Witaj
Podziwiam Cię, że udało się przebrnąć przez te opisy. Wiem, można krótko – vieni, vidi… i точка. Ale to szersze pisanie to po prostu zamiast opowiadać po raz n-ty o tych samych podróżach i za każdym razem tylko to, co jeszcze zapamiętałem, ( bo już nieraz zastanawiam się „ czy to Cyrenejczyk, czy Cyrankiewicz…?) raz przeniesione „na papier” pozwala wracać i uzupełniać o nowe uzyskane informacje.
A dla kogo? Ot, i cała tajemnica. Mam w Amerykach i Europie szerokie grono znajomych „uciekinierów” z lat osiemdziesiątych, ich dzieciaki podorastały i chcą czytać i słuchać opowieści o kraju swoich rodziców. Wyrosły już z „Krasnoludków i sierotki Marysi” i coraz trudniej opowiadać im bajki, a i te opowiadane bajki muszą być prawdziwe. Internet ,to w jednej chwili czytają oni to wszystko a później znów muszę wracać do tematu i kontynuować go w otrzymywanych e-mailach od nich. Oni są naprawdę zainteresowani tymi dobrymi wieściami z kraju ich rodziców.
A jeżeli jeszcze „Ktoś” przeczyta i spojrzy na to życzliwym okiem to satysfakcja po mojej stronie.
Dzięki demokracji mamy wybór - można tak, można i tak.
Pozdrawiam Mokunko, keep a smile on your face.
Zbyszek Mat



































