Marku nie słodź mi tak bo się pszczoły zlecą :)
U mnie to był szybki i spontaniczny wyjazd w Karkonosze, po za tym przymusowo musiałem odpuścić sobie wyższe partie gór. Nie żałuję jednak bo z pustymi rękoma nie wróciłem - odnalazłem, a zarazem udowodniłem, że w Karkonoszach również rosną cudowne krokusy, no i oczywiście co najważniejsze odnalazłem - WIOSNĘ.
Pani Wiosna na mą gorącą i szczerą prośbę rozgościła się na Dolnym Śląsku już na dobre i w zaufaniu szepnęła mi do uszka, że również jest miło zaskoczona pięknem "Gór Karkonoskich", powiem szczerze, że była jeszcze bardziej zaskoczona od Doroty :)
( iż jest tu tak pięknie).
Piękno gór tak ją urzekło, iż obiecała mi, że na pamiątkę naszego spotkania, co roku, gdy tylko będzie odwiedzać Polskę, to zawsze swe pierwsze kroki najpierw postawi w Karkonoszach.
W Tatrach natomiast panuje jeszcze ZIMA, i będzie tak na pewno do waszego przyjazdu. Jak uda wam się wytropić WIOSNĘ i przekonać ją aby została tam na dłużej to dopiero będzie duże osiągnięcie, może wiosna się wam odwdzięczy i sypnie jakimś kwieciem :)


























