Witajcie! Dziękuję Wam za wyrozumiałość i za trzymanie kciuków przy moich technicznych błędach. Chciałem kontynuować kolejne relacje wg planu pobytu we Władku, ale jakoś nie chce się to „pokazywać” na stronie, więc postaram się przerobić je na kolejne części wycieczki.
Toja z premedytacją nie zamieściłem opisu skądinąd „klimatycznej” restauracji w samolocie – mam z nią związane niemiłe wspomnienia, gdyż moi mali turyści zrobili tam wielką wojnę o wielkość porcji frytek… niestety na szlaku potrafią policzyć nawet ilość smażonych ziemniaczanych patyczków i kiedy wystąpi różnica czeka mnie prawdziwie sądny dzień.
Danusiu wieża, którą widać na fotkach, niestety nie jest wieżą kościoła (przypominającego Wenecką Campanillę), a właśnie tą opisywaną przeze mnie wieżą Domu Rybaka. Praktycznie każdy, kto po raz pierwszy zawita do Władka (obojętnie: rowerem, pociągiem, autobusem, czy własnym samochodem) myli tę budowlę z kościołem, ale podobno taki właśnie był zamysł autorów tej budowli. Prawdziwy władysławowski kościół nie jest widoczny od strony morza. Jednak jest to kolejny przyczynek, abyś odwiedziła ten kaszubski kraniec naszego kraju.