Trasa rzeczywiście rewelacyjna. Widoki niezapomniane. W mojej pamięci dodatkowo utkwiła ta trasa, bo gdy już dochodziliśmy na przełęcz, jeszcze na łańcuchach, zaczęło grzmieć Dostaliśmy takiej energii, żeby oddalić się od tego żelastwa, że ostatnie metry pokonaliśmy w stylu alpejskim :))) A chcieliśmy jeszcze wejść na Szpiglasowy Wierch, bo to już parę kroków przecież... Pędziliśmy w dół "ceprostradą" w strugach deszczu, a przy nogach - jak wierny pies - pałętał nam się lis. Oj, cudnie było.
Pozdrawiam wszystkich wędrowców :)