Lanckorona
Termin podróży: 2007-04-01
Do wyjazdu do Lanckorony zachecila mnie piosenka Marka Grechuty.
W Palmowa Niedziele wybralam sie tam z moim synem.Pojechalismy busem z parkingu przy ulicy Ogrodowej w Krakowie.Podroz trwala ok 40 min.Pan kierowca wysadzil nas w Ryneczku.Przez dluzsza chwile spacerowalismy wlasnie po Rynku a nastepnie poszlismy obejrzec kosciol znajdujacy sie nieopodal.I tak odkrylismy szlak prowadzacy do ruin zamkowych.Tam wykonalismy mnostwo zdjec,ogladalismy wspaniale widoki przez lornetke.Znow wrocilismy do Rynku i poszlismy zwiedzic Muzeum Regionalne.
Ja bardzo chcialam odnalezc piekarnie o ktorej spiewal Marek Grechuta w swojej piosence oraz Wille Tadeusz ,w ktorej mieszkal bedac w Lanckoronie.
Ogromne wrazenie zrobila na mnie architektura tej pieknej wioski,cisza,wspaniali ludzie.Wlasciwie co chwile ktos nam mowil dzien dobry,usmiechal sie.Okolo poludnia usiedlismy na laweczce zeby troche poobserwowac mieszkancow Lanckorony idacych do kosciola z przepieknymi palmami.Czasem jedna palme musialy niesc 2 osoby taka byla dorodna.
Wreszcie nadszedl czas powrotu.Okazalo sie ,ze w niedziele zadne busy ani PKS z Lanckorony nie jezdza.Spacerkiem/na szczescie pogoda byla piekna/poszlismy przez Izdebnik do glownej trasy wiodacej z Wadowic do Krakowa.
Tagi: łatwa,
tania,
dla wygodnych