;-)
Gęsi survival ;-)
Gęsi survival ;-)
Gęsi survival ;-)
Nasza zimowo-wiosenna wyprawa na Rusinową Polanę i Gęsią Szyję od samego początku aż do samego końca była spontaniczną akcją ludzi stęsknionych za Tatrami. Tak widzę to ja ;-)


       Z radością przyjęłam od Marka zaproszenie na wspólną wyprawę a potem cieszyłam się z kolejno dołączających do nas osób. Negocjacje co do ostatecznej trasy zakończyły się zanim je podjęłam, determinacja i zdecydowanie Marka wyraźnie określały nasz cel : krokusy.
       Do Paleńcy Białczańskiej dotarłyśmy zatrzymując się kilka razy w drodze aby podziwiać panoramę wyraźnie rysujących się na horyzoncie Tatr. Teresa, Bartek
i Marek już tam byli podczas gdy ja szukałam jeszcze właściwych ustawień parametrów aby rozpiętość tonalny zdjęcia Hawrania i Murania oglądanego z Głodówki pozwoliła na wyeksponowanie ich majestatycznej urody i potęgi.
       Przejrzystość powietrza obiecywała „słodkie” widoki a nigdzie tak subtelnie nie widać Tatr jak właśnie z Rusinowej Polany. Gęsia Szyja miała być tylko drobnym dodatkiem do polany, którą w wyobraźni obsiałam krokusami…hi, hi, hi.. Rano , tuż przed przebudzeniem się ze snu , majacząc między jawą a snem przerwanym natrętnym budzikiem zatrzymałam pod powiekami senne marzenie: siedzę na rozgrzanej słońcem Rusinowej Polanie i przed oczami mam to, co w górach kocham najbardziej… niebo.
       A niebo tego dnia było wyjątkowo lazurowe, a chmury niezwyczajnie puchate…
Po szybkim spakowaniu w wersję ostateczną plecaków ruszamy gęsiego błotnistym szlakiem przez las. Przez chwilę żałowałam, że zabrałam ze sobą raki, najwyraźniej zapomniałam o nich wyrzucając w pośpiechu ciepłą odzież… i wszystko to, co na lajtowej wycieczce stanowi zbędny balast. W mgnieniu oka zdobywamy Rusinową Polanę. Po drodze wymieniam się z Bartkiem doświadczeniami w fotografowaniu ptaków i słucham rad Marka jak uratować zepsutą matrycę.
       Słońce, śpiew ptaków i zapach żywicy silnie działają na moje zmysły spragnione wiosny i wynagradzają mi brak krokusów na polanie. Kasia i Teresa ustalają ostatecznie, że te śliczne listeczki wychylające się z ziemi nie należą do krokusów ani nawet tłustosza alpejskiego , może zwiastują goryczki co bardziej prawdopodobne, bo ich szafirowe bukiety wciąż mam w wakacyjnych wspomnieniach z Rusinowej Polany.
Rozkoszując się przestrzenią w znakomitych nastrojach delektujemy się naparem kawy przygotowanym przez Kasię i Marka oraz wiśniową aromatyczną nalewką autorstwa żony Marka. Rozpieszczamy się czekoladkami, jabłkami i morelami… Takie z nas łasuchy!!!
I chyba właśnie wtedy w absolutnie beztroskiej atmosferze ktoś rzuca propozycje :” Murowaniec”.

Demony zostały obudzone!

       Prosimy siedzących obok turystów o pamiątkowe wspólne zdjęcie i w pospiechu kierujemy się na Gęsią Szyję. Po prawej stronie szlaku , tuż przed szczytem widzimy ośnieżone szczyty Babiej Góry i Pilska a w dole soczystą wiosnę, a pod nogami śnieżną biel… Strome skały na szczycie są znakomitym punktem widokowym a przede wszystkim punktem fotograficznym. W naszej ośmioosobowej grupie mamy 6 aparatów fotograficznych, co wyjaśnia powody, dla których zatrzymujemy się na Gęsiej Szyi nieco dłużej niż planowaliśmy ale…przecież plany już zostały zmienione o czym przypominają nam hipnotyzujące szczyty Bielskich i Wysokich Tatr. Mamy czas…mamy dużo czasu… Czasu na dotarcie do Murowańca, czasu na zejście z Murowańca, czasu na refleksje też. Pachnący i rozśpiewany las spiskuje razem z nami, zdrowy rozsądek razem z polarami i ciepłymi kurtkami upchnęłam do plecaka. A może zostawiłam go
z butami trekingowymi Justyny w bagażniku samochodu? Nie ma go ale jest we mnie tęsknota z Tatrami, tym większa, że wróciłam z gór kilka dni wcześniej z uczuciem niedosytu. Decydujemy się podejść do Murowańca zielonym szlakiem przez Waksmundzką Rówień- łatwy i bezpieczny szlak. Na Waksmundzkiej Równi spotykamy prawie niedźwiedzia a chwilę potem grupę zrezygnowanych turystów z Tatrzańskiego Koła, którzy zachęcają nas do powrotu z uwagi na nieprzetarty i niewidoczny szlak, przestrzegają przez ich własnymi śladami, które są mylne. Wspólnie ustalamy, że dojdziemy do tego miejsca i wtedy zdecydujemy co dalej. Dochodzimy i…odnalezienie szlaku okazuje się proste. Jest to moment, w którym zielony szlak gwałtownie i wbrew logice skręca w prawo po to jedynie aby za chwilkę znowu wrócić w prawo. Od tego momentu brniemy już w mokrym śniegu raz po raz zapadając się w najmniej przewidywalnym momencie prawie po same pachy. Kijki trekingowe dają złudne poczucie kontroli zarówno poruszania się na śliskiej powierzchni jak i asekuracji przy upadku, po prostu zapadają się szybciej i głębiej. Kiedy za kolejnym razem klinuję się pomiędzy korzeniami i kosodrzewiną czuję jak wlewa mi się do buta zimny i rwący górski strumyk. Wkrótce przestaje liczyć zarówno własne jak i cudze upadki ;-) a to głównie z tego powodu , że upadamy niemal równocześnie. Z cała pewnością należę do trójki najczęściej zapadających się ;-) bo zapadam się nawet wtedy gdy stawiam stopę w wypróbowane przez moich kompanów miejsca. Zmienia się sceneria nad nami, za nami , przed nami a w nas wciąż ten sam zapał i determinacja, wciąż śmiejemy się
i znakomicie bawimy. Szlak gubi się jeszcze kilka razy więc już nikt nie pyta :
”a daleko jeszcze?” ;-)
I choć bardzo wszyscy go wypatrujemy pytanie „jest szlak?” na długo pozostaje
w moich uszach. Szlaku nie ma idziemy na azymut ;-) Przy Pańszczyckim Żlebie na dobre rezygnujemy z odnalezienia szlaku decydując się na strawersowanie zbocza
i przedostanie się na żółty szlak wiodący zboczem Żótej Turni w kierunku na Krzyżne. Z mapy wynika, że do schroniska mamy niecałą godzinę ale zanim to nastąpi musimy pokonać hektary kosodrzewiny a potem północny stok o sporym nachyleniu, na moje oko 40 stopni jak nic. Jest nas ośmioro a śnieg jest ciężki i mokry, z wczorajszego komunikatu TOPR-u wiem, że zagrożenie lawinowe to zaledwie dwójka. Moje dane mogą być już nieaktualne…aktualnie jest jak jest, wiszą nad nami czarne chmury. Zatrzymujemy się aby wylać wodę z butów Justysi i wykręcić jej skarpetki, bo coś za głośno jej chlupie. Marek i Justyna idą jako pierwsi, po chwili ruszam ja z Magdą
i Teresą, wkrótce zejście podejmuje Bartek, a Kasia i Ilonka zamykają nasz gęsi szlak. Idziemy w ciszy i spokojnie ale to nie chroni nas przed zapadaniem się pomiędzy skałami i kosówką ( nie wiadomo co gorsze). Dwukrotnie Magda zostaje bez buta ale na szczęście za każdym razem udaje się nam go odnaleźć. 
       Do Murowańca docieramy około szóstej wieczorem, przemoczeni do suchej nitki. Przed nami perspektywa szybkiego powrotu do Zakopca a stamtąd w pozostałe kierunki. Patrzę na dziewczyny i podejmuję szybką decyzję: zostajemy na noc. Kasia, Teresa, Marek i Bartek muszą wracać więc w pośpiechu się żegnamy, nie zatrzymujemy ich ani chwili dłużej bo choć mają schodzić czarnym szlakiem do Brzeźnicy to liczy się teraz każda minuta. Potem, kiedy leżę już rozgrzana gorącym prysznicem pod kołderką i dwoma kocami a oni siedzą w autobusie dzielimy się ostrożnie wrażeniami i zwierzamy z obaw.
Brakuje mi ich obecności, czasu na podsumowanie.
Mamy świetne towarzystwo w 10 osobowym pokoju a mnie mimo to wciąż ich brak.

I tak minął pierwszy dzień naszej jednodniowej wyprawy na krokusy ;-)

Pozdrawiam
Dorota

Ps.
Dzień drugi , uwieńczony nieoczekiwanie spotkanymi nieopodal Palenicy Białczańskiej łąkami krokusów, opiszę jutro, ale już teraz wam zdradzę, że do łatwych to on zdecydowanie nie należał ;-)

Newsletter

Zostaw swój email, a będziesz otrzymywać informacje o nowych wycieczkach w naszym serwisie.
Twój e-mail:
Twoje imię:
Nikomu nie dajemy Twojego maila!
Kliknij by zobaczyć nasz newsletter.

Inne wycieczki Krajtrotera

INWAŁD- Park Miniatur

(4.6) głosów: 7
Twoja ocena: Zaloguj się
Relację dodam jeszcze dzisiaj :-) na razie tylko zdjęcia....

Zamki Jury Krakowsko-Częstochowskiej SMOLEŃ

(4.4) głosów: 7
Twoja ocena: Zaloguj się
Doliną Wodącej wprost w ruiny zamku Smoleń

Do zamku Smoleń docieramy malowniczym czerwonym szlakiem Orlich Gniazd w Dolinie Wodącej, która o tej porze roku jest wypełniona wszystkimi barwami jesieni...
To jest tylko wycinek dyskusji z forum. Przejdź na forum o tym temacie
Autor Wiadomość
Wysłano: 2010-04-07 01:07:41
Pięny artykuł. Super się czyta. Pozazdrościć tylko takiej pogody.

(23200 kilometrów)
Wyślij wiadomość
Wysłano: 2009-04-27 20:10:10
Dzięki za komplement :)

(4863 kilometrów)
Wyślij wiadomość
Wysłano: 2009-04-27 19:04:23
Fajne z Was chłopaki :-) :-)

Opinie o hotelach

Konkurs Lato z Polską

Logo Lato z Polską
Do wygrania noclegi w hotelach
FotoAnia.pl
Fotografia reklamowa
Portrety
Blog - zdjęcia i porady
Zapraszam!
FARMA ILUZJI
Nowy park edukacji
i rozrywki
Magiczna atrakcja
dla dzieci i dorosłych
ZOBACZ NIEMOŻLIWE
e-ParkRozrywki.pl
Nowy serwis opisujący
Parki Rozrywki.
Wejdź i oceń
odwiedzone
Parki Rozrywki
Zapraszamy!
Skuteczna reklama

13 tys. odsłon dziennie
na ile dni chcesz

tylko 5 zł dziennie

Społeczność

Posiadamy:
5202 użytkowników,
4152 wycieczek,
137084 zdjęć,
466 miast,
1309 atrakcji,
14124 postów.

Newsletter

Twój e-mail:
Twoje imię:
Nikomu nie dajemy Twojego maila!
Kliknij by zobaczyć nasz newsletter.

Polecamy noclegi

Noclegi Wytchnienie

Lublin
Ceny od 35.00 PLN

VILLA POD ORZECHEM

Zaniemyśl
Ceny od 28.00 PLN

Horyzont

Międzywodzie
Ceny od 30.00 PLN

Domek na wsi

Augustów
Ceny od 30.00 PLN

Leśny Dwór

Wolibórz
Ceny od 25.00 PLN

Hotel Fero Lux***

Korbielów
Ceny od 75.00 PLN

willa GREEN HOUSE

Gdańsk
Ceny od 45.00 PLN

SIEDLISKO LEŚNE WRONKA

Ostrowite - Wronka
Ceny od 40.00 PLN

Chopper Hostel

Wrocław
Ceny od 35.00 PLN

DOMKI LETNISKOWE ŚLESIN-601766923 i SKORZĘCIN-693023456,

Ślesin-leśna, skorzęcin-dębowa
Ceny od 19.00 PLN

Marysieńka

Przysucha
Ceny od 20.00 PLN

Ostatnio na forum

Trivago

Porównaj na trivago ceny hotele w Gdansku
Polska noclegi
Strona główna | Dodaj nocleg | Kontakt | Biuro prasowe | Regulamin | Cennik | Reklama | Reklama dzienna

Polskie Szlaki 2005 - Turystyka w Polsce, Polska na wakacje czy urlop, noclegi, agroturystyka, turystyczna Polska
Przewodnik, turystyka w Polsce - Turystyka w najlepszym wydaniu