W czasie studiów, na praktykach to robiło się różne dziwne rzeczy :)
Dla mnie niebezpieczna w skutkach mogła okazać się eksploracja Jaskini Naciekowej w Dolinie Kościeliskiej, w Tatrach Zachodnich.
Już samo dojście nocą do tego miejsca leżącego poza szlakiem było mało rozsądne, a do tego w jaskini spróbowałam przejść trudny fragment, w sposób, który nie powinnam :roll: Skończyło się tak, że osunęłam się kilka metrów w dół i zatrzymało mniej jedynie zakleszczenie się w zwężająych się skałach. Na szczęście zakończyło się na strachu (bardziej kolegów niż moim, bo ja byłam w lekkim szoku), wielgachnej dziurze w spodniach i ogólnych zadrapaniach na ciele.
Później jeszcze byłą przechadzka o 1.00 w nocy w lesie niedaleko Zawoi, na szczęscie nie wiem jakim cudem zatrzymał nam się stop i dojechaliśmy szczęśliwie do Zawoi, gdzie czekały na nas ciepłe łóżeczka :)
No i w tej samej Zawoi o 1.00 w nocy (jakoś tam nocne życie prowadziliśmy :)) ruszyliśmy na Babią, na szczycie byliśmy przed samym wschodem Słońca :)
To na razie tyle















