
Jednoosobowa jednodniówka po Zachodnich 04.09.2008r.

Jednoosobowa jednodniówka po Zachodnich 04.09.2008r.

Jednoosobowa jednodniówka po Zachodnich 04.09.2008r.

Jednoosobowa jednodniówka po Zachodnich 04.09.2008r.

Jednoosobowa jednodniówka po Zachodnich 04.09.2008r.

Jednoosobowa jednodniówka po Zachodnich 04.09.2008r.

Jednoosobowa jednodniówka po Zachodnich 04.09.2008r.
Po raz pierwszy zdecydowałem się jechać sam. Kumpel z Zakopca zawalony robotą nie mógł pójść. Groziło mi, że jak nie teraz i solo to w ogóle nie pojadę. Było trochę marudzenia w domu że sam i takie tam. Pogoda: co portal to inna. Trudno rydzyk fizyk. Wsiadłem do przelotowego PKSu z Białegostoku o 3.40 (swoja drogą trzeba być zdrowo walniętym żeby wyjeżdżać o tej porze) i przed 6 byłem w Zakopcu. Wiało niemiłosiernie ale było bardzo ciepło. Około 6.30 byłem już na parkingu przy Chochołowskiej. Bilecików (jak zwykle w Chochołowskiej) mimo szczerych chęci nie udało mi się kupić. Plan zakładał wyjście na Starorobociański przez Trzydniowiański i zejście do Doliny Kościeliskiej. Ta trasa chodziła mi już po głowie od dawna. Tak więc, najpierw spacerek Doliną. Zasuwałem w sandałach a kilka osób, które mijałem patrzyło na mnie podejrzanie. Na żleb Kulawiec uderzyłem już w cięższych butkach. Jak pisze Nyka „podejście uciążliwe”. Uciążliwe a raczej upierdliwe to były muchy. Podczas całej drogi na Starorobociański spotkałem w sumie może 8-10 osób. Więcej ludzi podchodziło od strony Ornaku. Niestety na Siwej Przełęczy zakończyłem planową trasę. Moje kolano nie dało rady podczas zejść i bolało już tak, że każdy krok w odbierał przyjemność chodzenia po szlaku. Kijki zostały w domku znajomych pod Babią Górą. Odpuściłem więc przejście przez Ornak i zejście do Kościeliskiej i zszedłem Starorobociańską do Chochołowskiej. Pierwszy raz chodziłem sam i człowiek ma wtedy duużo czasu na przemyślenia. Jedyny minus to nieobecność na zdjęciach ;) P