Plan był prosty. Koniec leniwych wczasów na plaży. Mapa, szybka narada - odwiedzamy miejsca gdzie nie byliśmy lub dawno nie odwiedzaliśmy. Internet, telefon, rezerwacja kolejnych noclegów na trasie. Wspomnienia jak z kilku wyjazdów. Najbardziej męczące codzienne pakowanie i rozpakowywanie na krótki nocleg. Reszta to bajka.
Niezniechęceni prognozą pogody lecimy do Ustronia rozchodzić sie nieco na koniec weekendu. W dole błotko, chmurno i wietrznie, grzeszymy więc i wyjeżdżamy wyciągiem...
Właśnie takie zwiedzanie lubię, męczące, ale tak jak piszesz, wspomnien jak z kilku dobry wyjazdów.
Super pomysł, gratuluję wielu odwiedonych miejsc :)