Brawa dla calej Czwórki. Czantoria czerwonym daje w kość nawet latem i w górę a i w dół piskają kolanka. Robię, z wielką przyjemnością setki kilometrów rocznie po górach, ale Czantorię czerwonym omijam:)
Pogodna, optymistyczna, cieplutka relacja. Bardzo mi się spodobało Wasze nastawienie do wspólnie spędzonego czasu. Twoje opowiadanie aż emanuje pozytywną energią nawet przy temperaturze powietrza -11st. Dzielna grupa prawdziwych turystów! Pozdrawiam i czekam na kolejne relacje i zdjęcia:-)
Zgadzam się z przedmówcami oraz z Adamem co do trudnośći podejścia czerwonym szlakiem na Czantorie . Wiele osób nie decyduję się na podejście tym szlakiem (woli wyciąg)i omija ich naprawdę fajna ciekawa trasa i widoczki, a i dla zdrowia szybsza praca serduszka nie zaszkodzi.
Jacku, fajnie opisane.Witam na PSz, mam nadzieje, ze to wyprawa na dobry początek i zagościsz u nas na dłuzej :)))
Arku, a ty skoro na "dupolotach" chcesz pośmigać, to na wekend rodzinkę do auta zapakój i już z córkami pozjeżdżasz.Może tak kierunek Wisla? Ja się dołączę, więc ...może na wyrost powiem , ale do zobaczenia w Wiśle (?), na górce, na ...dupolotach, zwanych kulturalniej "jabłuszkami" hihihi.pozdrawiam:)))