Witaj, imienniku:)
Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem Twoją relację, a to z paru powodów: słowa bardziej cenię od zdjęć, szedłem Twoją trasą trzy miesiące temu, a trzy tygodnie temu szedłem w Górach Bystrzyskich w śniegu pod kolana.
Masz jakiś specjalny GPS dla pieszych wędrówek? Spaliłeś 20 mega calorii? Oj, to mogłeś bezkarnie zjeść całą czekoladę!:) Zwróciłem na to uwagę, bo mam wieczny problem z nadwagą.
Nie dałbym rady przejść Twojej zimowej trasy, bo nie dość, że nie mam rakiet, to i kijków nawet nie umiem trzymać, i na pewno wywróciłbym się zaczepiając o nie nogami, ale ile wydatkuje się energii na marsz o zaśnieżonej drodze, to wiem po wspomnianym wypadzie w Bystrzyckie. Dużo. Cholernie dużo.
Krzysztofie, dziękuję za chwile wspomnień przy lekturze Twojego tekstu.




















